Bydgoskie osiedla BEZ FILTRÓW – BRDYUJŚCIE

Brdyujście to na tle pozostałych jednostek pomocniczych miasta, osiedle nietypowe. Więcej niż domów mieszkalnych jest tutaj magazynów, zakładów przemysłowych czy wielkopowierzchniowych sklepów. Ponadto, zadaniem niemal niemożliwym jest znalezienie tutaj bloków! Znajdziemy za to szereg niezwykle cennych zabytków hydrotechniki, na czele z nieco zapomnianym, ale wciąż robiącym wielkie wrażenie, torem regatowym.

Nie pytaj skąd nazwa, ale sprawdź gdzie granice

O ile w przypadku pozostałych osiedli Bydgoszczy można prowadzić ożywione dyskusje, dotyczące pochodzenia i znaczenia ich nazw, o tyle w kontekście Brdyujścia sprawa jest banalna. Rzecz jasna, wynika ona z tego, że opisywane osiedle zlokalizowane jest w pobliżu miejsca, w którym Brda, po pokonaniu niemal 240 km, uchodzi do Wisły. Temat zamknięty!

W zasadzie, należałoby jednak powiedzieć, że w pobliżu miejsc, bo pragnąc trzymać się sztywno faktów, stwierdzić trzeba, że na terenie osiedla mamy dwa takie ujścia. Pierwsze jest bardziej naturalne i kończy wąski odcinek rzeki, znajdujący się za jazem walcowym. Trudno przy pomocy słowa pisanego dokładnie określić gdzie ono się znajduje, dlatego wystarczyć musi informacja, iż jest to mniej więcej wysokość „Yacht Klubu Polska” (choć oczywiście kilkaset metrów dalej w kierunku wschodnim). Drugie ujście to przekop znajdujący się za Śluzą Czersko Polskie. Koniec biegu Brdy znajduje się w tym przypadku na wysokości zakładów „Frosta”, lub (jak kto woli) na linii przedłużenia ulicy Inflanckiej.

Śluza Brdyujście, a gdzieś tam za nią… Brdy ujście!

I tak, granica osiedla pokrywa się na krótkim odcinku właśnie z biegiem Wisły, będąc jednocześnie granicą całego miasta. Taki układ obowiązuje od wysokości skrzyżowania ulicy Fordońskiej z ulicą Wyszogrodzką, do wysokości ujścia przepływu bocznego Brdy (tj. tego bardziej naturalnego, za jazem walcowym). Dalej granica wiedzie Brdą do jazu walcowego i  południowym skrajem Toru Regatowego do linii kolejowej Bydgoszcz-Toruń. Kolejny „zwrot” granicy, tym razem w kierunku północnym, następuje po zetknięciu się z liną magistrali węglowej czyli tzw. „Kolei Francuskiej” (skrzyżowanie ulic: Przemysłowej i Osiedle Rzemieślnicze). Następnie granica przecina ulicę Fordońską i dociera do kolejnej linii kolejowej – tym razem Bydgoszcz-Unisław, gdzie skręca na wschód. Ta, północna granica osiedla jest zdecydowanie najdłuższa i najprostsza do wyznaczenia. Swój bieg zmienia dopiero po przecięciu z ul. Władysława Andersa, aby później dotrzeć do skrzyżowania ulic: Fordońskiej i Wyszogrodzkiej i dalej tą ostatnią aż do wód Wisły. Uff… było ciężko!

Brdyujście? Osiedle historyczne!

Warto podkreślić, że opisane wyżej granice to układ, obowiązujący relatywnie krótko, bo od 29 października 2014 r. Wówczas to, Rada Miasta Bydgoszczy przyjęła uchwałę o wyodrębnieniu Brdyujścia z większej jednostki pomocniczej, w skład której (poza Brdyujściem), wchodziły także: Bydgoszcz Wschód i Siernieczek. Decyzję tę uznać należy za logiczną – Brdyujście od dawna jawi się bowiem jako odrębne osiedle, natomiast połączenie aż trzech wspomnianych wyżej jednostek, odbieram jako bardzo sztuczne. Miasto otrzymywało więc w tej sprawie wnioski od mieszańców osiedla, aż w końcu dwa z nich poskutkowały. Jak wskazuje uchwała, pierwszy z nich złożony został przez 6 mieszkańców i poparty pisemnie przez  364 kolejnych, a drugi przez 7 mieszkańców i poparty przez 333 osoby.

Od tego momentu w mieście funkcjonują więc obok siebie dwa osiedla: Brdyujście i Bydgoszcz Wschód-Siernieczek. Prawda, że bardziej przejrzyście?

Charakter osiedla? Specyficzny.

O ile w trakcie tworzenia dwóch poprzednich artykułów, koncentrujących się na Okolu i Bartodziejach, bez zastanowienia napisać mogłem, jaka jest ich specyfika, o tyle w kontekście Brdyujścia mam lekki problem. Zdecydowanie nie jest to bowiem typowo mieszkaniowe osiedle. Jak już wspomniałem we wstępie praktycznie (poza ul. Witebską) nie ma tutaj bloków! Brdyujścianie (nie wiem czy mieszkańcy osiedla używają wobec siebie takiego określenia, ale brzmi ciekawie!) mieszkają więc przede wszystkim w jedno lub kilkurodzinnych domach, rozciągających się wzdłuż spokojnych, powiedziałbym, że nawet dość sennych uliczek, takich jak np.: Wyszogrodzka (oraz odchodzące od niej: Kwarcowa, Podłużna, Azbestowa i Opalowa) czy Łowicka.

Ulice Brdyujścia

Wszystko to sprawia, że mimo dość dużej powierzchni, osiedle zamieszkuje mała liczba mieszkańców. Posługując się suchymi danymi, stwierdzić można, iż Brdyujście zajmuje teren 383,43 ha, co plasuje je pod względem powierzchni na 14 miejscu (na 29 możliwych) w Bydgoszczy. Z kolei według danych z 2018 r. liczba mieszkańców tej części miasta to ledwie 1 257 osób, co daje 26 wynik. Mniej osób zamieszkuje tylko takie jednostki pomocnicze jak: Fordon III (464 os.), Łęgnowo Wieś (894 os.) oraz Filisy (918 os.).

W odniesieniu do Brdyujścia nie ma więc mowy o wspominanej przeze mnie w kontekście Bartodziejów „typowej mieszkaniówce”. Możemy za to mówić o funkcji składowo-przemysłowej. Mnóstwo bowiem tutaj wielkopowierzchniowych fabryk czy magazynów. Wśród takowych wymienić można choćby: „Drobex”, „Frostę”, „Volex”, „Abramczyka”, „Bydgoskie Zakłady Mięsne” czy „Erplast”. Są też spore powierzchnie biurowe, z których korzystają np.: „Nokia” (tak, ta z Finlandii), „Bydgosta” czy „MMPJ Transport”.

W całość wkomponowane są także duże sklepy. Przy Fordońskiej działa od 2015 r. wyczekiwana przez bydgoszczan od dawien dawna Ikea (więcej pisałem u niej TUTAJ), a także meblarski „Black Red White” czy największy outlet mieście „Smart”. Są też oczywiście salony samochodowe, w tym: „Volkswagen”, „Volvo” i „KIA”. Wokół mnóstwo mechaników samochodowych oraz innych drobnych zakładów, a wśród nich znalazł się… Family Park – największy park rozrywki dla dzieci w Bydgoszczy.

Typowa zabudowa Brdyujścia a w tle Ikea

Kto bywa na Brdyujściu, ten wie, że ta dziwna mieszanka mieszkaniówki z przemysłem i usługami nie prezentują się przesadnie estetycznie. Wszystko to wpisuje się jednak w historię tego miejsca. Przemysł oraz funkcja magazynowa są bowiem dla tego obszaru swego rodzaju tradycją. Rozwijały się one tutaj już na długo przed włączeniem Brdyujścia w granice miasta (co nastąpiło w 1920 r.). A to wynikało rzecz jasna z faktu, iż przy wykorzystaniu Brdy i Wisły od wieków prowadzony był ożywiony handel rzeczny (o czym z kolei pisałem TUTAJ). Prawdziwy boom tegoż handlu, a co za tym idzie, konieczność rozwoju infrastruktury magazynowej i przemysłowej (również w Brdyujściu), obserwowano w końcówce XVIII w., przez cały XIX w. oraz na początku XX w. Wszystko to było rzecz jasna następstwem powstaniu Kanału Bydgoskiego.

W ślad za słabą estetyką, idzie także dość niski poziom ogólnej jakości życia w tym miejscu. Jeżeli mieszkańcy Brdyujścia uważają, lub odczuwają to inaczej, z góry przepraszam. Moja teza wynika ze statystyk, przestawionych w Gminnym Programie Rewitalizacji Miasta Bydgoszczy 2023+. A tutaj rzecz przedstawia się w sposób „średnio” optymistyczny. Wśród 6 czynników, świadczących o degradacji danego obszaru, w Brdyujściu alarmujący stan zanotowano w kontekście 3 z nich. Są to: stosunek osób bezrobotnych pozostających bez pracy 12 m-cy i dłużej względem ludności w wieku produkcyjnym, udział osób w gospodarstwach domowych korzystających ze środowiskowej pomocy społecznej w ludności ogółem oraz udział gospodarstw domowych użytkujących tradycyjne piece na paliwa stałe, będące źródłem tzw. niskiej emisji gazów spalinowych, względem ogółu gospodarstw domowych. W odniesieniu do ostatniego z wymienionych aspektów, Brdyujście uzyskało nawet drugi najgorszy wynik w całej Bydgoszczy. Wszystko to sprawia, że Brdyujście statystycznie znajduje się w gronie 10 najbardziej zdegradowanych osiedli Bydgoszczy. Podkreślam: statystycznie!

Na szczęście jest woda!

Czyli co, Brdyujście należy omijać szerokim łukiem, a jeżeli już jakimś cudem się tam znajdziemy, powinniśmy jak najszybciej salwować się ucieczką? Ależ skąd! Po prostu musicie wiedzieć czego szukać! Mnóstwo tutaj bowiem zabytków hydrotechniki oraz ciekawych, historycznych miejsc, związanych właśnie z wodą!

Śluza Brdyujście kiedyś…

W najbliższym sąsiedztwie toru regatowego, znajdują się dwie duże wyspy, które stanowić mogą raj dla miłośników obiektów, związanych z hydrotechniką.  Który z tych zabytków weźmiemy, jak to się mówi popularnie „na tapet”, jako pierwszy? A, niech będą to śluzy: Brdyujście i Czersko Polskie. Pierwsza z nich to obiekt historyczny, dziś wyłączony z ruchu wodnego. Powstała w 1879 roku, w trakcie procesu kanalizowania miejskiego odcinka Brdy, natomiast swą funkcję przestała pełnić w 2002 r., po tym, jak obok wybudowano nową, posiadającą zdecydowanie większe możliwości śluzę, czyli Czersko Polskie. W 2014 r. nieczynną już konstrukcję zrewitalizowano, m.in. wzmacniając ceglane ściany, które dawały już wówczas znać, iż wkrótce nie wytrzymają ciężaru mijających lat.

…i dzisiaj

Obok śluzy znajduje się prawdziwa perełka architektoniczna, czyli zabytkowy dom śluzowego. Ten też, tak jak sama śluza, powstał w końcówce lat 70-tych XIX w. i rzecz jasna służył pracownikom tutejszej konstrukcji hydrotechnicznej. Dziś, budynek znajdujący się przy ul. Łowickiej 56, jest obiektem mieszkalnym, ale czerwona cegła i ciekawa stolarka dalej robią na obserwatorach niesamowite wrażenie. Szkoda tylko, że stan techniczny budynku pozostawia wiele do życzenia…

Dom śluzowego przy śluzie Brdyujście

W 1999 r., kawałek dalej w kierunku południowym wybudowano nową śluzę, a więc wspominaną już wcześniej Czersko Polskie. Ta, dostosowana jest do współczesnych wymogów żeglugi – posiada II klasę i jest śluzą komorową o konstrukcji dokowej. Umożliwia pokonanie różnicy poziomów wody o wysokości do 5,3 metra.

Nowa śluza Czersko Polskie

Najbardziej unikatową konstrukcją, zlokalizowaną w obrębie wysp w Brdyujściu, jest jednak Jaz Czersko Polskie. Jest to jaz walcowy, najstarszy tego typu w Polsce i jeden z najstarszych w Europie. W niezmienionym kształcie funkcjonuje on od 1907 r. Jego zadaniem jest utrzymanie piętrzenia na miejskim odcinku Brdy, czyli po prostu zapewnienie jak najmniejszych wahań poziomu wody na rzece. Gdyby nie on, zachowanie żeglowności na Brdzie w Bydgoszczy byłoby silnie utrudnione. Warto dodać, ze jaz produkuje także energię, gdyż w zespole znajduje się także mała elektrownia wodna. Tuż obok jazu stoi charakterystyczny budyneczek, którego elewację zdobi czerwona, licowana cegła.

Jaz Czersko Polskie

Przyznacie, że świetne to miejsce, w którym możemy podziwiać takie nagromadzenie zabytków hydrotechniki! Z tym że nie do końca możemy… Obiekty można zwiedzać tylko po uprzednim otrzymaniu zgody ze strony Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku. Na nic zdały się więc zapewnienia ze strony Miasta, w myśl których swobodny dostęp dla turystów zapowiadany był już w 2017 r. Aby to się stało, oba podmioty (RZGW i Miasto) musiałyby się ostatecznie dogadać co do zasad zwiedzania. Śluzy i jaz podziwiać więc można bezproblemowo tylko od strony wody. Z kolei budynek śluzowego da się zobaczyć, i to z bliska, z końca ulicy Łowickiej. Najlepszy widok na jaz walcowy będziecie mieli natomiast z grobli, którą biegnie ulica Toruńska. Cóż, może kiedyś sytuacja ta ulegnie zmianie. Szkoda bowiem marnować potencjał turystyczny tego miejsca!

Legendarny Tor Regatowy

W powyższej wyliczance celowo nie uwzględniłem jednego obiektu. Choć właściwie należałoby raczej napisać: miejsca. Mowa rzecz jasna o kultowym, nieśmiertelnym i sławnym na cały kraj (przynajmniej kiedyś), torze regatowym! Jeśli zapytalibyśmy bydgoszczan z czym kojarzą Brdyujście, z pewnością otrzymalibyśmy odpowiedź, że właśnie z torem regatowym.  Taką mam przynajmniej nadzieję, bo zapewne sporo głosów zdobyłaby również Ikea.

„No co, tor jak tor, nic szczególnego” – mógłby powiedzieć ktoś nieświadomy tego, z jak ważnym miejscem ma do czynienia. A przecież mowa o obiekcie o wartości historycznej! Co więcej, jego początki ściśle wiążą się z wodną historią i rozwojem gospodarczym Bydgoszczy, obserwowanym na przełomie XIX i XX wieku. Wówczas to, w związku ze wspomnianym już w tym artykule boomem na przemysł drzewny oraz rolą, jaką w nim odgrywała Bydgoszcz,  pojawiła się konieczność utworzenia miejsca, w którym materiał ten (tzn. drewno) można by składować. Miejsca, w który drewno sprowadzane Wisłą (w mniejszym stopniu zaś Brdą z Borów Tucholskich) nawet z: Ukrainy, Białorusi czy Litwy, czekałoby na swoją kolejkę na kolejną podróż – tym razem Kanałem Bydgoskim, w głąb Cesarstwa Niemiec.

Tor regatowy – najważniejszy punkt Brdyujścia

W 1875 roku podjęto więc decyzję o skanalizowaniu miejskiego odcinka Brdy, wybudowaniu śluz (w tym nieistniejącą już śluzę Kapuściska) oraz jazów, a także utworzenia akwenu o powierzchni mniej więcej 50 ha. W ten sposób, w 1879 roku powstał zbiornik, początkowo nazywany po prostu Portem Drzewnym.

W późniejszych latach zapotrzebowanie na przestrzeń magazynową wciąż rosło, stąd Port Drzewny poddawano ciągłej modernizacji oraz powiększeniu. Właśnie w tym celu powstał m.in. opisywany wyżej jaz walcowy. W szczytowym momencie, a więc na początku XX w. był to jeden z największych i najnowocześniejszych zbiorników tego typu w całym Cesarstwie Niemieckim. Nie będę się tutaj rozwodził nad wpływem tej inwestycji na rozwój gospodarki Bydgoszczy, jednakże ze względu na masy towaru, które przechodziły wówczas przez śluzę w Brdyujściu (w rekordowym, 1906 roku 4,8 mln m3 drewna!), określić należy go jako gigantyczny.

Jak więc to się stało, że tak istotne miejsce przestało pełnić swą magazynową funkcję i stało się przedmiotem zainteresowania wodniaków? Wyjaśnienie jest bardzo proste. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, a co za tym idzie, zmianie granic, zainteresowanie spławianiem drewna przy wykorzystaniu Kanału Bydgoskiego wyraźnie osłabło. Ciężko było przecież handlować na wielką skalę z państwem, które dopiero co Polskę okupowało. Potem, w połowie lat 20-tych XX w. miała dodatkowo miejsce polsko-niemiecka wojna celna, która tylko pogorszyła sprawę. Kiedy sytuacja już się unormowała, bardziej dochodowym biznesem okazał się handel innymi towarami.

Na torze regatowym wciąż trenują wodniacy

„Porzucony” akwen szybko wzięli pod swoje skrzydła wioślarze i kajakarze. Z pomysłem przystosowania zbiornika do potrzeb wodniaków pierwsze wyszło Bydgoskie Towarzystwo Wioślarskie. Inicjatywa spotkała się z dobrym przyjęciem ze strony władz miasta, a także jego mieszkańców, w związku z czym od tego momentu, rokrocznie na torze regatowym organizowano Wszechpolskie Regaty Wioślarskie. Gwoli ścisłości, należy wspomnieć, że wioślarze korzystali z toru nawet wcześniej (choć oczywiście nie z taką intensywnością), a pierwsze zawody (pod nazwą Wschodnioniemieckie Regaty) odbyły się tutaj już w 1912 r.

W kolejnych latach powstawała infrastruktura, np. w postaci: trybun, hangarów, stanowisk sędziowskich i innych, co miało umożliwić organizację  naprawdę dużych imprez wodniackich. I takie w istocie tutaj gościły! Liczne mistrzostwa Polski, regaty międzynarodowe, a nawet Mistrzostwa Europy w Wioślarstwie w 1929 r. – wszystko to świadczy o ówczesnej potędze tego miejsca. Miejsca, które w okresie XX-lecia międzywojennego bez wątpienia określać można było mianem centrum polskich sportów wodnych.

A żeby zobrazować, jak wielkim zainteresowaniem cieszyło się wówczas wioślarstwo, świadczyć mogą fragmenty nieśmiertelnego „Pamiętnika Gapia”. Jego autor, Zbigniew Raszewski, podkreślał, że ruch panujący w mieście w trakcie międzynarodowych regat był trudny do opisania. Wspominał też, że w dniu regat, wszystkie dostępne w mieście jednostki pływające kursowały do Brdyujścia i z powrotem ruchem wahadłowym. Nikogo nie dziwiło więc, że podczas Regat Wszechpolskich w 1924 r. jednym z widzów był prezydent Polski Stanisław Wojciechowski. Ani to, że w trakcie wspomnianych Mistrzostw Europy we wioślarstwie w 1929 r., liczba widzów przekroczyła 30 tys. osób. To absolutny rekord polski, niepobity do dziś.

Szkoda, że te trybuny nie wypełniają się w takim stopniu, jak wiele lat temu…

Niestety, tor utracił w późniejszych latach swoją pozycję, a przyczyniło się do tego m.in. to, że powstały lub zmodernizowane zostały inne tego typu akwenu w kraju, z poznańską Maltą na czele. Swoje zrobiły także braki infrastrukturalne oraz brak wymiarów, pozwalających na organizację wydarzeń międzynarodowych najwyższej rangi (według wymogów FISA – Międzynarodowej Federacji Wioślarskiej i Kajakowej).

Żeby nie było, trzeba stwierdzić, że obecnie władze miasta próbują przywrócić dawną świetność toru. Wciąż prowadzone są modernizacje, które mają to na celu. W ostatnich latach zamontowano m.in.: nowe maszyny startowe, zbudowano zadaszone trybuny (na 300 miejsc siedzących) i hangar na łodzie czy zmodernizowano wieżę sędziowską. Akwen wciąż wykorzystywany jest przez bydgoskich wodniaków jako miejsce treningu, a ponadto odbywają się tutaj zawody, ale raczej już tylko rangi krajowej. Wyjątkiem są regaty młodzieżowe, w trakcie których goszczą tutaj także zawodnicy z zagranicy. Wciąż jednak wymagane jest wprowadzanie kolejnych usprawnień, a te, jak wiadomo, kosztują.

Wieża sędziowska, tor, a w tle dom śluzowego

Na tę chwilę, tor znajduje się pod opieką nowopowstałej miejskiej jednostki, a więc Bydgoskiego Centrum Sportu. Zabiegała ona m.in. o to, aby akwen stał się ośrodkiem treningowym polskich olimpijczyków i paraolimpijczyków. Ciągle czynione są również starania, aby w miejscu tym odbywały się ważne zwody.

Ponadto, na torze działa wypożyczalnia sprzętu wodnego, z której usług korzystać można bezpłatnie (wszystko za sprawą środków z Bydgoskiego Budżetu Obywatelskiego). Coś tam więc się dzieje, ale jednak, chciałoby się, aby akwen ten stał się ważną częścią życia dla większej grupy bydgoszczan! Pamiętajmy bowiem, że przed laty było to jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc rekreacji w mieście! Tereny spacerowe, restauracja, a także wycieczkowe rejsy z centrum miasta – tor regatowy doświadczył w swej historii wszystkich z wymienionych wyżej zjawisk.

Jako ciekawostkę, należy dodać, że na barce „Ella”, zacumowanej w zachodniej części akwenu, znajduje się siedziba Bydgoskiego Klubu Motorowodnego „MORS”, którego historia sięga 1957 roku. Obok barki znajduje się z kolei mała marina, w której przez cały rok (po uprzednim zamówieniu takiej usługi), cumować można łodzie, które następnie bezpiecznie (pod opieką działaczy klubu), czekają na lepsze czasy.

„Ella” – siedziba Bydgoskiego Klubu Motorowodnego „MORS”

Inną, mało znaną ciekawostką dotyczącą toru, jest fakt, iż w jego zachodniej części (blisko miejsca cumowania „Elli”) znajduje się niewielka, ok. 250-metrowa zatoka. Wpływa się do niej pod ceglanym mostem, którego powstanie datuje się na 1890 r. Co ciekawe, do dnia dzisiejszego obserwować możemy oryginalny kształt konstrukcji.

XIX w. most w zachodniej części toru regatowego

A zobaczę coś jeszcze?

Poszukiwacze zabytków (a już na pewno poszukiwacze malowniczych ruin), powinni zwrócić baczną uwagę na pozostałości willi przy ul. Witebskiej 6, a więc na zachodnim brzegu toru regatowego. Pałacyk znajduje się obecnie w stanie totalnego rozpadu, tak więc, z ewentualnymi obserwacjami polecam się pospieszyć, bowiem wkrótce może nie być już na co patrzeć. Niemniej, budynek (a raczej to, co z niego zostało) podziwiać najlepiej z drugiej strony ulicy Witebskiej. Na teren posesji można się bez problemu dostać (choć jest to zabronione!), ale jednak nie polecam tego robić. Całość ewidentnie grozi bowiem zawaleniem. Zresztą, jeśli już ktoś odważy się przejść przez podwórko i stanąć na tyłach posesji, dostrzeże, że cała tylna część budynku już dawno legła w gruzach.

Willa przy ul. Witebskiej…

Budynek wyróżnia się stylem eklektycznym oraz posiadaniem charakterystycznej, narożnej baszty. Całość otoczona była murem, za którym rozciągał się ponoć ogród kwiatowy. Jego powstanie datowane jest na okolice 1926 r. (choć dokładny rok nie jest znany). Wiadomo jednak, iż jej wybudowanie zlecił bydgoski optyk Stanisław Zakaszewski. Potem, podczas okupacji, Niemiecki Czerwony Krzyż zorganizował w willi niewielkie sanatorium. Po wojnie budynek przeznaczono na cele mieszkalne i podobno tak było aż do 2006 r., kiedy to rzekomo wyprowadził się stąd ostatni mieszkaniec. Obecnie nieruchomość jest wystawiona na sprzedaż. Wszystkich zainteresowanych gorąco zachęcam! Tylko proszę, chociaż podejmijcie próbę „reanimacji” tego pacjenta.

…a raczej to co z niej zostało

Warto pamiętać, że na terenie Brdyujścia znajdowały się niegdyś także biura oraz hale produkcyjne słynnego „Rometu”! Tak jest, to między innymi tutaj powstawały legendarne modele rowerów i motorowerów, które znał chyba każdy z pokolenia lat: 70, 80 i 90-tych! Bydgoskie zakłady (określane mianem R-1) upadły w 1998 r., a sama firma kilka lat później, w 2005 r. Hale produkcyjne zburzono, ale wieżowiec, w którym mieściły się biura „Rometu” stoi do dziś! Obecnie rezyduje tutaj firma Bydgosta Sp. z o.o.

Usatysfakcjonowani będą także miłośnicy infrastruktury kolejowej. W północnej części osiedla znajduje się bowiem maleńki budyneczek stacji Bydgoszcz-Brdyujście, który obsługuje jedynie połączenie z Chełmżą i Unisławiem. To bodaj najmniejsza stacja kolejowa w mieście. Niestety, do środka nie wejdziecie.  Tutejsza linia zapewne kiedyś upadnie, ale póki co nieźle się przed tym broni. Mimo chwilowych przestojów, w latach 2004-2008 oraz w 2020 r., ruch kolejowy za każdym razem tutaj wraca!

Nieużywane tory biegną z kolei wzdłuż ulicy regatowej, przecinając ulice: Łowicką, Kapitańską, Podłużną, Opalową oraz Wyszogrodzką, kończąc się już na terenie Starego Fordonu, pod elewatorem zbożowym. Jest to porzucona bocznica, odchodząca od linii  kolejowej Bydgoszcz-Toruń. Niegdyś pomagała tutejszym zakładom i magazynom w dowożeniu i wywożeniu z nich różnego rodzaju towarów.

Porzucona bocznica, przecinająca ulicę Łowicką

Należy także zwrócić uwagę na tak często niedostrzeganą w pośpiechu codziennego dnia, zabudowę mieszkalną osiedla. Wiele budynków, np. przy ul: Kaplicznej (m.in. numery: 13 i 15), Łowickiej czy Witebskiej zbudowanych zostało z eleganckiej, czerwonej cegły. Więcej, przy Łowickiej 5 znajduje się pięknie odrestaurowana, drewniana weranda z końcówki lat 30-tych XX w. Dla miłośników architektury, spacer tymi spokojnymi uliczkami będzie naprawdę interesującym doświadczeniem.

Chwila zadumy

Jak już zostało wcześniej wspomniane, Brdyujście jest nierozerwalnie związane z historią Bydgoszczy. Chodząc jego ulicami, spoglądając na tor regatowy, zarastające chwastami bocznice kolejowe czy liczne magazyny, możemy sobie wyobrazić, jak niegdyś tętniło tutaj życie. Jakie tłumy widzów gromadziły regaty organizowane na akwenie, jak wielu pracowników, nie tylko z Bydgoszczy, ale i z okolicznych miejscowości, przybywało tutaj każdego dnia tygodnia roboczego. Przy tych rozważaniach, nie zapomnijmy także o tym, że Brdyujście było przecież ważnym miejscem weekendowej rekreacji bydgoszczan!

Czyż nie warto byłoby pomyśleć o „przywróceniu” tego miejsca bydgoszczanom?

Idąc Witebską rzućmy więc okiem na rozpadającą się willę na skraju toru regatowego. Przechodząc obok posesji pod numerem 30 przy tej samej ulicy, wspomnijmy, że niegdyś stała tutaj popularna wśród mieszkańców miasta restauracja Wollschlaegera. Dziś, już od dobrych kilku lat, nie ma po niej śladu. Podobnie jak po legendarnym „Romecie” i jego halach produkcyjnych.

Nastrój nostalgii podbudowuje dodatkowo fakt, iż na Brdyujściu znajduje się największy cmentarz komunalny w Bydgoszczy. Podobne refleksje, jednak już w nieco bardziej radosnym wydaniu, dostarczyć może  lasek, znajdujący się między ulicami: Fordońską i Wyszogrodzką, gdzie znaleźć można sporo ciekawych ścieżek, nadających się zarówno do wycieczek rowerowych, jak i dla biegaczy czy spacerowiczów.

„Instalacja artystyczna” przy jednym ze zlokalizowanych na osiedlu magazynów

Przy okazji zwiedzania tego osiedla, pamiętajcie o zastosowaniu perspektywy „lądowej” i „wodnej”. Najlepiej zaś stosujcie ich połączenie! Ta pierwsza jest niezbędna, aby poznać układ urbanistyczny jednostki oraz przyjrzeć się ciekawym architektonicznie budynkom, druga, by zrozumieć ducha osiedla, a także poczuć jego prawdziwą, wodną tożsamość.  

SPRAWDŹ TAKŻE PIERWSZĄ CZĘŚĆ CYKLU, W KTÓREJ OPISUJĘ OKOLE (TUTAJ).

ORAZ CZĘŚĆ DRUGĄ, POŚWIĘCONĄ BARTODZIEJOM (TUTAJ).

Piotr Weckwerth

Artykuł powstał w ramach cyklu Piotr Weckwerth prezentuje: „Bydgoskie osiedla BEZ FILTRÓW – cz. 1”.

ZREALIZOWANO DZIĘKI WSPARCIU FINANSOWEMU MIASTA BYDGOSZCZY.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: