Bydgoskie osiedla BEZ FILTRÓW – OSIEDLE LEŚNE

Nie napiszę niczego odkrywczego, kiedy stwierdzę, że żyjemy w czasach, które przyszłe pokolenia nazywały będą erą „patodeweloperki”. Ścisk, w jakim stawia się nowe budynki, sprawia czasami, że wystawiając rękę za poręcz balkonu jesteśmy w stanie przybić z najbliższymi sąsiadami „piątkę”. Z kolei otoczenie takich konstrukcji to istna pustynia betonu, na której szans na uchowanie nie ma nawet najdrobniejsza roślinka. Jeśli podobnie jak w moim przypadku, samo czytanie o takich sprawach powoduje, że robi Wam się duszno, koniecznie udajcie się na bydgoskie Osiedle Leśne. Niemal cały jego obszar wyłamuje się współczesnym trendom, będąc swego rodzaju oazą zieleni i przykładem na to, jak przestronne osiedla potrafiono niegdyś projektować.

Problem z granicami

Przygotowując się do napisania niniejszego artykułu, kilka razy mocno się zdziwiłem. Rzecz doprawdy rzadko spotykana, bowiem historią oraz współczesnością Bydgoszczy interesuję się od dłuższego czasu i przy tym w sposób dość intensywny. Ok, należałoby raczej stwierdzić, że jestem fanatykiem tego miasta. Mniemałem więc, że o bydgoskich osiedlach wiem wszystko lub prawie wszystko. A co tu dopiero mówić o Osiedlu Leśnym, tak bliskim moim rodzinnym Bartodziejom, i tak często odwiedzanym przeze mnie w dzieciństwie i młodości! Okazało się jednak, że Leśne było w stanie mnie zaskoczyć!

Jak do tego doszło? Po pierwsze, okazuje się, że mówimy o największym osiedlu Bydgoszczy! Tak jest, nie żaden Fordon (bo ten podzielony jest na kilka mniejszych jednostek), nie Łęgnowo, a właśnie Osiedle Leśne. Chodzi oczywiście o powierzchnię jednostki, która jest doprawdy imponująca, bowiem przekracza 2500 ha (niemal 15% całej powierzchni miasta)! I tutaj, żeby uświadomić, o jak wielkim obszarze mówimy, spojrzeć należy na przebieg granic osiedla.

Okazuje się, że również Las Gdański (przynajmniej częściowo) to Osiedle Leśne!

Zasięg terytorialny osiedla opisano w Uchwale Nr XLV/832/97 Rady Miasta Bydgoszczy z dnia 17 grudnia 1997 r .  w sprawie: utworzenia osiedla Leśnego jako jednostki pomocniczej Miasta. Według niej granica Leśnego biegnie na południu wzdłuż ulic: Kamiennej i Artyleryjskiej do linii kolejowej: Bydgoszcz-Gdańsk, a następnie w kierunku północnym do skraju miasta i okalając Leśny Park Kultury i Wypoczynku Myślęcinek. Zaskakujące? Poczekajcie dalej, bowiem na dalszym odcinku granica Osiedla Leśnego ciągnie się na wschód, aż do ulicy Pod Skarpą i wzdłuż niej do ul. Jasinieckiej. Potem musimy już tylko spojrzeć w kierunku południowo-zachodnim, bowiem tam granica okala Las Gdański (najpierw na południe, potem na zachód). Tak docieramy do ulicy Armii Krajowej, która przechodzi w ulicę Wyszyńskiego, a następnie dociera do wspomnianej już Kamiennej.

Z powyższej wyliczanki wynikają wspomniane wyżej zaskoczenia. W granicach Osiedla Leśnego znajduje się bowiem cały Myślęcinek, duży fragment Lasu Gdańskiego, a nawet Zamczysko! Przyznacie, że to dość zaskakujące, bowiem zwykle Leśne postrzegane jest jako fragment miasta między ulicami: Armii Krajowej na wschodzie, Modrzewiowej na północy, Gdańskiej na zachodzie (ewentualnie Zaświat, ale o tym później) oraz Kamiennej i Artyleryjskiej na południu. Jasne, obszar o którym wspominam wyżej jest najstarszą, i bez wątpienia, najważniejszą częścią osiedla. Jednakże, paradoksalnie zajmuje mniej niż 10% jego powierzchni. To ci dopiero psikus!

Osiedle Leśne – największe osiedle w Bydgoszczy!

Kolejnym problemem, który utrudnia dokładne zlokalizowanie zasięgu Osiedla Leśnego, jest częste wydzielanie z jego struktury Osiedla Zawisza. Chodzi rzecz jasna o obszar, który rozciąga się wokół Stadionu Zawiszy im. Zdzisława Krzyszkowiaka, a także ulic, znajdujących się na południe od niego, jak np.: Powstańców Warszawy, Powstania Listopadowego czy Zaświat. Tak wiem, na niektórych mapach wciąż widnieje taka nazwa, a istnienie Osiedla Zawisza uwiarygadniają chociażby podstrona na Wikipedii czy wyszczególnienie go na googlowskiej mapie. Jednakże, obszar ten został włączony w granice Osiedla Leśnego już we wspomnianym 1997 roku. Z kolei ostatni oficjalny, miejski dokument, na którym zdołałem dostrzec Osiedle Zawisza pochodzi z 1992 roku. Mamy więc do czynienia z podobną sytuacją, jak w przypadku Małych Bartodziei i Kapuścisk. Niby są, ale jednak ich nie ma.

Pomimo przedstawionych wyżej faktów pozwolicie, drodzy Czytelnicy, że w niniejszym artykule skupię się jednak na tym „klasycznym”, tradycyjnie postrzeganym przez bydgoszczan, Osiedlu Leśnym. Jest przecież o czym pisać!

Rodowód leśny

Nazwa osiedla, któremu przyglądamy się w niniejszym artykule, nie pozostawia złudzeń. W tym miejscu znajdował się niegdyś las. Kropka! Ba, znajduje się również obecnie, choć  dziś określany jest raczej mianem parku. Mowa głównie o Parku Harcerstwa Bydgoskiego przy ul. Modrzewiowej czy parku, rozciągającym się równolegle do linii kolejowej Bydgoszcz-Gdańsk (za skwerem im. Andrzeja Brończyka). Te tereny zielone oddzielone są od Lasu Gdańskiego wyłącznie torami (ewentualnie Czerkaską, jak w przypadku Parku Harcerstwa Bydgoskiego), więc można mniemać, iż niegdyś stanowiły jego naturalne przedłużenie.

No ale jak to? Zbudowano sobie osiedle w środku lasu? No więc owszem, coś w tym stylu. A wszystko zaczęło się już chwilę po powrocie Bydgoszczy w granice Rzeczypospolitej, w 1920 roku. Mowa o okresie powojennym, a więc czasie, w którym rozkwitało budownictwo, a miasto gwałtowanie się rozrastało. Poza włączeniem w jego skład licznych osiedli, o czym pisałem w poprzednich artykułach cyklu, podjęto decyzję (w 1922 r.) o ekspansji Bydgoszczy w kierunku północnym. Taki kierunek obrany został przez specjalny Komitet Rozbudowy Miasta, którym kierował ówczesny prezydent Bydgoszczy, czyli zasłużony powstaniec wielkopolski, Bernard Śliwiński.

Plany rozbudowy miasta tworzyli cenieni w okresie międzywojennym inżynierowie, jak Bogdan Raczkowski czy Stanisław Filipkowski. W oparciu o nie, a także, jak twierdzi wielu badaczy historii miasta, bazując na angielskiej idei miasta-ogrodu, w 1928 roku wykrystalizowała się koncepcja budowy osiedla willowego, wzdłuż północnej części ulicy Gdańskiej, a także w jej okolicach. Uchwała, zatwierdzająca takie założenia, przyjęta została w 1931 roku, a dwa lata później dopięto ostatnich formalności, włączając część obszarów, wciąż porastanych przez lasy, w granice miasta. Według źródeł, w miejscu dzisiejszego Osiedla Leśnego rósł wtedy 150-letni, sosnowy las.

Kiedyś las, dzisiaj park na Osiedlu Leśnym

Uważam, że należy pochwalić ówczesne władze miasta oraz planistów, bowiem założenia, które uwzględniono w statucie Osiedla Leśnego, brzmią bardzo słusznie. Postanowiono mianowicie, że istniejący na działkach przewidzianych do zabudowy drzewostan, musi być zachowany. Wycinka jest z kolei możliwa tylko wówczas, jeżeli będzie to naprawdę niezbędne do powstania danego budynku. Nie było więc mowy o tak powszechnym obecnie, kompletnym karczowaniu lasu!

Warto wspomnieć, że w pierwszych latach Osiedle Leśne bywało nazywane przez jego mieszkańców Osiedlem BGK. Wszystko przez to, że tutejszą inwestycję finansował w dużej części Bank Gospodarstwa Krajowego. Dzięki środkom finansowym, jeszcze przed II wojną światową powstały liczne budynki wielorodzinne wzdłuż ulicy Gdańskiej, a także wytyczono ulice: Modrzewiową, Jodłową, Świerkową, Bukową i Sosnową (obecnie Czerkaska). Przy nich to wzniesiono pierwsze wille. Za projekt tej części osiedla odpowiadali: Stefan Pietrzak i Kazimierz Orlicz.

Rozbudowę osiedla zatrzymała oczywiście  II wojna światowa, ale już krótko po jej zakończeniu prace wznowiono. Wówczas bazowano  na planach przedsiębiorstwa „Miastoprojekt”, na początku pod przewodnictwem poznańskich architektów, następnie już lokalnych (wśród nich wiodącą rolę odegrał Zdzisław Kozłowski). I tak, do 1956 roku powstało wiele czterokondygnacyjnych bloków, zlokalizowanych głównie wzdłuż ulic: Świerkowej, Modrzewiowej i Dwernickiego. Na szczęście wciąż pamiętano o wkomponowywaniu budowli w otaczającą je zieleń. W sumie w okresie między 1945 a 1956 rokiem udało się postawić niemal 70 budynków, mieszczących 2 227 mieszkań. Było to największe przedsięwzięcie, zrealizowane w tym okresie w całym województwie bydgoskim przez Ogólnopolski Zakład Osiedli Robotniczych (potocznie nazywany ZOR-em).

Stara zabudowa Osiedla Leśnego

Osiedle rozwijało się harmonijnie i zapewne dzisiaj uważalibyśmy je za zdecydowanie najładniejsze w mieście, gdyby nie to, że ostatecznie zdecydowano się na wybudowanie na nim kilku 11-piętrowych wieżowców. Pierwszy z nich stanął w 1972 r. przy ul. Sułkowskiego, kolejne w następnych latach, przy: Grabowej, Małachowskiego i Kasztanowej.

Na Osiedlu Leśnym najbardziej podoba mi się to, że widać (i czuć!) tutaj klimat lat 50 i 60-tych XX w. Przechadzając się miedzy tutejszymi blokami poczuć można się jakbyśmy na chwilę przenieśli się w czasie do tamtych, coraz bardziej odległych, chwil. Oczywiście nie dotyczy to całego obszaru jednostki, bowiem nowe, olbrzymie osiedla mieszkaniowe, reprezentujące już kompletnie inny (w mojej opinii zdecydowanie mniej estetyczny) styl, powstały (i w dalszym ciągu powstają), wzdłuż ulicy Powstańców Warszawy oraz na terenie dawnych zakładów „Makrum” (między ulicami: Kamienną i Dwernickiego). Cóż, czas nie stoi w miejscu.

Klimat Osiedla Leśnego (bloki przy ul. Świerkowej)

Rodowód wojskowy

Każdy, kto choć trochę poznał Bydgoszcz, skojarzy Osiedle Leśne (oczywiście poza lasem i parkami) z jednostkami wojskowymi. I faktycznie, mamy tutaj do czynienia z prawdziwym zatrzęsieniem instytucji wojskowych i okołowojskowych. Największa powierzchnia, niemal w całości zajmowana przez budynki tego typu, znajduje się w obrębie ulic: Gdańskiej, Artyleryjskiej, Powstania Listopadowego, Powstańców Warszawy, a także nieco na północ od ostatniej z wymienionych. Czego my tutaj nie znajdziemy! Jest m.in.: Batalion Dowodzenia Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych, Wojskowy Oddział Gospodarczy, Wojskowy Ośrodek Medycyny Prewencyjnej, siedziba 1 Pomorskiej Brygady Logistycznej czy wreszcie Wojskowy Ośrodek Meteorologii. Nie wolno także zapominać o 10 Wojskowym Szpitalu Klinicznym z Polikliniką, jednym z najważniejszych tego typu obiektów w Polsce czy znajdującym się obok niego I Wojskowym Szpitalu Polowym.

10 Wojskowy Szpital Kliniczny z Polikliniką

Kompleks koszar wybudowali w tym miejscu jeszcze w XIX wieku (a konkretnie w latach 1883-1885)  Prusacy. Wówczas mieściły się tutaj zabudowania artylerii, od której nazwę wzięła, jak nie trudno się domyślić, ulica Artyleryjska. Kilka budynków z tamtych czasów, wybudowanych z czerwonej cegły oraz w stylu szachulcowym, zachowało się po dziś dzień. Podziwiać je można głównie od strony Gdańskiej oraz Powstańców Warszawy. Jako najciekawszy jawi się dawny budynek kasyna, znajdujący się pod adresem Gdańska 147.

Dawne koszary przy ul. Gdańskiej

Rzućmy teraz okiem na drugą stronę ulicy Gdańskiej, a konkretnie na skrzyżowanie z ul. Generała (a jakże!) Józefa Dwernickiego. Tutaj, od 1914 roku, dumnie stoi eklektyczny gmach Szkoły Wojennej. W pierwszych latach działalności służył on jako… szpital wojskowy. Wszystko oczywiście przez wybuch I wojny światowej, która opóźniła uruchomienie w tym miejscu kształcenia. Potem mieściła się tutaj Wielkopolska Szkoła Podchorążych Piechoty, Oficerska Szkoła dla Podoficerów, Szkoła Podchorążych dla Podoficerów, Szkoła Podchorążych Marynarki Wojennej, Szkoła Wywiadu i Kawalerii (to akurat „za Niemca”, w trakcie II wojny światowej), Dowództwo Pomorskiego Okręgu Wojskowego, a obecnie jest to Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych.

Na terenie szkoły znajduje się wiele ciekawych pomieszczeń i budynków. Są tutaj m.in. dawne: kasyno oficerskiej i sala odpraw, ujeżdżalna oraz mesa oficerska. Osobno wspomnieć należy o pomieszczaniach służących niegdyś jako sala gimnastyczna, przemianowanych następnie na działający po dziś dzień Kinoteatr (wejście od strony ul. Dwernickiego). Obok budynku Szkoły, przy Gdańskiej, stoi z kolei dawna willa komendanta.

Siedziba Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych w budynku dawnej Szkoły Wojennej

Idąc dalej ulicą Gdańską w kierunku Myślęcinka, po prawej stronie dostrzeżemy kolejny ważny budynek wojskowy. Ok, może nie do końca wojskowy, ale niewątpliwie związany z wojskowością. Mowa bowiem o Muzeum Wojsk Lądowych, wcześniej nazywanym Pomorskim Muzeum Wojskowym. Sam gmach nie jest przesadnie ciekawy (wzniesiono go w 1973 roku), ale już zgromadzone w nim zbiory mogą robić wrażenie. Zasadniczo podziwiać można tutaj wyposażenie i ubiór, związany z dziejami regionu, począwszy od powstań narodowych z XVIII i XIX w. Na laiku, takim jak ja, największe wrażenie robią sprzęty zlokalizowane na dziedzińcu muzeum, takie jak: czołgi (m.in. T-72), pojazdy opancerzone, armaty przeciwpancerne czy radziecka wyrzutnia rakiet „Katiusza”. 

Eksponaty, znajdujące się na dziedzińcu Muzeum Wojsk Lądowych

Skręcając z Gdańskiej w ulicę Powstańców Warszawy, po lewej stronie dostrzeżemy zabudowania szpitali: polowego i 10 Wojskowego Szpitala Klinicznego z Polikliniką, natomiast po prawej siedzibę 1 Pomorskiej Brygady Logistycznej im. Króla Kazimierza Wielkiego. W głębi skrywa się też Wojskowy Instytut Meteorologii.

Śladów wojskowości szukać można także w nieco większej odległości od ulicy Gdańskiej. Konkretnie zaś przy ul. Sułkowskiego, gdzie stoi wieżowiec, będący siedzibą Klubu Pomorskiego Okręgu Wojskowego. Dawniej mieścił się tutaj hotel garnizonowy, a następnie internat. Nie wiem jak teraz, ale jeszcze kilka lat temu, przy klubie działał Dyskusyjny Klub Filmowy „Rondo”, będący najstarszą tego typu organizacją w Polsce. Klub zarządza wspomnianym już wcześniej Kinoteatrem przy ul. Dwernickiego.

Pisząc o wojskowości i Osiedlu Leśnym popełniłbym spore faux-pas, gdybym nie wspomniał o jeszcze jednej  legendzie. Tak jest, na myśli mam Zawiszę Bydgoszcz, który przecież  narodził się w wojsku. O militarnym rodowodzie klubu świadczyła wykorzystywana przez lata nazwa, a więc WKS (Wojskowy Klub Sportowy).

Stadion Zawiszy Bydgoszcz im. Zdzisława Krzyszkowiaka

Zawisza narodził się tuż po wojnie, bo w 1946 roku, i co ciekawe wcale nie w Bydgoszczy, a w Koszalinie. Wynika to z faktu, iż to właśnie tam znajdowało się wówczas Dowództwo Okręgu Wojskowego II. Potem dowództwo to przeniesiono do Bydgoszczy, a wraz z nim Zawiszę. Co ciekawe, człon „Zawisza” usunięto z nazwy klubu na całe 7 lat (od 1950 do 1957 roku), co miało oczywiście związek z niezbyt przychylnym spojrzeniem komunistycznych władz na wykorzystywanie przydomku legendarnego polskiego rycerza. Jeszcze by się podniosły niepodległościowe nastroje, a po co to komu? W tym okresie klub nosił nazwę: WKS Legia Bydgoszcz, Okręgowy WKS Bydgoszcz oraz Centralny WKS Bydgoszcz. Na szczęście, ostatecznie wrócono do pierwotnej nazwy, która przetrwała do 2003 roku. Obecnie jest to CWKS (Cywilno-Wojskowy Klub Sportowy) Zawisza Bydgoszcz.

Zawisza to klub wielosekcyjny, jednak prym wiodą w nim lekkoatleci oraz piłkarze, których „domem” jest stadion przy ulicy Gdańskiej. Ten powstał w latach 1957-1960 i służy bydgoskim sportowcom po dziś dzień. Poza krajowymi rozgrywkami lekkoatletycznymi oraz ligowymi meczami Zawiszy, regularnie goszczą tutaj także rozgrywki o charakterze międzynarodowym. W ostatnich latach na stadionie można było podziwiać m.in.:  mecze piłkarskich Mistrzostw Świata U-20 (2019 r.) czy Mistrzostwa Świata Juniorów w Lekkoatletyce (2008 r. i 2016 r.). Nazwę obiektów oczywiście wielokrotnie zmieniano, ale obecnie, już od 11 lat, obowiązującą jest: Stadion Zawiszy Bydgoszcz im. Zdzisława Krzyszkowiaka.

Na chwilę odbiegając od tematyki militarnej, warto wspomnieć, że w obrębie Osiedla Leśnego znajdował się jeszcze nie tak dawno inny stadion. Przy ulicy Powstańców Warszawy, konkretnie zaś tam, gdzie obecnie stoi osiedle identycznych bloków mieszkalnych, mieścił się do 2013 roku Stadion Leśny im. Stanisława Lehmanna. Na nim to swoje mecze rozgrywała mniej znana siostra Zawiszy, czyli Brda Bydgoszcz. Klub niestety rozwiązano w 2008 roku, ale miał on nawet swoje chwile chwały. Mianowicie, w 1950 roku był o włos od awansu do piłkarskiej ekstraklasy, zajmując na jej zapleczu trzecie miejsce!

Tutaj był kiedyś stadion Brdy Bydgoszcz. Dziś rosną bloki…

Jak widać, Osiedle Leśne wojskiem  stoi! A kiedyś stało jeszcze bardziej. Tak bardzo, że większość tutejszych mieszkań zajętych była przez żołnierzy oraz ich rodziny. Wielu z tych, którzy wprowadzili się tutaj w latach 40-tych, 50-tych i 60-tych pozostało na osiedlu do emerytury, przez co w końcówce lat 90-tych oraz na początku XXI w. Leśne było jednym z najstarszych osiedli w Bydgoszczy. Faktycznie, doskonale pamiętam, jak jeszcze kilkanaście lat temu, idąc ulicami tej części miasta, mijało się niemal wyłącznie starsze osoby. Według mojej obserwacji były to przede wszystkim kobiety, zapewne wdowy po wojskowych.

Osiedle Leśne wojskiem stoi!

Tezę, dotyczącą struktury wieku osiedla potwierdzają statystyki. W 2004 roku osoby powyżej 70 roku życia stanowiły aż 73% wszystkich mieszkańców Osiedla Leśnego! Teraz wygląda to już zdecydowanie inaczej, a osiedle młodnieje. Stare mieszkania przejmują bowiem młode małżeństwa, na podwórkach pojawiają się zaś dzieci (których wcześniej było tutaj mało). Cykl życia.

Skąpani w zieleni

Jak już wspomniałem, na Osiedlu Leśnym zobaczycie sporo zieleni. Mało tego, według obecnych standardów, tej zieleni jest tutaj wręcz bardzo dużo! Na podstawie moich szacunków stwierdzam, że same parki (w tym parki leśne), zajmują 851,4 hektary, a do tego dodać należy także Las Gdański, którego powierzchnia w wyznaczonych granicach osiedla zajmuje przynajmniej drugie tyle. Ile zostaje na budynki mieszkalne? Zapewne niecały tysiąc hektarów, a przecież pomiędzy nimi też zieleni nie brakuje!

Najważniejszym parkiem osiedla jest Park Harcerstwa Bydgoskiego (do 2017 r. noszący patronat  Zbigniewa Załuskiego, usunięty w ramach dekomunizacji), który zajmuje powierzchnię niecałych 16 hektarów. Znajduje się on między ulicami: Modrzewiową i Czerkaską i jest naprawdę przyjemny! Co mam na myśli? Ano to, że jest zadbany, ale w ten subtelny, wyważony sposób, czyli nie do przesady. Nie zastosowano więc tutaj pozornie upiększającej całokształt wycinki drzew (jak np. w parku Jana Kochanowskiego), a w wielu miejscach po prostu pozostawiono naturalny drzewostan. Jest wiele spokojnych alejek, są place zabaw dla dzieci, stoły do ping-ponga czy boisko do koszykówki. Do tego w trakcie spaceru na pewno dostrzeżecie przynajmniej jedną wiewiórkę! Te rude stworzenia tak przywykły do sąsiedztwa człowieka, że potrafią już jeść mu z ręki! Ale nie karmcie ich! Myślę, że poradzą sobie same.

Zieleni nie brakuje!

W parku znajdują się głównie sosny, ale w ramach wprowadzania różnorodności gatunkowej (wszak to pomaga w ochronie), od lat 60-tych nasadza się tutaj także drzewa liściaste. Park jest także ciekawy pod tym względem, że część bloków przy ulicach: Czerkaskiej i Sułkowskiego znajduje się praktycznie w otoczeniu drzew! Mieszkańcy wychodząc z klatek wykonują dosłownie kilka kroków i są już pośród zieleni. Trochę zazdroszczę. Bez wątpienia jest to pamiątka po zasadach przyświecających projektantom osiedla, o których pisałem w części poświęconej jego historii. Teren zielony przychodzi gładko w skwer im. Teresy Ciepły, przy którym znajduje się klasyczny, tak popularny w PRL-u, usługowy blaszak.  

Przedłużeniem Parku Harcerstwa Bydgoskiego, swoistym zielonym korytarzem, którym dotrzeć można do Myślęcinka, jest park znajdujący się za skwerem im. Andrzeja Brończyka. Jego patron to legendarny bramkarz Zawiszy Bydgoszcz, dla której w latach 1970-1992 rozegrał niemal 700 oficjalnych spotkań! Obszar ten ciągnie się od dworca Bydgoszcz Leśna (zrewitalizowanego w 2015 roku), do wiaduktu kolejowego w ciągu ulicy Gdańskiej. Odbijając od niego w prawo, przejściem podziemnym przy dworcu dostać można się do Lasu Gdańskiego.

Drzewa rosną zaraz obok bloków. Z kolei bloki rosną na ulicach o nazwach nawiązujących do drzew. Takie już jest Leśne!

Inne znaczące skupiska zieleni na osiedlu to: Aleja 11 listopada 1918 roku (bardzo fajna, w starym stylu, gdzie ogólna powierzchnia zieleni przekracza 2 hektary), skwer Inwalidów Wojennych przy ul. Gdańskiej, naprzeciwko stadionu Zawiszy (1,2 ha) oraz  skwer przy skrzyżowaniu ulic: Dwernickiego i Sułkowskiego (1,1 ha).

Artykuł co prawda miał się koncentrować na „właściwej” części Osiedla Leśnego, ale gwoli ścisłości, choćby w kilku słowach wspomnieć należy o Leśnym Parku Kultury i Wypoczynku Myślęcinek, potocznie nazywanym po prostu Myślecinkiem lub nawet „Myślem”. Jego powierzchnia, przekraczająca 830 hektarów sprawia, że jest to największy park miejski w całej Polsce!

Widok z górek na jeziorko w Myślęcinku

Pisząc o Myślęcinku, zastosować można umowny podział na część zachodnią, którą zajmują spokojniejsze, bardziej „leśne” tereny, oraz wschodnią, gdzie znajduje się cała infrastruktura rekreacyjno-rozrywkowa. Dla osób spoza Bydgoszczy wspomnę tylko, że w graniach parku, poza lasem, znajdziecie ciąg jeziorek, wzgórza (zwane „Górkami Myślęcińskimi”, stanowiące pamiątkę po korycie pra-Wisły), polany (w tym największą: Różopole)  oraz doliny i zbocza (wszak to fragment Zbocza Fordońskiego).

Wszystkie powyższe walory sprawiają, że Myślęcinek to prawdziwy raj dla rowerzystów, rolkarzy, biegaczy czy spacerowiczów, a nawet narciarzy i snowboardzistów. Jak to? – zapytacie. Normalnie, bo na Górze Myślęcińskiej, najwyższym, wznoszącym się na 107 m n.p.m. wzniesieniu Bydgoszczy, jest przecież stok narciarski!      

Łyżwiarze na zamarzniętym jeziorku w Myślęcinku. W tle stok narciarski.

Przy największym z jeziorek parku koncentruje się mała gastronomia, są też place zabaw, a nieco dalej, przy głównym ciągu komunikacyjnym, a więc ulicy Hipicznej, znajduje się duży park rozrywki dla dzieci, wraz z parkiem linowym i parkiem dinozaurów. U podnóża górek zlokalizowano pole do minigolfa, a na ich szczycie pełnowymiarowe pole golfowe. Ofertę rozrywkową uzupełnia Wakepark, który poza możliwością pływania na wakeboardzie i nartach wodnych, oferuje także dostęp do boiska do siatkówki plażowej oraz zaplecze gastronomiczne. Największe wydarzenia kulturalno-rozrywkowe organizowane są na polanie Różopole. Poza tym jest też ogród zoologiczny, który do 2004 r. koncentrował się wyłącznie na polskiej faunie, a obecnie posiada także takie eksponaty jak np.: tygrysy, aligatory czy makaki.  

Mało kto wie o tym, że północna część Myślęcinka, a więc ta, obejmująca Zbocze Fordońskie to tereny objęte ochroną. Aż tutaj sięgają bowiem  granice Zespołu Parków Krajobrazowych nad Dolną Wisłą. Działania proekologiczne podejmowane są także w ramach Kujawsko-Pomorskiego Centrum Edukacji Ekologicznej oraz ogrodu botanicznego, w którym  znajdują się  820 gatunki roślin, a także ciekawe alpinarium i spory (oczywiście sztuczny) wodospad. 

O historii Myślęcinka napisano już wiele, dlatego wspomnę tylko, że nie jest prawdą, iż idea zagospodarowania tego terenu pod funkcje rekreacyjne, pojawiła się dopiero w latach 70-tych XX w. Pomysły takie przedstawiali bowiem już na początku XX w. Prusacy. Ci próbowali nawet uzyskać zgodę na wytyczenie tras spacerowych i ustawienie przy nich ławek. Potem, w okresie 20-lecia międzywojennego, popularnym terenem rekreacyjnym były okolice Rynkowa, gdzie znajdowała się oblegana przez bydgoszczan restauracja, i dokąd dojeżdżała z centrum miasta kolejka wąskotorowa.

Wiadukt łączący „właściwą” część Osiedla Leśnego z Myślęcinkiem

Faktem jest natomiast to, że prawdziwy rozkwit Myślęcinka jako terenu rekreacyjnego, nastąpił w pierwszej połowie lat 70-tych. Wówczas to, Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy zatwierdziło plan zagospodarowania przestrzennego dla tego obszaru. Architekci, który zaprojektowali park, czyli Edward Bartman i Aleksander Pietrzak zostali nawet za to wyróżnieni w 1975 roku przez Ministra Budownictwa i Przemysłu Budowlanego. Sam Myślecinek włączono w granice miasta w 1977 roku.

Zbocze Fordońskie, jak sama nazwa wskazuje, ciągnie się od Myślęcinka na wschód, w stronę Fordonu. Po przekroczeniu ulicy Gdańskiej, pierwszym większym wzniesieniem jest tzw. „Zamczysko”. To niemal 100-metrowe wzniesienie, na którym przed wiekami (mniej więcej między VI a X wiekiem) znajdował się gród kultury łużyckiej, a następnie osada wczesnosłowiańska. Jak wskazują badania archeologiczne, gród „padł” prawdopodobnie we wczesnej fazie panowania Mieszka I. Ciekawa, aczkolwiek w żaden sposób niepotwierdzona, jest teoria, która mówi, iż uciekinierzy z tego grodu osiedlili się następnie nad Brdą, dając początek osadzie, która w przyszłości miała przerodzić się w Bydgoszcz. Historia tyleż interesująca, co nieprawdopodobna.  

Widok z Zamczyska na Las Gdański

Tereny zielone osiedla „uzupełnia” Las Gdański, o którym pozwolę sobie jednak napisać innym razem. Wspomnę tylko, że spacery po jego ścieżkach polecam każdemu, pragnącemu na chwilę wyrwać się z miasta. Jednocześnie będziecie blisko (w sensie dosłownym) i daleko (w rozumieniu przenośnym, emocjonalnym) miasta. Potęgę tego lasu (niestety wciąż osłabianą przez wycinkę) dobrze widać właśnie ze szczytu Zamczyska. 

Budynki zabytkowe i inne miejsca kultowe

Kiedy już wyjdziecie z lasu i ponownie wkroczycie między zabudowania Osiedla Leśnego, poszukajcie zabytkowych budynków i historycznych miejsc. O tych, związanych z wojskiem już wspominałem, ale znajdziecie także inne. Jest np. kilka ciekawych kamienic z początku XX w. przy ulicach: Gdańskiej (zabytkowe są budynki pod numerami: 160, 164, 168, 172, 184 i 186) i Leśnej (numery: 5, 7, 8, 9a oraz 11), a także wille (już może nie zabytkowe, ale za to ciekawe pod względem architektonicznym) przy: Świerkowej, Stanisława Małachowskiego, Kaliskiej czy Kasztanowej.   

Cmentarz Nowofarny

Cennym obszarem zabytkowym jest bez wątpienia Cmentarz Nowofarny, zlokalizowany między ulicami: Artyleryjską, Zaświat i Powstania Listopadowego. Rzec można, że jest to swego rodzaju kontynuator tradycji Cmentarza Starofarnego, znajdującego się na Okolu (o którym pisałem w tym miejscu). Nekropolia  niby stara nie jest (powstała w 1906 roku), ale jednak ma bardzo dużą wartość historyczną. Wszystko z uwagi na to, że w dziejach miasta zapisała się jako jedno z najważniejszych miejsc kultywowania polskości. I tak, w trakcie II wojny światowej, w grobowcach przechowywano zabytki sztuki, książki oraz ważne dokumenty. Dzięki temu, już po wojnie, możliwe było zasilenie zbiorów lokalnych muzeów.  

Na Cmentarzu Nowofarnym chowano przez lata osoby zasłużone dla kraju i miasta. Są więc kwatery żołnierzy poległych w trakcie I wojny światowej, w Wojnie Bolszewickiej oraz II wojnie światowej. Spoczęło tutaj  także wiele osób publicznych, działających na rzecz Bydgoszczy lub silnie z nią związanych. Wśród nich wspomnieć należy o  m.in.: Janie Bizielu, Witoldzie Bełzie, Adamie Grzymale-Siedleckim, Hieronimie Konieczce, Janie Maciaszku, Ryszardzie Markwarcie, Konradzie Pałubickim, Józefie Święcickim, Janie Tesce, Marianie Turwidzie czy Zygmuncie Urbanyjim.

W najbliższym sąsiedztwie Cmentarza Nowofarnego znajduje się jedyna czynna nekropolia ewangelicko-augsburska w mieście. Obszar ten też wpisano do rejestru zabytków, bowiem założono go w 1910 roku, a do tego znajdują się tutaj zabytkowe: kaplica oraz kostnica. Po likwidacji największego cmentarza ewangelickiego w Bydgoszczy, który znajdował się na terenie dzisiejszego Parku Witosa, przeniesiono tutaj część (niestety bardzo niewielką) tamtejszych szczątków. Prochy odkryte podczas rewitalizacji Parku Witosa złożono tutaj z kolei w 2017 r.

Cmentarz ewangelicko-augsburski

Również na tej nekropolii spoczęli zasłużeni bydgoszczanie, w tym m.in.: Teresa Ciepły, Olgierd Ciepły, Tadeusz Nowakowski,  Joanna Jonscher-Witt czy Waldemar Preiss. Warto wspomnieć także o niemieckich mieszkańcach naszego miasta, których nagrobki się tutaj znajdują. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności, udało się  uratować miejsca spoczynku lekarza i radnego miasta, Hermanna Dietza, a także rodziny Blumwe (krewnych Carla Blumwego, założyciela Fabryki Obrabiarek do Drewna).

Niezwykle cennym zabytkiem Osiedla Leśnego jest kompleks, zlokalizowany przy ul. Gdańskiej 242, na skraju Lasu Gdańskiego. Obecnie należy on do bydgoskiego Muzeum Wodociągów, a w jego skład wchodzą pochodzące z przełomu XIX i XX wieku: hala pomp, budynek gazometrów, zbiorcza studnia oraz zabudowania administracyjne. Wiele z nich, jak to zwykło się czynić w tamtych czasach, wykonano z eleganckiej, licowanej, czerwonej cegły.  W hali pomp podziwiać można także ciekawe ażurowe dekoracje oraz witraże z wyobrażeniami łabędzi i czapli. Na dziedzińcu muzeum znajduje się ścieżka edukacyjna, a na niej m.in.: rekonstrukcja średniowiecznego rurociągu (tzw. rurmusa), doprowadzającego do Bydgoszczy, ponad murem miejskim, wodę z Brdy, a także liczne: pompy, zawory, hydranty, a nawet poidło dla koni, przeniesione tutaj z Koziego Rynku na Okolu. Obiekt oraz jego otoczenie można oczywiście zwiedzać.

Kompleks przy ul. Gdańskiej, należący do Muzeum Wodociągów

Miłośnicy malowniczych ruin powinni udać się na ulicę Konną w Myślęcinku, gdzie stoją jeszcze dawne zabudowania Browaru Myślęcinek. Celowo użyłem zwrotu „jeszcze”, bo budynek trzyma się w jednym kawałku już chyba ostatkiem sił. Szkoda, bo kiedyś, przez wiele lat (od 1856 roku do lat 50-tych. XX wieku), browar (nazywany przez Niemców „Rittergutsbrauerei Myslencinek”) działał naprawdę prężnie. Niestety już bardzo długo teren ten stanowi kwestię sporną, o którą toczą się rozwlekłe jak guma w bieliźnie procesy sądowe. A budynek powoli się zapada…

Swoją drogą, kiedy będziecie już na Konnej, zróbcie parę kroków i zajrzyjcie pod numer 10, gdzie znajduje się Hotel Pałac. Ten mieści się w wybudowanym w XIX w. pałacyku. Obok niego znajduje się stadnina koni, w której działa Ośrodek Rekreacji Konnej „Pod Aniołami”, prowadzony przez Caritas Diecezji Bydgoskiej.  

Na koniec zostawiłem zabytek techniki, którego już nie ma. Zakłady „Makrum”, bo to o nich mowa, znajdowały się w kwartale ulic: Sułkowskiego, Dwernickiego, Kamiennej i Leśnej. Znajdowały się od 1912 roku, początkowo pod nazwą Pomorskich Zakładów Budowy Maszyn „Zremb-Makrum”. Czego tutaj nie produkowano! Maszyny parowe, wyposażenie dla cegielni, młynów, cukrowni, hut i nie wiadomo co jeszcze! Niestety, na to wszystko już sobie nie  popatrzycie, obiekty nigdy nie zostaną także włączone do szlaku TeH2O (chociaż „Makrum” świetnie by tam pasowało), bowiem mniej więcej od roku nie ma już po nich najmniejszego śladu. W miejscu tym powstaje bowiem 10-hektarowe osiedle mieszkaniowe „Platanowy Park”. Projekt zajeżdża mi lekką betonozą, ale i tak jest chyba lepszy niż ten, który planowano wdrożyć tutaj kilka lat wcześniej. W tym kwartale stanąć miała bowiem jedna z największych w Polsce galerii handlowych. Ostatecznie jednak, prawdopodobnie ze względu na brak funduszy, inwestor się wycofał.

Kiedyś „Makrum”, dziś „Platanowy Park”

Osiedle Leśne niebezpieczne?

Pamiętam, że kiedy byłem dzieckiem, a także później, w moich czasach gimnazjalnych czy licealnych (2003-2009), „na mieście” mówiło się, że na Leśnym jest raczej średnio bezpiecznie. Kiedy myślę o tym po latach, trochę mnie to dziwi. Biorąc pod uwagę, że na osiedlu występowała przewaga emerytów, opowieści te włożyć można raczej na półkę podpisaną „miejskie legendy”. Jasne, zapewne „gorąco” mogło się robić po meczach Zawiszy, kiedy kibice, często zbici w duże grupy, wracali osiedlowymi ulicami do domów. Choć ultras ze mnie żaden, samemu zdarzyło mi się podróżować w takich grupach za czasów ekstraklasowej ery „Zetki”, i trzeba przyznać, że siła takiej zgrai robiła wrażenie. Kiedy taka ekipa napotkała kibiców gości, o zwadę zapewne trudno nie było.

Osiedle Leśne? Bardziej spokojne, niż niebezpieczne

Zresztą, udało mi się dotrzeć do materiałów prasowych z 2002 roku, w których komendant Komisariatu Policji Bydgoszcz-Śródmieście, pod który podlega opisywane osiedle, twierdził, że Leśne jest jednym z najbezpieczniejszych punktów na jego terenie. Dzisiaj nie może być wcale gorzej, skoro jako priorytetowe działania, które policjanci podejmować powinni na osiedlu, wskazano… karanie za nieprawidłowe parkowanie w rejonie ul. 11 listopada oraz spożywanie alkoholu w okolicach skweru im. Teresy Ciepły. Nie ma co, gangsterka pełną gębą!

Tezę, która mówi, że Osiedle Leśne znajduje się w niezłym punkcie rozwoju, potwierdzają dane, przedstawione w Gminnym Programie Rewitalizacji Miasta Bydgoszczy 2023+. Według nich Osiedle Leśne znajduje się w pierwszej dziesiątce najmniej zdegradowanych osiedli miasta. Jedynym aspektem, który nieco tutaj „kuleje” jest mała liczba podmiotów gospodarczych, przypadających na 100 mieszkańców. Z kolei praktycznie brak  przestępczości młodocianych, bardzo niski jest też współczynnik osób długotrwale bezrobotnych.

Nowy dworzec Bydgoszcz Leśna

W związku z powyższym, jeżeli planujecie zajrzeć na Leśne, bądźcie spokojni. Nic Wam się nie stanie. Przejdźcie się więc po Parku Harcerstwa Bydgoskiego, ciesząc się jego dyskretną atmosferą. Skierujcie również kroki w stronę nowego dworca Bydgoszcz Leśna, żeby zobaczyć, jak zamienić szkaradztwo w estetyczny, reprezentacyjny obiekt. Dalej, idąc prosto, dojdziecie przez park do wiaduktu nad linią kolejową Bydgoszcz-Gdańsk. Skręcając w lewo może dostrzeżecie włączone reflektory stadionu Zawiszy. A jeśli pójdziecie Gdańską jeszcze dalej i skręcicie w ulicę 11 listopada, a potem zbłądzicie między blokami, poczujecie prawdziwy klimat Osiedla Leśnego. Klimat nadawany przez jego powojenną zabudowę, przestrzeń, a także cień rzucany przez pobliskie drzewa. Klimat, który ukaja spokojną, ogarniającą duszę człowieka ciszą, o którą tutaj nietrudno. Takie właśnie jest Leśne. I niech takim pozostanie na zawsze.

CIĄG DALSZY NASTĄPI! ZA 2 TYGODNIE (27 WRZEŚNIA) ZAPRASZAM NA GÓRZYSKOWO!

Sprawdź też wcześniejsze artykuły cyklu:

1. Okole

2. Bartodzieje

3. Brdyujście

Piotr Weckwerth

Artykuł powstał w ramach cyklu Piotr Weckwerth prezentuje: „Bydgoskie osiedla BEZ FILTRÓW – cz. 2”.

ZREALIZOWANO DZIĘKI WSPARCIU FINANSOWEMU MIASTA BYDGOSZCZY.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: