Bydgoskie osiedla BEZ FILTRÓW – GÓRZYSKOWO

Pierwsze, na co zwrócicie tutaj uwagę, to spokój. Przechadzając się uliczkami tego osiedla, naprawdę możemy na chwilę zapomnieć o zgiełku, charakterystycznym dla pozostałych części miasta. Co więcej, podczas takiej przechadzki odkryć możemy wiele mało znanych, a bardzo ekscytujących historii, skrywanych w mrokach przeszłości. Kiedyś wchodzące w skład Szwederowa, dzisiaj samodzielne i zdaje się, że jedno z najprzyjemniejszych do życia w całym mieście. Takie właśnie jest Górzyskowo!

Na granicy błędu

No i cóż ja mam Wam napisać? Żalić się, że mam problem z granicami kolejnego bydgoskiego osiedla? Po raz wtóry napisać, że te nie pokrywają się z przebiegiem granic historycznych, a już na pewno nie z tym, który wyobrażają sobie mieszkańcy? Cytując klasyka: „nie chcem, ale muszem”!

Problemy z zaakceptowaniem granic osiedla Górzyskowo to lekki paradoks. Te, które przyjęte zostały w uchwale  Nr XVII/509/99 Rady Miasta Bydgoszczy z dnia 24 listopada 1999  r . są bowiem niezwykle proste do zapamiętania. W dokumencie wskazano mianowicie, iż od północnego-zachodu granica biegnie wzdłuż ulicy Szubińskiej, aby odbić na południowy-wschód, w ulicę Piękną. Dalej już tylko ulicami: Solskiego i Bielicką do południowych granic miasta i tymi granicami w kierunku  zachodnim, z powrotem do ulicy Szubińskiej.

Źwirki i Wigury – jedna z najważniejszych ulic Górzyskowa

Proste, prawda? A więc gdzie tkwi wspomniana przeze mnie niezgodność? Przede wszystkim chodzi o to, że dosłownie WSZYSCY mieszkańcy Górzyskowa których znam, uważają, że to w graniach ich osiedla znajduje się bydgoska Dolina Pięciu Stawów, wraz z otaczającym je parkiem. I w zasadzie nie ma ich co za to winić, bowiem ma to swoje uzasadnienie w aspektach historycznych. Jak to? Ano tak, bowiem stawy znajdujące się obecnie w parku należały onegdaj do folwarku Goryczkowo. O tym jednak w dalszej części artykułu. Teraz dodam tylko tyle, że ta część miasta oficjalnie należy po prostu do Szwederowa.

Ale to nie jedyny problem. Drugim, jeżeli tak można w ogóle mówić o tym uroczym zakątku miasta, jest Biedaszkowo. Mowa tutaj o obszarze znajdującym się mniej więcej między ulicami: Biedaszkowo (na zachodzie) i Bielicką (na wschodzie) oraz terenem bydgoskiego lotniska (na południu). Od północy Biedaszkowo od „właściwego” Górzyskowa, oddziela ulica Inowrocławska.

Biedaszkowo – kiedyś osobne osiedle, dzisiaj część Górzyskowa

Ten skrawek Bydgoszczy również interpretowany bywa przez mieszkańców jako osobne osiedle, trochę jak w przypadku Osiedla Zawisza i Osiedla Leśnego. Z tym że o osobnym osiedlu mówić tutaj nie możemy, bowiem ewidentnie jest to obszar wchodzący w skład Górzyskowa oraz, w mniejszej części, Szwederowa. Z drugiej strony, czy jest coś złego w tym, że tubylcy używają nazw zwyczajowych, wynikających z historii? W pewien sposób pielęgnują tym samym przeszłość, dbając o zamazujące się już na kartach dziejów, dziedzictwo miasta.

Górzyskowo = Goryczkowo. Biedaszkowo = Biedaczkowo

Przechodząc do tej części artykułu chciałbym w pierwszej kolejności przeprosić wszystkich tych, którzy dotychczas żyli w błędzie, będąc przekonanymi, że nazwa Górzyskowo wywodzi się z faktu położenia na bydgoskim Górnym Tarasie. No bo przecież żeby się tutaj dostać, musimy podjechać lub podejść (najczęściej ulicami: Szubińską, albo – nomen omen – Stromą) pod spore wzniesienie. Nazwa wydaje się więc logiczna.

Z tym że geneza nazwy osiedla jest zupełnie inna. Wynika ona prawdopodobnie z tego, że podobno w okolicach tych niegdyś rosło dużo okazów rośliny, nazywanej goryczką. Botanik ze mnie żaden, ale przygotowując materiał do niniejszego artykułu próbowałem znaleźć na terenie osiedla tę roślinkę. Doszedłem bowiem do wniosku, że jej sfotografowanie byłoby pięknym spięciem w klamrę historii tej jednostki urbanistycznej. Niestety, po kilkudziesięciu minutach błądzenia wśród zarośli w południowej części Górzyskowa (czyli w zasadzie Biedaszkowa), poległem. Liczą się jednak chęci, prawda?

Nazwa Goryczkowo, bo tak w oryginalne nazywała się ta część miasta, obowiązywała już na pewno w końcówce  XVII wieku, ale później zaczęła przechodzić transformację. Przez większą część XVIII wieku funkcjonowała głównie nazwa Gorzyczkowo, a po włączeniu Bydgoszczy w skład zaboru pruskiego, nazwa zmieniała się niczym w kalejdoskopie. Mieliśmy więc do czynienia kolejno z takimi określeniami jak: Goriszczewo, Korschiskowa, Gorcziskowo, Gorczeskowo, Gorzyckowo, Gorczyskowo, Gorzyskowo, a także… Adlerhost, co akurat wzięło się od nazwiska właściciela folwarku z pierwszej połowy XIX w. Potem używano także czasami nazwy Szwederowo II, a obecna pojawiła się już po II wojnie światowej, w latach 50-tych lub 60-tych XX wieku.

Skoro wspomniałem już o Biedaszkowie, które stanowi przecież integralną część dzisiejszego Górzyskowa, przyjrzyjmy się również etymologii jego nazwy. W związku z tym, że początkowo na  teren ten mówiono Biedaczkowo, prawdopodobnie nazwa wywodzi się od ludzi ubogich, potocznie nazywanych biedakami. Można więc mniemać, że były to tereny zamieszkiwane przez zubożałą ludność bądź silnie zaniedbane. Nie znalazłem na ten temat żadnych „twardych” danych, jednakże ta wersja wydaje się prawdopodobna.  Mówimy przecież o obszarze, położonym niegdyś z dala od miasta, tuż pod samym lasem (a konkretnie Puszczą Bydgoską). Zmodyfikowana nazwa, czyli funkcjonujące po dziś dzień określenie Biedaszkowo, pojawiło się zapewne w pierwszej połowie XIX wieku. Na to wskazują przynajmniej zapisy spisu rejencji bydgoskiej, pochodzące z 1833 roku. W międzyczasie swoją nazwę wprowadzili oczywiście na chwilę niemieccy właściciele folwarku (tak, tutaj też takowy działał), która brzmiała: Mullershof. 

Starsze (choć raczej niepamiętające czasów folwarku) zabudowania przy ul. Biedaszkowo

Folwarczna historia

Korzeni obszaru, o którym dzisiaj czytacie, poszukiwać więc należy w funkcjonowaniu folwarków. „No ale zaraz, czym był ten cały forwarg?” – zapytają młodsi lub mniej rozgarnięci czytelnicy. Ano było to gospodarstwo rolne, którego nadrzędnym celem była produkcja zboża oraz, opcjonalnie, innych materiałów. Pod Bydgoszcz podległy w dawnych latach liczne tego typu gospodarstwa, wokół których później rozbudowywały się wioski. Poza Goryczkowem, w najbliższym sąsiedztwie działały folwarki: Biedaszkowo, Szwederowo, Bielice i Nowy Dwór, które stanowiły dla miasta swoisty magazyn zboża. Wszystkie one zostały z czasem włączone w granice Bydgoszczy.

Udokumentowana działalność folwarku Goryczkowo sięga drugiej połowy XVII w. Choć dane z tamtego okresu są bardzo szczątkowe, wiemy dzisiaj z pewnością, że nieco później, w 1733 roku, miasto wystawiło kontrakt na prawie olęderskim na dzierżawę folwarku małżeństwie Ruerów. Stanisław i Regina (bo tak nazywali się małżonkowie) zarządzali swym przybytkiem na tyle sprawnie, że ich działania przyniosły Bydgoszczy w skali roku ponad 250 złotych wpływów z podatków. Kwota, mimo że dzisiaj wydaje się śmieszna, wówczas oznaczała mały majątek i palmę pierwszeństwa, w rankingu najbardziej dochodowych folwarków, należących do miasta.  

Ziemie, należące do folwarku rozciągały się mniej więcej od terenu dzisiejszego lotniska, gdzie wówczas rósł jeszcze las, aż do Doliny Pięciu Stawów. Ta, jak wspomniałem wcześniej, znajduje się dzisiaj w graniach Szwederowa, ale nad jednym z jeziorek do dziś znaleźć można dawny budynek, służących onegdaj folwarkowi Goryczkowo. Budynek ma się raczej kiepsko, więc jeśli chcecie go jeszcze zobaczyć, pospieszcie się! Dobrze widać go od strony ulicy Orlej.

Zabudowania dawnego folwarku Górzyskowo w Dolinie Pięciu Stawów. Obecnie część Szwederowa

Na początku XIX wieku na Górzyskowie (Goryczkowie) funkcjonowała już nawet mała wieś, prawdopodobnie zamieszkiwana głównie przez pracowników folwarku. Z zachowanych źródeł wiemy, że w pierwszej połowie XIX wieku zamieszkiwało ją 510 osób, a na przełomie wieku XIX i XX już ponad 3 tysiące. Oczywiście, należy pamiętać, że w czasie zaborów, folwark prowadzony był przez niemieckich zarządców, w tym wspomnianego już Adlera.

Równolegle do Goryczkowa, rozwijał się folwark Biedaczkowo. Ten był zdecydowanie mniejszy – w 1878 roku zamieszkiwało go ok. 130 osób. Najstarsze wzmianki dotyczące Biedaczkowa, podobnie jak w przypadku Goryczkowa, wiążą się z wydaniem kontraktu olęderskiego na zarządzanie ziemią. Zaszczytu tego dostąpili w tym przypadku: Dorota i Jan Kujatowie.

Górzyskowo (przechodząc już do współczesnego nazewnictwa) miało w swej historii sporego pecha. A tym pechem było sąsiedztwo większego i silniejszego sąsiada, czyli Szwederowa. W związku z tym, wieś, a potem osiedle, oficjalnie zniknęły z mapy, właśnie na rzecz Szwederowa, na ponad 100 lat! Proces ten rozpoczął się w 1893 roku, kiedy folwark Goryczkowo został wchłonięty przez folwark Szwederowo. Do polski teren ten powrócił w 1920 roku właśnie pod szwederowskim szyldem. Co ciekawe jednak „autonomię” zachowało Biedaszkowo, które również przyłączono do Bydgoszczy.

Dzisiejsza ulica Inowrocławska. Na południe od niej znajdował się niegdyś folwark Biedaczkowo

Po II wojnie światowej Górzyskowo niby pojawiało się w niektórych dokumentach, np. w planie zagospodarowania przestrzennego Bydgoszczy, jednak oficjalnie takiego osiedla nie było. O obszarze tym można było więc mówić w kontekście Szwederowa, a określenie Górzyskowo, traktować należało jako  zwyczajowe. Rzecz zmieniła się dopiero w 1999 roku, kiedy na mocy uchwały Rady Miasta (która zresztą przyjęła nazwę „w sprawie wydzielenia z Osiedla Szwederowo – Osiedla Górzyskowo”!), Górzyskowo zostało „oderwane” od Szwederowa. Skąd taka decyzja? Prawdopodobnie stąd, że tereny te były w latach 90 XX w. intensywnie zabudowywane blokami mieszkalnymi, a co za tym idzie, wzrastała liczba ludności tej części miasta. Ci z kolei często używali historycznej nazwy osiedla, co ostatecznie wymogło na władzach miasta podjęcie takich kroków.

Zatrzęsienie… cmentarzy

 Jakiś czas temu, kiedy zdradziłem któremuś znajomemu, jakie osiedla wezmę pod lupę w ramach drugiej części cyklu „bydgoskie osiedla BEZ FILTRÓW”, ten zapytał mnie: „Po co? Przecież tam nie ma żadnych zabytków”. Ów znajomy „popisał się”  popełnieniem dwóch błędów logicznych w jednym zdaniu. Po pierwsze, brak zabytków nie musi świadczyć o tym, że jakieś miejsce jest nieciekawe, czy nawet mało wartościowe z historycznego punktu widzenia. Po drugie, na Górzyskowie mamy zabytki. Ok, dobrze, jeden zabytek.

A zabytkiem tym jest cmentarz, znajdujący się przy ulicy Kcyńskiej. Miejsce to naprawdę historyczne, bo utworzone jeszcze w XIX wieku, a konkretnie w 1890 roku. Co ciekawe, początkowo była to nekropolia, na której chowano osoby biedne, wykluczone ze społeczeństwa, samobójców oraz skazańców. Na komunalny cmentarz  przemianowano go po drugiej wojnie światowej. Dzisiaj znajdują się tutaj m.in.: kwatery polskich żołnierzy, poległych w trakcie II wojny światowej, symboliczny grób żołnierzy Armii Krajowej, a także kwatera rosyjskich żołnierzy, zmarłych w niemieckim obozie, znajdującym się w Bydgoszczy w trakcie I wojny światowej. W obrębie cmentarza znajduje się również zabytkowa, podobnie jak cała nekropolia, pochodząca z 1890 roku, kaplica. Całość otacza elegancki, wykonany  z czerwonej cegły, mur.

Kaplica z 1890 roku, zlokalizowana na cmentarzu przy ul. Kcyńskiej

Zabrzmi to źle, ale Górzyskowo jest w pewnym sensie osiedlem… cmentarzy. Zabrzmi jeszcze gorzej, kiedy napiszę, że może właśnie stąd ten wspomniany przeze mnie spokój? Zostawmy jednak te rozważania i powróćmy do faktów. Na relatywnie niewielkim osiedlu znajdują się aż dwie nekropolie. Poza wspomnianą wyżej, przy Kcyńskiej, jest też druga, przy ulicy Juliusza Kossaka. Obecnie jest to katolicki cmentarz Matki Bożej Nieustającej Pomocy, ale niegdyś (jeszcze w XIX w.) w miejscu tym znajdowały się obok siebie nekropolia katolicka i ewangelicka. Obecny cmentarz działa zaś od 1924 roku. Spoczywa tutaj kilku zasłużonych bydgoszczan, np.: skrzypek i powstaniec wielkopolski Aleksander Drzewiecki, malarz i uczestnik wojny polsko-bolszewickiej Franciszek Gajewski, rzeźbiarz Teodor Gajewski czy nauczyciel i prominentny działacz Towarzystwa Miłośników Miasta Bydgoszczy, Franciszek Grott.

Cmentarz przy ulicy Juliusza Kossaka

Co ciekawe, na Górzyskowie istniały niegdyś jeszcze trzy  cmentarze. Jednym z nich była ewangelicko-augsburska nekropolia, położona przy ulicy Szubińskiej. Znajdowała się on mniej więcej na miejscu dzisiejszego klubu „Logistyk” (numer 101). Założono go na przełomie XIX i XX wieku, a całkowicie zlikwidowano w 1955 roku. Część zwłok ekshumowano w tym samym roku i przeniesiono na cmentarz ewangelicki na Osiedlu Leśnym (o którym pisałem tutaj), funkcjonujący po dziś dzień przy ulicy Zaświat.

Najmniej znana, co zaskakujące, jest historia tzw. nowego cmentarza żydowskiego. Ten sąsiadował z ewangelicką nekropolią, choć był sporo starszy, bowiem powstał już w 1874 roku. Z ziemią zrównali go oczywiście niemieccy okupanci w 1940 roku, ale nekropolię oficjalnie zamknięto dopiero w 1950 roku. Część zachowanych szczątków przeniesiono na Cmentarz Bohaterów na Wzgórzu Wolności, jednakże, jak się później okazało, nie udało się odkryć wszystkich pozostałości. Na te natrafiono w tych okolicach podobno jeszcze w 2000 roku.

Mieszkańcy ulicy Ikara nie chcieliby zapewne tego czytać, ale niektóre z tutejszych bloków z pewnością stoją na starych grobach.  Co ciekawe, przy ulicy Ikara 20a zachował się po dziś dzień żydowski dom pogrzebowy. Nie zaskoczę Was zapewne, kiedy napiszę, że obecnie jest to budynek mieszkalny.

Historia nowego cmentarza żydowskiego jest tyleż przykra, co niestety typowa. Szkoda, że z żydowskiej nekropolii nic nie zostało, tym bardziej, że w niektórych polskich miastach udało się jednak takie miejsca uratować. Tak tragiczny bieg wydarzeń przewidział Zbigniew Raszewski w swoim „Pamiętniku Gapia”. Już po wojnie pisał: „Co się stało z nowym cmentarzem, na Szubińskiej, nie wiem, ale wątpię, żeby ocalał”. Niestety, wątpił słusznie.

Trzeci nieistniejący cmentarz, również ewangelicki, znajdował się u zbiegu ulic: Halickiej i Stanisława Leszczyńskiego. Do dzisiaj w miejscu tym znajduje się rozległy trawnik. O tej nekropolii nie znalazłem jednak żadnych wiarygodnych informacji.

Ciekawe zakątki

Krajobraz Górzyskowa tworzy mieszanka bloków, powstałych przede wszystkim w latach 90-tych oraz na początku XXI wieku, a także starszej zabudowy, głównie jedno lub kilkurodzinnej. Co jednak istotne, bloki, z niezrozumiałych przyczyn nie przytłaczają. Być może powoduje to wspominana już wcześniej cisza osiedla, może fakt, że w ich okolicach jest relatywnie sporo zieleni. Nie wiem, ale oko się tym widokiem nie męczy, mimo że nie mamy tu do czynienia z jakimiś wyjątkowo ciekawymi budowlami. Na wielu ulicach osiedla, np. Gołębiej, Gnieźnieńskiej czy Strzeleckiej, dominuje z kolei niższa zabudowa. Wśród budynków tego typu jest nawet kilka atrakcyjnych wizualnie, starszych okazów, ale, jako się rzekło, zabytków brak.

Typowa zabudowa Górzyskowa

Warto wspomnieć, że na jednej z osiedlowych kamienic, a konkretnie na znajdującym się na skraju osiedla budynku przy ulicy Pięknej 44, znalazł się parę lat temu mural pt. „Bydgoszcz otwarta i tolerancyjna”. To malowidło to artystyczne wyobrażenie współczesnego społeczeństwa. Na muralu widoczne są osoby różnych ras, w różnym wieku i wykonujące różne zawody. Co jednak najważniejsze, wszystkie te postacie żyją obok siebie w zgodzie. Nic tylko brać przykład, drodzy państwo!

Mural “Bydgoszcz otwarta i tolerancyjna” przy ul. Pięknej

Pisałem już o zabytkowym cmentarzu i kaplicy, ale czy na osiedlu znajduje się jeszcze jakiś ciekawy obiekt sakralny? Niestety, tutaj muszę Was rozczarować. Jest co prawda kościół należących do Parafii Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła, ale jego bryła to typowy przykład na to, jak koszmarne budynki potrafiono wybudować w okresie PRL-u. Kościół, powstały w 1971 roku, to jedna wielka bryła betonu, której jedynym urozmaiceniem jest znajdujący się na froncie obraz Matki Bożej.

Kościół należący do Parafii Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła

Bez wątpienia ciekawym miejscem był kompleks, należący do Budowlanego Klubu Sportowego, znajdujący się jeszcze niedawno po zachodniej stronie ulicy Żwirki i Wigury. Niestety to już czas przeszły, bowiem w 2019 roku na teren wjechały koparki i zrównały (prawie) wszystko z ziemią. Co prawda zanosiło się na to już od dłuższego czasu, bowiem klub sprzedał ten teren deweloperowi kilkanaście lat temu, jednak mimo wszystko, sprawa jest przykra. Tym bardziej, że kompleks tak naprawdę nigdy nie został ukończony.

A plany były wielkie, bowiem teren, którego integralną częścią miał być stadion piłkarsko-lekkoatletyczny, na którym swoje mecze rozgrywać mieli seniorzy BKS-u, służyć miał po części także mieszkańcom tej części miasta.  Impuls do budowy obiektu dali właśnie futboliści, który w końcówce lat 70-tych awansowali do II ligi. Ktoś wpadł wówczas na pomysł (skądinąd ciekawy), że skoro piłkarzom idzie tak dobrze, to pewnie w przyszłości awansują i dalej, do Ekstraklasy (wówczas określanej mianem I ligi). A ekstraklasowa drużyna zasługuje przecież na poważny stadion! Rozpoczęto więc budowę takowego, mającego pomieścić kilkanaście tysięcy widzów oraz otoczonego bieżnią.

Budowa osiedla mieszkaniowego “Podniebne ogrody” na miejscu dawnego (nieukończonego) kompleksu Budowlanego Klubu Sportowego

Ktoś się jednak mocno przeliczył, bowiem BKS spadł z II ligi zaledwie po jednym sezonie gry. Stadionu nie ukończono, chociaż zdążono usypać jego nieckę w postaci sporych ziemnych wałów. Płyta boiska również powstała, a obok trzy boiska treningowe (z których korzystano jeszcze na początku XXI w.) oraz hala sportowa i odkryty basen. Planowana inwestycja miała być jednak zdecydowanie bardziej spektakularna. Po zamknięciu boisk i basenu, a więc krótko po 2000 roku, teren ten służył mieszkańcom Górzyskowa i Błonia jako miejsce spacerów, swego rodzaju dziki park. Niestety, wszystko skończyło się w 2019 roku, a od 2020 roku na obszarze tym wznoszone jest osiedle mieszkaniowe „Podniebne Ogrody”. Historia bliźniaczo podobna do tej, którą obserwowaliśmy kilka lat temu przy ulicy Powstańców Warszawy, gdzie niegdyś stał stadion Brdy Bydgoszcz.   

W tej smutnej historii pocieszeniem może być jednak fakt, że Budowlany Klub Sportowy wciąż funkcjonuje. Korzysta co prawda przede wszystkim z infrastruktury Zawiszy Bydgoszcz, ale jednak nie umarł śmiercią tragiczną, jak wiele innych bydgoskich klubów, choćby właśnie Brda Bydgoszcz. Warto wspomnieć, że wychowanką, a także obecną zawodniczką BKS-u, jest Iga Baumgart-Witan, podwójna medalistka z ostatnich igrzysk olimpijskich w Tokio.

Niewątpliwą wadą osiedla jest fakt, iż nie znajdziecie tutaj dużych terenów zielonych. Ba, nie ma nawet zwykłego parku! Jasne, obok jest Dolina Pięciu Stawów, jest sporo zieleni działkowej (w południowej części osiedla), a relatywnie blisko (wystarczy pokonać Szubińską) jest też do parku na Błoniu. Mamy również spory skwer między ulicami: Gersona i Kossaka, na którym zbudowano skatepark, plac zabaw i wybieg dla psów, no ale park to to nie jest. Jak wspomniałem, odcięty został już teren po dawnym stadionie Budowlanego Klubu Sportowego.

Skwer między ulicami Gersona i Kossaka

Kolebka lotnictwa bydgoskiego     

Pisząc o Górzyskowie, a także o Biedaszkowie, jako o integralnej części tego osiedla, nie sposób nie wspomnieć o lotnictwie. Jasne, możecie powiedzieć, że dzisiejszy Port Lotniczy Bydgoszcz nie wchodzi w skład żadnego osiedla. Albo, że jeżeli już kojarzymy go z którymś, to jest to Szwederowo. Warto jednak zauważyć, że w pierwszych latach po powrocie Bydgoszczy do Polski, lotnisko nazywano najczęściej po prostu Bydgoszcz-Biedaszkowo.

Pamiętajmy oczywiście, że lotnisko urządzili w tym miejscu Niemcy. Działo się to w trakcie I wojny światowej, a konkretnie w 1916 roku (niedawno mieliśmy więc okazję świętować 100-lecie bydgoskiego lotnictwa!), kiedy to na powierzchni około 100 hektarów urządzono pas startowy, wybudowano hangary oraz całą infrastrukturę towarzyszącą, w tym bocznicę kolejową (odbijała od linii Bydgoszcz-Inowrocław), umożliwiającą poprawę procesu logistycznego.

Samolot LOT-u nad Bydgoszczą

Po 1920 roku lotnisko służyło głównie do celów wojskowych, choć coraz częściej udostępniane było również na potrzeby ruchu cywilnego. Początkowo, pasażerowie mogli latać stąd do Poznania i Gdańska, potem do Warszawy, a następnie również do: Lwowa, Krakowa, a nawet zagranicę, do stolicy Rumuni – Bukaresztu.

Poza militarną i pasażerską funkcją, lotnisko pełnił również rolę szkoleniową. A szkoliło bardzo dobrze, czego dowodem choćby fakt, że tutaj swoje umiejętności zdobywały takie asy przestworzy jak: Stanisław Płonczyński, Stanisław Skarżyński czy najsłynniejszy z nich Franciszek Żwirko. Ten ostatni przeszedł do historii jako zwycięzca (w duecie ze Stanisławem Wigurą) zwodów „Challenge”, w ramach którego przyznawano puchar świata. Żwirko był oczywiście wojskowym, służącym w randze porucznika, ale jednocześnie działał jako instruktor w bydgoskiej akademii lotnictwa. Co istotne, Żwirko, pochodzący z Wilna, osiedlił się w Bydgoszczy (podobno bardzo sobie ceniąc życie w tym mieście) i znalazł tutaj żonę. Nie jest więc przypadkiem, że jego (oraz Wigury) nazwisko otrzymała jedna z najważniejszych ulic Górzyskowa.

Jako się rzekło, przy lotnisku szkolono pilotów i personel towarzyszący. Najpierw w ramach I Szkoły Lotników, potem: II Szkoły Lotników, Bydgoskiej Szkoły Pilotów, Centrum Wyszkolenia Podoficerów Lotnictwa, Szkoły Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich, Szkoły Technicznej Podchorążych Lotnictwa i wreszcie Centrum Wyszkolenia Lotnictwa nr 2. Po II wojnie światowej w najbliższym sąsiedztwie lotniska założono Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2, których siedziba znajduje się tutaj (przy ul. Szubińskiej) po dziś dzień.

Realizacji lotów cywilnych zaprzestano na bydgoskim lotnisku w 1981 roku, kiedy to wygaszono ostatnie połączenie z Warszawą. Na szczęście loty odrodziły się po transformacji systemowej. Od 1992 roku z Bydgoszczy znowu polecieć można było do Warszawy, a od 1996, w ramach lotów czarterowych, także zagranicę. Prawdziwy rozkwit bydgoskiego porty lotniczego nastąpił jednak oczywiście dopiero po 2004 roku, a więc po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Zbiegło się to z faktem oddania do użytku obecnego terminala, a także nadania portu lotniczemu patronatu Ignacego Jana Paderewskiego.

Port Lotniczy im. Ignacego Jana Paderewskiego w Bydgoszczy

Z roku na rok lotnisko się rozwija. Przybywa połączeń, rośnie także liczba pasażerów. Naturalnie, rozwój ten spowolniony został przez pandemię, ale w rekordowym 2019 roku liczba pasażerów obsłużonych przez bydgoski port lotniczy przekroczyła 420 tysięcy. To oznacza, że w okresie 20 lat zanotowano wzrost rzędu niemal… 8 tysięcy procent. Całkiem nieźle.

Niewielu Bydgoszczan zdaje sobie sprawę, że na terenie Górzyskowa, konkretnie zaś przy ulicy Biedaszkowo, znajduje się Aeroklub Bydgoski. Lotnisko, z którego klub korzysta nosi nazwę Bydgoszcz-Biedaszkowo! Znajduje się ono tuż obok głównego bydgoskiego lotniska, ale jest oczywiście znacznie mniejsze. Jeżeli macie ochotę na lot szybowcem z pięknym widokiem na miasto, tutaj możecie tego doświadczyć. To samo tyczy się szkoleń, bo i takie usługi znajdują się w ofercie aeroklubu. Ja co prawda latam tylko wtedy kiedy muszę, ale być może wśród Was są osoby bardziej odporne na podniebne doznania.

Aeroklub Bydgoskie przy ul. Biedaszkowo

Górzyskowy klimat

Co tu dużo mówić, lubię Górzyskowo. Niby nie jest położone daleko od centrum miasta, ale jednak można tutaj poczuć specyficzny, jakby małomiasteczkowy klimat. Wielorodzinna zabudowa dość harmonijnie współegzystuje z niższymi budynkami, zwykle stojąc nieco z tyłu, jakby wstydliwe chowając się przed wzrokiem obserwatorów. Oczywiście. wielu mieszkańców osiedla narzeka, że nowe bloki wciskane są często na siłę, na pozostałych jeszcze gdzieniegdzie pustych parcelach, ale tego chyba nie da się w dzisiejszych czasach uniknąć.

Niższa zabudowa osiedla…
…i ta nieco wyższa

Niemniej, przechadzając się uliczkami: Gołębią, Kossaka czy Gersona można się nieco odciąć od miejskiego zgiełku. Ruch samochodowy nie jest tutaj jeszcze przesadnie duży i niech tak pozostanie! Inaczej jest niestety na Żwirki i Wigury, która służy za połączenie między ulicą Szubińską i Inowrocławską, a więc między Białymi Błotami i Błoniem, a właśnie Górzyskowem czy Szwederowem. W głębi osiedla jest jednak naprawdę spokojnie!

Górzyskowo? Całkiem tu spokojnie…

Jest też bezpiecznie. Wskazuje na to przytaczany przeze mnie zwyczajowo Gminny Program Rewitalizacji Miasta Bydgoszczy 2023+, w którym Górzyskowo (analizowane wespół z Biedaszkowem i terenem lotniska), prezentuje się obok: Bartodziejów, Bielaw, Glinek i Osowej Góry, jako najmniej zdegradowane w cały mieście. Praktycznie nie ma tutaj przestępstw młodocianych, niewiele gospodarstw domowych korzysta z pomocy społecznej, a wskaźnik liczby zarejestrowanych podmiotów gospodarczych na 100 mieszkańców jest relatywnie wysoki (15,2).

Powyższe dane potwierdzają wyniki głosowania, przeprowadzonego przez portal Otodom.pl wśród mieszkańców miasta w 2020 roku. W nim Górzyskowo znalazło się na 7 miejscu rankingu bezpieczeństwa w mieście. Wyprzedziły je tylko: Flisy, Smukała-Opławiec-Janowo, Brdyujście, Osowa Góra, Osiedle Leśne oraz Miedzyń-Prądy. Z tym Brdyujściem to może bym polemizował, ale wszystko pozostałe się zgadza.

…i bezpiecznie

Nie dziwie się więc, że osiedle to jest jednym z najchętniej wybieranych do zamieszkania przez nowych mieszkańców miasta, lub tych, którzy poszukują nowego lokum w obrębie Bydgoszczy. Spokój, dobra komunikacja z miastem, kilka szkół i wspomniane bezpieczeństwo. Tylko tej zieleni trochę brak. Mimo wszystko, zachęcam Was do odwiedzenia Górzyskowa, poznania jego tajemnic i poczucia jego klimatu. Kto wie, może i Wy nazwiecie kiedyś to osiedle swoim domem?

Sprawdź też wcześniejsze artykuły cyklu:

1. Okole

2. Bartodzieje

3. Brdyujście

4. Osiedle Leśne

Piotr Weckwerth

Artykuł powstał w ramach cyklu Piotr Weckwerth prezentuje: „Bydgoskie osiedla BEZ FILTRÓW – cz. 2”.

ZREALIZOWANO DZIĘKI WSPARCIU FINANSOWEMU MIASTA BYDGOSZCZY.

2 thoughts on “Bydgoskie osiedla BEZ FILTRÓW – GÓRZYSKOWO

Add yours

  1. Artykuł rzetelnie napisany. Jednak zamieszcze moje uwagi, może uzupełnienia.
    Cmentarz przy ul. Leszczyńskiego, Halickiej istniał. Jeszcze w tym roku przy pracach ziemnych wykopano kilka szkieletów z różnych lat.
    Co do Parku Rekreacji Sportowej przy ul Kossaka ( mój projekt), to jedno z bardziej uczęszczanych miejsc bydgoszczan z Tego terenu. Odbywają się tu od 2014 roku festyny Święta Latawce ” Uwolnić Latawce”. Od czasu kiedy szefostwo aeroklubu nie chciało wznowić tradycji tego terenu. Święto Latawca jest rozpoznawalną imprezą poza granicami miasta.
    Co do uliczek to opór władz miasta spowodował , że już są zakochane jak na Błoniu. Ponieważ Miasto nie akceptuje wybudowanie zatoczek równoległego parkowania.
    Reasumując. To rok ,1999 był rokiem, kiedy Górzyskowo odzyskało niepodległość. Od tego czasu z ulic gruntowych ( tu był największy odsetek) wiele utwardzono i wiele jeszcze czeka na utwardzenie. Jedynego jak pan przytoczył ze starszych osiedli bydgoskich.

    Like

  2. Górzyskowo jest inne od pozostałych osiedli. Tutaj jest spokój i klimat, chillou. Nie ma też powodów do znudzenia, zawsze jest ciekawe miejsce aby pójść na spacer. Można też spacerem pójść do centrum. Wszytko jest dobrze skomunikowane. Jestem dumna, że tu mieszkam

    Like

Leave a Reply to Erdmańska Anna Cancel reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Blog at WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: