Bydgoskie osiedla BEZ FILTRÓW – WZGÓRZE WOLNOŚCI

Mówiąc o Górnym Tarasie, mieszkańcy Bydgoszczy myślą zwykle o takich osiedlach jak: Wyżyny, Szwederowo czy Kapuściska. W wyliczance tej niestety pomijane jest często niezwykle ciekawe Wzgórze Wolności. Nie ma chyba w graniach miasta jednostki urbanistycznej, która na przestrzeni ostatnich 100 lat zmieniłaby  się tak bardzo. Jednocześnie, na każdym kroku dostrzec można ślady burzliwej i intrygującej przeszłości. Oczywiście, żeby je znaleźć, trzeba wiedzieć gdzie szukać. Właśnie w ramach takich poszukiwań zapraszam Was na wspólną wędrówkę ulicami Wzgórza Wolności!

Wzgórz u nas wiele, ale gdzie jest Wzgórze Wolności?

Nazwa osiedla, na którym dzisiaj się koncentrujemy, w bezpośredni sposób wskazuje, że musimy skierować swe oczy (no i stopy, jeżeli samodzielnie chcemy odkrywać jego tajemnice) na Górny Taras Bydgoszczy. Mówimy wszak o obszarze, położonym między pozostałymi „górnymi” osiedlami miasta, tj.: Szwederowem (to zachodni sąsiad Wzgórza Wolności), Wyżynami i Kapuściskami (z grubsza są to sąsiedzi wschodni) oraz Glinkami (na południu). Od północy nasz dzisiejszy bohater graniczy z kolei ze Starym Miastem, Bielawami i Bartodziejami.  

„Jak to? Od północy Stare Miasto, Bielawy i Bartodzieje? Przecież pomiędzy jest jeszcze Babia Wieś” – mógłby zakrzyknąć co bardziej nerwowy czytelnik. I poniekąd miałby rację, bo faktycznie wspomniana Babia Wieś się tam znajduje. Ale nie jest ona osobnym osiedlem, a „jedynie” częścią jednostki pomocniczej Miasta Bydgoszczy, funkcjonującej pod nazwą Wzgórze Wolności. Wniosek który od razu się nasuwa jest oczywisty. Niby mówimy o wzgórzu, a jednak spora część osiedla znajduje się… w dole, tzn. u podnóża tego wzgórza (rym przypadkowy).

Babia Wieś? Administracyjnie część Wzgórza Wolności!

Sytuacja jest więc w tym przypadku bliźniaczo podobna do kilku innych obszarów miasta, o których wspominałem w poprzednich artykułach cyklu. Mowa np. o: Osiedlu Zawisza, Małych Bartodziejach czy Biedaszkowie, które, ze względu na aspekty historyczne czy społeczne, również bywają postrzegane jako osobne osiedla, mimo że de facto nimi nie są. Na potrzeby niniejszego cyklu, a także w ogóle, w rozmowach czy publikacjach dotyczących naszego miasta, traktujmy więc te nazwy jako zwyczajowe. Na pewno zaś nie wolno nam o nich zapominać!

Wracają do położenia Wzgórza Wolności, tradycyjnie przyjrzyjmy się zapisom uchwały Rady Miasta, która ustanowiła przebieg granic osiedla. Według nich, granica biegnie od Mostu Bernardyńskiego nad Brdą, w kierunku południowym ulicą Kujawską, aż do ulicy Niziny. Następnie tą ulicą przez Rondo Toruńskie aż do mostu nad Brdą, znajdującego się w ciągu Alei Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Dalej granica ciągnie się Brdą na zachód, do wspomnianego Mostu Bernardyńskiego.

Aleja Jana Pawła II – dawniej Niziny

Co bardziej spostrzegawczy czytelnicy zawrócą zapewne uwagę, że coś w powyższym opisie nie gra. I będą mieli rację, bowiem ulica Niziny to obecnie jedynie niewielki ciąg pieszy, poprowadzony grzbietem skarpy nad Aleją Jana Pawła II, zresztą po stronie osiedla Wyżyny. Nazwa ta nadana została jednak chyba tylko jako swoisty hołd, pamiątka po dawnej ulicy Niziny, która biegła dołem, w miejscu obecnej Jana Pawła II, jeszcze w czasach, w których miejsce to przypominało podmiejską wieś. Potem, już po wybudowaniu asfaltowej trasy przelotowej, również nadano jej nazwę Niziny, jednak szybko przemianowano na  Jana Pawła II. Dokument (tj. uchwała Rady Miasta, dot. utworzenia osiedla), uchwalony w 1992 roku, nie został jednak co ciekawe uaktualniony po dziś dzień, co prowadzić może do pewnych nieporozumień.

Młoda nazwa, której początków poszukiwać należy w osobie… Bismarcka

Jeżeli się nie mylę, nazwa „Wzgórze Wolności” jest najmłodszą, spośród wszystkich obowiązujących obecnie w odniesieniu do poszczególnych osiedli Bydgoszczy. W 2021 roku mija dokładnie 100 lat, od kiedy nazwa ta oficjalnie funkcjonuje. A wszystko zaczęło się w 1913 roku, kiedy niemieckie władze ukończyły budowę wieży Bismarcka (przez Niemców określanej jako Bismarckturm). Ta powstała na wzgórzu, wznoszącym się nad Babią Wsią. Potężna i masywna konstrukcja o wysokości 25 metrów stanęła w miejscu, w którym obecnie znajduje się Cmentarz Bohaterów Bydgoszczy. Nie liczcie jednak na to, że zobaczycie jakieś jej pozostałości. No, chyba żeby do takich zaliczyć schody, prowadzące na Wzgórze od strony ulicy Toruńskiej oraz niewielkie wzniesienie w północno-wschodniej części Cmentarza Bohaterów Bydgoszczy (obecnie jest tam krzyż i ołtarz). Schodami tymi można było niegdyś dotrzeć do podnóża wieży. Cześć z nich (szczególnie w dolnej części podejścia) zachowała się do dziś w oryginalnym kształcie.

Cmentarz Bohaterów Bydgoszczy – w tym miejscu niegdyś znajdowała się Wieża Bismarcka

Czym właściwie była wspomniana wieża? Po części był to obiekt muzealny po części rekreacyjny. W odniesieniu do pierwszej funkcji wspomnieć należy o izbie pamięci Ottona von Bismarcka, w której znajdował się trzymetrowy, odlany z brązu pomnik patrona wieży. Wyżej usytuowano punkt widokowy, z którego podobno rozciągał się piękny widok na całe miasto. W to akurat nie wątpię, bo miejsce do obserwacji jest wręcz idealne. Na szczycie zaś znajdował się wielki znicz, który oświetlał całą konstrukcję.

Warto wspomnieć, że bydgoska wieża była tylko jedną z wielu podobnych, powstających w drugiej połowie XIX i XX wieku w całej Europie. Wszystkie one miały stanowić hołd dla „Żelaznego Kanclerza Rzeszy”, czyli właśnie Otto von Bismarcka. W sumie powstało ich ok. 250, w tym ok. 40 na terenie dzisiejszej Polski. Co ciekawe, niektóre z nich, np. w: Ostródzie, Lęborku czy Mrągowie, istnieją do dziś.

Wróćmy jednak do nazwy osiedla i tego, co wieża Bismarcka ma z nią wspólnego. A ma tyle, że po jej oddaniu do użytku, mieszkańcy zaczęli nazywać obszar położony w jego sąsiedztwie Wzgórzem Bismarcka (Bismarckhöhe). Po włączeniu Bydgoszczy w granice Rzeczypospolitej, konstrukcję przemianowano oficjalnie na Wieżę Wolności. Analogicznie, nazwę zmieniła też jej okolica, którą nazwano po prostu Wzgórzem Wolności.

A dokładniej, znajdowała się w tym miejscu

Wieża była tak znaczącym symbolem niemieckiej niewoli, że zmiana jej nazwy musiała zostać oficjalnie przegłosowana przez Radę Miasta. Po wszystkim konstrukcja została nawet poświęcona przez proboszcza parafii farnej, Tadeusza Malczewskiego. Pragnąc zamazać złe wspomnienia, planowano urządzić w niej kaplicę, a całość zwieńczyć wielkim krzyżem. Niestety (pisząc z dzisiejszej perspektywy, bo przecież konstrukcja mogłaby być ciekawą atrakcją turystyczną), przez następnych kilka lat, Rada Miasta nie mogła dojść do porozumienia w kwestii ostatecznego przeznaczenia wieży. Dodatkowo, w świadomości bydgoszczan kojarzyła się ona mocno z niemiecką władzą, przez co nie była to najbardziej lubiana konstrukcja w mieście. Na pogardę jej względem wskazywał w „Pamiętniku Gapia” Zbigniew Raszewski (już po zburzeniu obiektu), który twierdził, że nieusunięte jeszcze ruiny wieży służyły przechodniom w końcówce lat 20-tych jako… toaleta. Stąd ostatecznie zdecydowano się na jej zburzenie. Decyzja nie była jednogłośna, jednak proces dokonał się w 1928 roku. Wieża wznosiła się więc nad miastem przez zaledwie 15 lat. Stanowiła jednak przyczynek dla późniejszej nazwy osiedla.

Warto wspomnieć, że wieża, mimo dość krótkiej historii, wpisała się nierozerwalnie w łańcuch bydgoskich dziejów. I nie chodzi tylko o nazewnictwo dzisiejszego osiedla Wzgórze Wolności, ale o budulec, z jakiego ją wykonano. Z dużą dozą prawdopodobieństwa, stwierdzić można bowiem, że ok. 10% materiału, z którego powstała, pochodził z rozebranych przez Niemców murów miejskich. Co ciekawe, po wyburzeniu wieży, materiał ten trafił na Jachcice, gdzie posłużył do budowy Elektrociepłowni EC Bydgoszcz I. Jeżeli więc kiedyś spojrzycie na szarą bryłę budynku, znajdującego się przy ulicy Żeglarskiej 4, wiedzcie, że być może część jej fundamentów zbudowano na starych cegłach z bydgoskich murów. Historia jest doprawdy pokręcona.

Gdzieś na Babiej Wsi

A skoro wspomniałem już, że w skład Wzgórza Wolności wchodzi także Babia Wieś, przyjrzyjmy się pokrótce również etymologii jej nazwy. Ta wywodzi się prawdopodobnie od funkcjonującej tutaj w średniowieczu, przygrodowej wsi zamku bydgoskiego, noszącej taką właśnie nazwę. Oczywiście, w źródłach najsilniej przebija się legendarna (tak przynajmniej sądzę) geneza nazwy. Nawiązuje ona mianowicie do tego, że obszar ten zamieszkiwały w średniowieczu podobno głównie młode kobiety, które w nocy odwiedzali  rycerze z pobliskiego zamku. Co z nimi robili, jest chyba oczywiste, a okolica zyskała przez to renomę oazy rozpusty, na kształt funkcjonujących do dziś w niektórych miastach Europy czy Azji „czerwonych dzielnic”. W związku z tym, jako że rycerze kojarzyli to miejsce głównie z kobietami (a więc mówiąc brzydko „babami”), wykrystalizowała się nazwa Babia Wieś. Jak jednak wspomniałem, nie bierzcie tej opowieści zbyt serio.

Historyczny galimatias

Trudno w sposób zwięzły opisać historię Wzgórza Wolności, w odniesieniu do kształtu, jaki tworzą obecnie jego granice. Jasne, można się odwołać do historii związanej z wieżą i Wzgórzem Bismarcka, przemianowanymi potem na wieżę i Wzgórze Wolności. Jednakże, aby poznać prawdziwe korzenie tej części miasta, należy pamiętać, że mowa tutaj o zlepku kilku mniejszych wsi, folwarków czy jednostek urbanistycznych, funkcjonujących obok siebie w przeszłości.

Tak więc, dzisiejsze Wzgórze Wolności to tereny, należące niegdyś do północnej części folwarku i gminy Rupienica, zachodniego skraju Małych Bartodziejów i podległego parafii farnej terenu, nazywanego Probostwem. Całość „górnej” części dzisiejszego osiedla uzupełniały okolice Wieży Bismarcka, czyli teren umownie nazywany Wzgórzem Bismarcka. Dzisiejsza Babia Wieś to z kolei zlepek wsi o tej samej nazwie, Żup oraz kawałka Bartodziejów Małych. Tereny położone przy Brdzie i wzdłuż dzisiejszej ulicy Toruńskiej, a więc z grubsza dzisiejsza Babia Wieś, wliczano często w skład tzw. Toruńskiego Przedmieścia lub Kujawskiego Przedmieścia.  

Dziś sporo tutaj bloków, ale…

Opis dziejów tych okolic zacznijmy jednak od tego, że tereny na których obecnie znajduje się Wzgórze Wolności, podlegały pod miasto już w XV lub XVI wieku, a więc zaraz po nadaniu Bydgoszczy praw miejskich. Nie oznacza to wcale, że było to miasto, a jedynie obszar, którym miasto dysponowało. A najczęściej dysponowało w taki sposób, że dążyło do utworzenia na nich folwarków. Folwarki takie (o których więcej pisałem TUTAJ) zabezpieczały Bydgoszcz w różnego rodzaju produkty, głównie zaś w zboże. Jednym z takowych był folwark Rupienica, który uznać należy za protoplastę zarówno południowej części Wzgórza Wolności, jak również osiedla Glinki (wszak osiedle to do dziś nosi oficjalnie nazwę Glinki-Rupienica).

Folwark Rupienica działał na pewno już w XVII wieku, a w źródłach zachowała się także informacja, iż w 1742 roku rada miejska wydzierżawiła go Krzysztofowi i Ewie Jeskim na czterdzieści lat. Obszar, który podlegał pod folwark znajdował się głównie w okolicach obecnego skrzyżowania Alei Jana Pawła II z ul. Kujawską, nad potokiem Niziny, aby w następnych latach rozbudować się także na obecne ulice: Chorwacką, Karpacką i Serbską, a także Cmentarną (choć to już teren dzisiejszych Glinek).

Z czasem folwark przerodził się w wieś a następnie w osobną gminę, podległą jednak Bydgoszczy. Na  początku XX wieku mieszkało tutaj prawie 2,5 tysiąca osób. W granice miasta teren ten włączono częściowo w 1876 roku. Pozostała część dołączyła do Bydgoszczy w 1920 roku.

…pomiędzy nimi ukryta jest historia

Obszar ten znacznie dłużej zachował jednak swój wiejski klimat. W dolinie Niziny, nad strumieniem o takiej samej nazwie, swojsko było aż do połowy lat 80-tych XX wieku, kiedy to tutejszą, rozproszoną zabudowę „zaorano”, a na całość położono asfaltową nawierzchnie nowej, szybkiej trasy. Cóż, postęp.

Szkoda, bo dolinka była podobno urocza. Środkiem płynął strumień, zabudowa była niska, otoczona drzewami owocowymi lub niewielkimi uprawami, gdzieniegdzie zaś hodowano zwierzęta. Na strumieniu utworzono także dwa stawy. Ponoć ludzie czuli się tutaj jak w osobnej wiosce, i jeszcze długo po przyłączeniu do Bydgoszczy panowała w tym miejscu atmosfera spokoju i beztroski.  

Wierzcie lub nie, ale w tym miejscu niegdyś płynął strumień Niziny, a wokół stały jednorodzinne domki

Przed Rupienicą, konkretnie zaś w 1875 roku, w skład Bydgoszczy włączono tzw. Probostwo. Był to teren, znajdujący się na miejscu obecnego stadionu miejskiego KKP i kościoła parafii Świętej Królowej Jadwigi. Nazwa wzięła się stąd, iż teren ten podlegał pod jurysdykcję kościelną, konkretnie zaś pod bydgoską Farę. Nieco później, bo w 1910 roku, do Bydgoszczy przyłączono okolice Wzgórza Bismarcka.

Najwcześniej włączonym w granice miasta fragmentem dzisiejszego osiedla Wzgórze Wolności, był jednak bez wątpienia część Babiej Wsi. Na terenie tym, ludzie mieszkali już na pewno po XIII wieku, po uformowaniu się osady zwanej Bidgoszczą, będącej protoplastą Bydgoszczy. Potem funkcja mieszkalna tego obszaru jeszcze wzrosła, po wybudowaniu w XIV wieku piastowskiej warowni. Wówczas w zachodniej części dzisiejszej Babiej Wsi mieszkali głównie pracownicy zamku i grodu, a także ich rodziny oraz osoby parające się rolnictwem, hodowlą oraz połowem ryb. Wszak pod nosem mieli Brdę.

Należy zwrócić uwagę, że w zachodniej części  Babiej Wsi (w dzisiejszym rozumieniu) znajdowała się także pierwsza, i uznawana przez niektórych za najważniejszą w dziejach miasta, świątynia. Mowa oczywiście o kościele św. Idziego, wybudowanym w XIII wieku. Zburzona została ona w końcówce XIX wieku, a obecnie w tym miejscu przebiega ulica Bernardyńska. Przez lata służyła jednak mieszkańcom miasta, w związku z czym Babia Wieś stanowiła też swego rodzaju ośrodek kultu religijnego.

Skrzyżowanie Toruńskiej z Bernardyńską. W pobliżu stał niegdyś kościół św. Idziego

Potwierdza to zresztą fakt, iż później, w XV i XVI wybudowano w tym miejscu kościół i klasztor Bernardynów. Kościół Najświętszej Maryi Panny Królowej Pokoju (zwany również garnizonowym) stoi w tym miejscu zresztą do dziś. Zachował się też fragment zabudowań klasztornych, wykorzystywany obecnie przez Politechnikę Bydgoską (jeszcze niedawno Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy) oraz dawne budynki Ewangelickiego Seminarium Nauczycielskiego.

Bernardyni działali w tym miejscu bardzo prężnie, wprowadzając wiele innowacji. Utworzyli m.in. największą w mieście bibliotekę (część zbiorów z tamtych czasów znajduje się dzisiaj w archiwach Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Władysława Bełzy), otworzyli browar i obserwatorium astrologiczne. Co jednak najważniejsze, powołali do życia działającą od XVI do XIX wieku szkołę Bernardyńskie Studium Filozoficzne. Warto dodać, że w obrębie zabudowań klasztornych istniał także Domek Loterański, a więc kaplica, będąca miejscem kultu maryjnego.

Kościół Najświętszej Maryi Panny Królowej Pokoju, a w tle pozostałości zabudowań klasztornych

Działalność bernardynów bez wątpienia przyczyniła się do rozwoju gospodarczego miasta oraz swego rodzaju „oświecenia” tutejszej ludności. Utworzoną przez nich szkołę można przecież uznać za przykład pierwszej bydgoskiej „uczelni”. Warto wspomnieć, że w jej murach kształciło się i pracowało wielu wybitnych duchowych (a więc i uczonych), w tym np. Bartłomiej z Bydgoszczy, twórca jednego z pierwszych słowników łacińsko-polskich w historii.  

Część Babiej Wsi znajdująca się w niewielkiej odległości na zachód od dzisiejszej Trasy Uniwersyteckiej, nazywano dawniej Żupami  (z niemieckiego: Schuppenkrug). Pozostałością tej nazwy jest dzisiaj ulica Żupy. Wszystko przez to, że w rejonie tym działali żupnicy, a więc przedsiębiorcy, zajmujący się handlem solą. Żupa solna istniała na Babiej Wsi na pewno już w 1522 roku. Sprzedawano w niej głównie sól z Wieliczki i Bochni, a także z terenów dzisiejszej Ukrainy czy nawet terytoriów zamorskich. Fach ten był w mieście tak popularny, że utworzono nawet godność żupnika bydgoskiego, którą chętnie zdobywali przedstawiciele szlachty. Miasto było dzięki temu tak silnym ośrodkiem solnym, że uzyskało w pewnym momencie monopol na handel tym surowcem na całą Wielkopolskę. Miejska żupa została zniszczona na początku XVIII wieku.

Część Babiej Wsi nazywano kiedyś Żupami

Funkcja przemysłowa tej części miasta była jeszcze widoczna w późniejszych latach. Najpierw w postaci cegielni, założonej przez wielkiego budowniczego i przedsiębiorcę, Ernsta Conrada Petersona (o którym pisałem sporo TUTAJ), która funkcjonowała tutaj od końca XVIII wieku. Co ciekawe, pozostałości po eksploatacyjnych stawach, wykorzystywanych przez cegielnię, były widoczne jeszcze na początku XXI w. Potem w miejscu tym wybudowano halę „Łuczniczka”.

Ponadto, na Babiej Wsi znajdował się od 1874 roku ogromny tartak, tzw. Tartak Wilhelmowski (Wilhelmsmühle). Pozostałością po nim jest ceglana brama, znajdująca się do dziś przy ulicy Toruńskiej. Jakieś 15 lat temu na parkingu przed „Łuczniczką” mogliśmy podziwiać jeszcze komin, należący niegdyś do zakładu, ale ostatecznie (niby ze względów bezpieczeństwa) rozebrano go.  

Nieco później, bo w 1858 roku, na skraju Babiej Wsi, u podnóża Wzgórza Wolności, powstał legendarny zakład Browarów Bydgoskich. Tak, to ten browar, który później znany był w całym kraju jako „Kujawiak” i który zamknięto w 2006 roku. Wielu bydgoszczan opłakuje go po dziś dzień, z rozrzewnieniem wspominając związane z nim historie. Jak choćby tę o awarii z lat 70-tych XX wieku, która spowodowała, że złocisty napój został wtłoczony do miejskiego wodociągu. W następstwie tej usterki, w kranach niektórych mieszkańców Babiej Wsi, zamiast wody pojawiło się piwo. Nie wiem jak to wyglądało w rzeczywistości, ale podejrzewam, że osoby te nie były przesadnie zbulwersowane tą awarią.

No dobrze, ale kiedy ziemie o których piszę, włączono w skład Bydgoszczy? Zachodnia część Babiej Wsi, którą określano także jako część Przedmieścia Toruńskiego lub Kujawskiego, konkretnie zaś okolice klasztoru bernardynów i kościoła św. Idziego, znalazły się w graniach miasta już w końcówce XVIII wieku. Obszar nazywany Żupami dołączył do miasta w 1851 roku, natomiast wschodnia część Babiej Wsi dopiero po powrocie Bydgoszczy do Polski, czyli w 1920 roku.

A kiedy zaczęto mówić o Wzgórzu Wolności, w odniesieniu do całego obszaru, znajdującego się w obecnie wyznaczonych granicach? Prawdopodobnie w 1964 roku, kiedy nazwę taką uwzględniono w planie zagospodarowania przestrzennego miasta. Potem, w latach 70-tych XX wieku postanowiono przeznaczyć ten teren pod zabudowę wielorodzinną, dzieląc je na cztery sektory. Już wtedy postanowiono, że dominująca będzie wysoka zabudowa. Całość zaprojektowali architekci z bydgoskiej firmy „Inwestprojekt”: Michał Holka, Henryk Golz i Witold Migdał. Oficjalnie osiedle, jako jednostka pomocnicza miasta, w znanych nam dzisiaj graniach, istnieje od 1992 roku. A istnieje na mocy  Uchwały Nr XXVIII/309/92 Rady Miejskiej Bydgoszczy z dnia 15 października 1992 r.

Dziś Karpacka, a kiedyś… Łysa Góra

Tyle o twardych, historycznych faktach, ale dla tych, którzy od udokumentowanej, wolą historię fantastyczną, warto wspomnieć o legendzie dotyczącej Wzgórza Wolności. A właściwie dotyczącej Łysej Góry. Górą tą miało być chyba całe Wzgórze Wolności, a na pewno najwyższy jego punkt. Osiąść miały na nim w XIV w. przepędzone przez Cystersów z Koronowa wiedźmy. Po długich bojach z miejscową ludnością opuściły swe siedlisko w XVII wieku. Co ciekawe, pozostałością po tej legendzie była do lat 20-tych XX w. ulica Łysa Góra, obecnie nosząca nazwę Karpacka.

Nie tylko blokowisko

Na podstawie własnych obserwacji, stwierdzić mogę, że w Bydgoszczy dominuje przekonanie, iż Wzgórze Wolności to jedno wielkie blokowisko. Rozumiem, skąd ono się bierze, ale jednocześnie chciałbym zwrócić uwagę, że nie do końca jest to prawdą. A przynajmniej nie w odniesieniu do całego obszaru, znajdującego się w opisanych wcześniej granicach.

Owszem, większa część osiedla to najzwyklejsze w świecie, wielorodzinne, 11-pietrowe bloki z wielkiej płyty. Nie jestem nawet przekonany, czy przypadkiem to właśnie na Wzgórzu Wolności nie występuje ich największe zagęszczenie. Spoglądając na osiedle od strony ulic: Wojska Polskiego czy Ujejskiego wyraźnie dostrzec można bowiem, iż stanowią one dominujący element krajobrazu. Najbardziej dobitnym przykładem tego typu budownictwa są chyba dwa wybudowane względem siebie w niesymetryczny sposób bloki przy ulicach: Polnej 11 i Serbskiej 1, których boki oddalone są od siebie bodaj o 5 metrów. Generalnie nie jest to uczta dla oczu.

Bloków tutaj dostatek

Na szczęście, wielkopłytowy krajobraz urozmaicony jest w kilku miejscach niższą, jedno lub kilkurodzinną zabudową oraz paroma historycznymi budynkami. O tych drugich wspomnę więcej w dalszej części artykułu. Jeżeli zaś chodzi o niższe budynki to na Wzgórzu znajdują się one głównie przy ulicach: Chorwackiej, Bułgarskiej i Polnej. Niektóre z nich wybudowano nawet przed II wojną światową.

Odskocznią od betonu jest dla mieszkańców Wzgórza Wolności Park… Wolności. Ten zielony teren o powierzchni blisko 10 hektarów, rozciąga się dokładnie na całej szerokości osiedla, a więc od ulicy Kujawskiej po Aleje Jana Pawła II. Swoją drogą, jego obecna nazwa, mimo że tak oczywista, funkcjonuje dopiero od 2 lat. Wcześniej obszar ten nazywano po prostu parkiem na Wzgórzu Wolności.

Przyznam się szczerze, że „odkryłem” ten park dla własnych potrzeb stosunkowo późno. Mimo to (a może właśnie dlatego?) bardzo go lubię. Wszystko przez to, że zlokalizowany jest na samym skraju Górnego Tarasu (czy też raczej Zbocza Bydgoskiego), dzięki czemu na kilku odcinkach podziwiać można z niego położone niżej (ok. 25-30 metrów w pionie) bydgoskie osiedla. Co więcej, zbocze pocięte jest licznymi parowami, co tylko dodaje mu uroku i „górskiego” charakteru.

Park Wolności – zielona ostoja Wzgórza Wolności

Park zrewitalizowano w 2017 roku, tworząc tam eleganckie alejki, nasadzając liczne drzewa, krzewy i kwiaty. Pojawiły się także ławeczki, kosze na śmieci i oświetlenie, a także budki dla ptaków i wiele, wiele innych elementów. No i fajnie, bo wcześniej to miejsce słynęło raczej jako punkt alkoholowych libacji, stąd mieszkańcy miasta rzadko zapuszczali się tutaj na spacery.

Do parku wejść można na przykład od strony ulicy Bernadyńskiej, a konkretnie od miejsca, w którym niegdyś znajdował się budynek browaru Kujawiak. Stamtąd, po odnowionych przy okazji rozbudowy ulicy Kujawskiej, schodach, wchodzimy na wzgórze, a dalej ruszamy w kierunku wschodnim. Po drodze mijamy stadion miejski KKP, kładkę nad Trasą Uniwersytecką, z której roztacza się naprawdę piękny widok na Bartodzieje, Bielawy, Skrzetusko i część Śródmieścia, a następnie znajdujemy się obok Cmentarza Bohaterów Bydgoszczy (o którym piszę w dalszej części artykułu). To właśnie w tym miejscu znajdowała się niegdyś opisywana wcześniej wieża Bismarcka i stąd schody prowadzą w dół do ulicy Toruńskiej, czyli na Babią Wieś.

Stadion miejski KKP

Dodajmy na koniec (choć może informacja ta powinna znajdować się na początku), że park ten powstał za czasów zaborów. Jego powstanie powiązać należy bezpośrednio z budową wieży Bismarcka. W następstwie planów jej powstania w jej najbliższym otoczeniu wytyczono bowiem ścieżki, sadzono nowe i wykorzystywano już istniejące rośliny. W efekcie powstał park leśno-górski, nazywany także tatrzańskim. Przed przejęciem Bydgoszczy przez Rzeczpospolitą było to jedno z najchętniej odwiedzanych przez spacerowiczów, miejsc w mieście. Niektórzy twierdzili nawet, że jest to jeden z najpiękniejszych parków na wschodnich terenach Cesarstwa Niemieckiego!

Park Wolności kończy się tak naprawdę na wysokości szpitala im. Jana Biziela. Kiedyś ciągnął się dalej, aż do Alei Jana Pawła II, jednakże obecnie teren ten, mimo tego, że porośnięty jest zielenią, nie jest wystarczająco dobrze zagospodarowany. W dużej części zajmują go także tereny prywatne.

Przedłużeniem Parku Wolności jest wąski pas zieleni, ciągnący się wzdłuż Alei Jana Pawła II, aż do skrzyżowania z Karpacką. Parkiem tego nazwać raczej nie można, ale do wyjścia z pieskiem czy na krótki wieczorny spacer to to się nada.

Na osiedlu jest też drugi duży park. Mowa oczywiście o Parku Centralnym, a więc terenie zielonym, znajdującym się między ul. Wyszyńskiego na wschodzie, Toruńską na południu oraz Halą „Artego” (czyli tzw. „Małą Łuczniczką”) oraz kortami tenisowymi na zachodzie. Przedłużeniem parku jest wąski pas zieleni ciągnący się wzdłuż torów tramwajowych, aż do skrzyżowania z ulicą Żupy. Park przenika się również w naturalny sposób z nadbrdańskimi platnami.

Zieleń Babiej Wsi, a w tle River Tower

Zielona przestrzeń powstała tutaj w latach 70. XX wieku, na rozległych, łąkach nad Brdą. Sporo tutaj gatunków drzew lubiących wilgoć i sporo wspomnianej wilgoci. Alejki znajdujące się bliżej rzeki są raczej słabo zagospodarowane, a całość wciąż czeka na rewitalizację. Ta, pomimo nieodpartego, dzikiego uroku tego miejsca, z pewnością by się przydała, bowiem tak atrakcyjny teren, znajdujący się w najbliższym sąsiedztwie Starówki nie powinien być  zaniedbany. I tej rewitalizacji zapewne się doczeka, bowiem w samym centrum parku powstać ma miejskie kąpielisko z całą towarzyszącą infrastrukturą i zapleczem gastronomicznym. Może być ciekawie, choć inwestycja zapewne spowoduje wycięcie sporej liczby drzew, czego już pochwalić z pewnością nie można.

Ciekawostką jest fakt, iż w Parku Centralnym do Brdy wpada… Struga Niziny. Tak, ta sama, która niegdyś płynęła doliną Niziny. Podczas budowy obecnej Alei Jana Pawła II ukryto ją pod asfaltową powierzchnią w specjalnym kolektorze. Na powierzchnie wynurza się dopiero w Parku Centralnym, aby dokonać żywota w Brdzie. Cóż, dobrze, że obecne pokolenia bydgoszczan w ogóle mogą ją jeszcze zobaczyć.

Zabytków więcej u podnóża wzgórza

Jakoś tak wyszło, że więcej zabytków oraz budynków nieposiadających tego statusu, ale wyróżniających się wysoką wartością historyczną lub ciekawą architekturą, znajdziecie w dolnej części osiedla, aniżeli na „właściwym” Wzgórzu Wolności. To wiąże się oczywiście z opisanym wcześniej faktem zdecydowanie wcześniejszego zagospodarowania tych terenów przez miasto.

I tak, na Babiej Wsi podziwiać możemy  np. wspomniany już wcześniej  pobernardyński kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Pokoju, wybudowany w XVI wieku na miejscu wcześniejszego, z XV wieku, który spłonął. W niektórych starszych źródłach, zetknąć można się jeszcze z nazwą „kościół św. Jerzego”, gdyż pod taką występował on do 1971 roku. Jest to budowla późnogotycka, która może nie robi wielkiego wrażenia, ale warto zwrócić w niej uwagę choćby na gotyckie sklepienia czy kaplicę św. Anny z końcówki XVII wieku. Bardzo ciekawa jest też wieża, wznosząca się przy północnej ścianie świątyni, która, mimo swoich dość słusznych rozmiarów, zwykle pozostaje niezauważona przez obserwatorów, stojących przed frontem kościoła.

Kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Pokoju, niegdyś kościół św. Jerzego

Obok kościoła zachowały się fragmenty dawnego klasztoru bernardynów, obecnie wykorzystywane przez parafię oraz Politechnikę Bydgoską. Wiele tego nie zostało, a to co jest nie pochodzi zapewne z XVI wieku, a więc z momentu odbudowy po pożarze, a raczej z okresu gruntownej przebudowy w wieku XVIII. Najbardziej okazałym budynkiem kompleksu jest jednak obiekt, który do bernardynów nigdy nie należał, a wybudowano go już po zamknięciu klasztoru, konkretnie zaś w 1872 roku. Mowa o dawnej siedzibie Ewangelickiego Seminarium Nauczycielskiego, wyróżniającego się historyzującym i neogotyckim stylem oraz charakterystyczną sygnaturką nad głównym wejściem. Przed nim stoi z kolei od 1925 roku pomnik Nieznanego Powstańca Wielkopolskiego. Miejsce przypadkowe nie jest, bowiem właśnie tutaj znajdował się kiedyś pomnik pamięci żołnierzy pruskich.

Budynek dawnego Ewangelickiego Seminarium Nauczycielskiego

Zostańmy na Babiej Wsi trochę dłużej i przyjrzyjmy się innym obiektom. Na przykład dawnym zabudowaniom pralni garnizonowej, wybudowanym w końcówce XIX wieku, obecnie służącym jako lofty na osiedlu Arkada Park. Albo jedynej ocalałej bramie, prowadzącej niegdyś na teren Tartaku Wilhelmowskiego. Ta znajduje się przy skrzyżowaniu ulicy Żupy z Toruńską. Jakieś 10 lat temu identyczna stała kilkadziesiąt metrów dalej, ale została zburzona w trakcie rozbudowy siedziby Kujawsko-Pomorskiej Szkoły Wyższej. Za takim postępem to ja nie przepadam.

Brama, prowadząca niegdyś do Tartaku Wilhelmowskiego

Nie sposób nie wspomnieć o „Adrii”, dawniej nazywanej „Establissementem” lub „Strzelnicą”. Przynajmniej 5 pokoleń bydgoszczan kojarzy to miejsce z kulturą i faktycznie, taką funkcje budynek ten pełni nieprzerwanie od 1867 roku. A raczej należałoby powiedzieć, że nie dokładnie ten, bo jest to obiekt odbudowany w 1903 roku, stojący na miejscu dawnego (który padł w nierównej walce z pożarem), właśnie z 1867. Nazwa „Strzelnica” wzięła się stąd, że inicjatorami jego budowy byli członkowie bydgoskiego Bractwa Strzeleckiego, którzy zresztą w przylegającym do budynku ogrodzie urządzili strzelnicę. „Adria”, jeszcze przed spaleniem pierwszej siedziby, była wśród bydgoszczan i przyjezdnych niezwykle popularna. Grały tutaj gwiazdy niemieckiej estrady, teren wciąż powiększano, urządzając oranżerie, piwiarnie, place zabaw, amfiteatr czy choćby punkt widokowy na szczycie budynku. Również po I wojnie światowej to miejsce tętniło życiem. I choć czasy powojenne, a także lata 90-te trochę dały „Adrii” w kość, to jednak ona wciąż działa i organizuje wiele ciekawych wydarzeń. No i obok „Orła” w Miejskim Centrum Kultury oraz „Jeremiego” w Fordonie, jest to ostatnie „niemultipleksowe” kino w mieście. Za to należy się wielki szacunek!

Legendarna “Adria”

Przy ulicy Toruńskiej znajduje się dużo więcej ciekawych budynków, obecnie pełniących głównie funkcje mieszkalne. Wśród nich wyróżniłbym te, znajdujące się pod numerami: 12-18 (ciąg dość zaniedbanych kamienic tuż przy Rondzie Bernardyńskim), 42 (niewielka kamieniczka powstała w 1897 roku), 50 (siedziba Pomorskiego Towarzystwa Edukacyjnego „Fama”), 61 (budynek z eleganckiej czerwonej cegły) oraz chyba najcenniejszy z nich wszystkich, zlokalizowany przy Toruńskiej 66. Na frontowej ścianie tego ostatniego dostrzec można jeszcze wyraźnie niemiecki napis: „Bromberg-Arbeiterheim”. Napis oznacza, że w miejscu tym znajdował się w trakcie zaborów Bydgoski Dom Robotnika. We wnętrzach budynku działało z kolei propagandowe stowarzyszenie nacjonalistyczne. Po odzyskaniu niepodległości, spotykali się tutaj podobno przedstawiciele organizacji politycznej (ok, również nacjonalistycznej) Obóz Wielkiej Polski. Poza tym, ciekawa jest też masywna kamienica pod numerem 84 i zlokalizowany obok niej, znacznie mniejszy, wolnostojący budynek.

Ulica Toruńska jest ciekawa sama w sobie

Ciekawe zabudowania zobaczyć możecie również, kiedy nieco zbliżycie się do rzeki. Tam, przy ulicy Babia Wieś, skrywa się prawdziwa perełka, w postaci kompleksu budynków magistrackich, powstałych w latach 1926-1927. To bardzo miły dla oka przykład wczesnego modernizmu, który w ostatnich latach doczekał się (wreszcie) rewitalizacji.

Kompleks budynków magistrackich przy ul. Babia Wieś

Obok znajduje się kilka przystani klubów wioślarskich i kajakowych. Babia Wieś jest wszak kolebką, sercem bydgoskich wioseł. Sporty wodne były kojarzone z tym miejscem tak bardzo, że w okresie XX-lecia międzywojennego, mieszkańcy zwykli nazywać Babią Wieś „dzielnicą wioślarzy”. Dzięki temu do dziś podziwiać możemy tutaj dwie zabytkowe, drewniane przystanie, należące do: Bydgoskiego Klubu Wioślarek oraz UKS Kopernik Bydgoszcz. Obie powstały w latach 30-tych XX wieku. Oczywiście są też nowsze obiekty, choćby przebudowana w ostatnich latach siedziba Regionalnego Towarzystwa Wioślarskiego LOTTO-Bydgostia czy Bydgoskiego Towarzystwa Wioślarskiego (obie znajdują się przy ul. Żupy). W tym miejscu, dla tych którzy jeszcze nie zdają sobie sprawy, jaką potęgą jest w krajowym wioślarstwie Bydgoszcz, przypomnę, że RTW LOTTO-Bydgostia zdobywa drużynowe mistrzostwo polski nieprzerwanie od… 1993 roku, czyli od 28 lat.

Drewniana przystań Bydgoskiego Klubu Wioślarek

Opuszczamy w końcu „dolną” część osiedla i kierujemy się po schodach przy ulicy Toruńskiej pod górę. Na szczyt docieramy w miejscu, w którym niegdyś stała Wieża Bismarcka. Teraz zaś jest Cmentarz Bohaterów Bydgoszczy, a więc nekropolia o funkcji silnie symbolicznej, martyrologicznej, powstała już po drugiej wojnie światowej. Znajdują się tutaj zwłoki bydgoszczan, zamordowanych przez niemieckiego okupanta w trakcie masowych mordów w Dolinie Śmierci oraz na Starym Rynku, a także na terenach podmiejskich. Są też symboliczne groby prezydentów miasta (Leon Barciszewski i Bernard Śliwiński) oraz innych zasłużonych dla Bydgoszczy osób (m.in.: Konrady Fiedler i Józef Schulz). Na cmentarzu oddano hołd także bydgoskim Żydom (przeniesiono tutaj część prochów z tzw. nowego cmentarza żydowskiego przy ul. Szubińskiej, o którym pisałem TUTAJ), bydgoszczanom, który zmarli w obozach koncentracyjnych, a także żołnierzom Bydgoskiego Batalionu Obrony Narodowej. Miejsce, które każdy bydgoszczanin powinien odwiedzić obowiązkowo.  

Cmentarz Bohaterów Bydgoszczy to obowiązkowy punkt odwiedzin dla wszystkich mieszkańców miasta

Dotarłszy do tego miejsca artykułu, wiele osób zapewne pomyśli, że to koniec zabytkowych budynków na Wzgórzu Wolności. A tutaj niespodzianka, bo wcale nie! Teraz zapraszam Was do poznania kilku obiektów „ukrytych” wśród wysokich wieżowców, przypominających o „wiejskiej”, czy raczej folwarcznej historii osiedla. Pierwszy z nich to budynek dawnej gminnej szkoły w Rupienicy, który znajduje się przy ul. Karpackiej. Powstał w 1856 roku i od początku służył celom edukacyjnym, początkowo jako szkoła ewangelicka (w okresie zaborów), a potem jako Szkoła Powszechna imienia Królowej Jadwigi Nr 15 i po II wojnie światowej jako szkoła podstawowa. Niestety, realizacji zajęć zaprzestano tutaj w latach 80-tych XX wieku. Co jednak ciekawe, edukacja powróciła do tego miejsca w ubiegłym roku. Wszystko za sprawą Wyższej Szkoły Gospodarki, która otworzyła tutaj jeden ze swoich wydziałów oraz przeniosła Muzeum Fotografii (wcześniej znajdujące się w nieistniejącej już Akademickiej Przestrzeni Kulturalnej w obrębie kampusu głównego uczelni, przy ul. Garbary).

Dawny budynek szkoły w Rupienicy, dziś wydział Wyższej Szkoły Gospodarki w Bydgoszczy

Obok stoi kolejny ciekawy budynek, przez lata również służący szkołom, o których mowa wyżej. Ten powstał z kolei w 1912 roku, w związku z koniecznością zapewnienia dodatkowej przestrzeni edukacyjnej dla podopiecznych placówek. Tutaj zajęcia szkolne prowadzono aż do 1996 roku.

I druga z dawnych placówek edukacyjnych

Interesujący jest także obiekt, znajdujący się przy ul. Ujejskiego 21, przez wiele lat  pełniący funkcje zakładu szklarskiego. Konstrukcja powstała w 1899 roku, a utworzono ją z czerwonej cegły, stanowiącej nadmiar materiałowy po wybudowaniu bydgoskiej Poczty Głównej. Początkowo pełnił funkcje mieszkalne. Dzisiaj, wespół z sąsiednimi, 12-kondygnacyjnymi wieżowcami, tworzy bodaj największy kontrast na osiedlu.

XIX -wieczny budynek, a w tle socjalistyczna wielka płyta

Na koniec wspomnieć należy o budynkach mieszkalnych, zlokalizowanych na ulicach „piętra” Wzgórza Wolności. A tutaj, jak wspomniałem już wcześniej, jest kilka przykładów domów z okresu międzywojennego oraz małych kamienic z elementami historyzującymi i secesyjnymi. Najwięcej cennych historycznie obiektów znajdziecie przy Karpackiej, gdzie warto zwrócić przede wszystkim uwagę na nr 19 (ciekawy, secesyjny portal), 37 (modernistyczna willa) czy małe kamieniczki pod numerami 23 i 25. Klimatu odmówić im nie sposób!

Przyszło nowe

Trudno o lepszy przykład bydgoskiego osiedla, na którym stare tak silnie przenikałoby się z nowym. To pierwsze jest często wypierane  przez drugie, przytłaczane przez nie lub po prostu skrywane (jak w przypadku strugi Niziny). Znikają więc niektóre zabytkowe konstrukcje, np. komin, stojący przed Halą „Łuczniczka” czy jedna z dwóch ceglanych bram przy ul. Toruńskiej. Znikają też budynki legendarne, jak choćby te, należące do Browaru Bydgoskiego Kujawiak, od połowy XIX wieku do 2009 r. stojące u podnóża Wzgórza Wolności, przy ul. Ustronie. Zmienia się też otoczenie, czego przykładem ostatnie przebudowy rond: Bernardyńskiego i Kujawskiego. W ramach tej drugiej bezpowrotnie zniknęły przejścia podziemne, które mimo ponad 30-letniej historii, tak naprawdę nigdy nie zostały oddane do użytku.  

W ich miejsce powstają obiekty nowe. Które z nich przetrwają próbę czasu? To się dopiero okaże. Póki co, już teraz widać, że niektóre nie wpasowały się w krajobraz w przesadnie wielkim stylu. Mowa choćby o wielkiej płycie, powstałej w latach 70-tych XX w. (choć i te wieżowce, szczególnie zlokalizowane przy skarpie, obserwowane z daleka wyglądają majestatycznie) czy jedynym obiekcie sakralnym na „właściwym” Wzgórzu, a więc wybudowanym w 1981 r. kościele parafii św. Jadwigi Królowej (ok, ten nie jest może szpetny, ale i tak do architektonicznych cudów go nie zaliczymy).

Kościół parafii św. Jadwigi Królowej

Lepiej prezentuje się położony obok Stadion Miejski im. Eugeniusza Połtyna, na którym swe mecze rozgrywa I-ligowy Kobiecy Klub Piłkarski Bydgoszcz. Stadion powstał mniej więcej w tym samym czasie co kościół, a największe wrażenie robi jego położenie – tuż przy Trasie Uniwersyteckiej i skraju Zbocza Bydgoskiego.

Jako neutralne oceniłbym budynki, służące TVP Bydgoszcz oraz galerii handlowej „Zielone Arkady”. Pierwszy jest silnie ukryty, drugi zdecydowanie zbyt wielki jak na tę okolicę. Dobrze chociaż, że jego elewacja jest ciekawa i estetyczna. Warto pamiętać, że galeria powstała na terenie dawnych Prasowych  Zakładów Graficznych „Ortis”, działający w tym miejscu od lat 80-tych XX w.

Zielone Arkady przy ul. Wojska Polskiego

Urody jednego z budynków oceniał nie będę, bo i nie ma to sensu. Ważna jest funkcja jaką pełni. Mowa oczywiście o Szpitalu Uniwersyteckim nr 2 im. Jana Biziela w Bydgoszczy, który do 26 kwietnia 1990 roku nazywano Szpitalem XXX-lecia PRL-u. W tym samym roku, dokładnie miesiąc wcześniej, na jednej z sal porodowych tegoż szpitala, na świat przyszedł autor niniejszego artykułu.

Nieźle prezentują się nowe obiekty sportowe, zlokalizowane w obrębie osiedla, tj.: Hala Sportowo-Widowiskowa „Łuczniczka”, „mała Łuczniczka” czyli Hala „Artego”, odrodzony „Torbyd”, czyli miejskie, kryte lodowisko oraz nowa siedziba RTW LOTTO-Bydgostii.  Ok, ci którzy zwrócą mi uwagę, iż określenie „nowe” jest już chyba nieco nie na miejscu w stosunku do „dużej Łuczniczki”, będą mieli rację. Wszak od jej budowy minęło już niemal 20 lat! Czas ucieka.

Nowy “Torbyd”

Oczywiście, potencjał osiedla nie mógł  zostać niezauważony przez deweloperów. W efekcie tuż przy samej Brdzie, dosłownie kilkanaście  metrów od siedziby Bydgostii, powstały dwie, 65-metrowe wieże kompleksu River Tower. Nowe bloki powstają także w pobliżu „Adrii” (osiedle to zapożyczyło zresztą nazwę od słynnego obiektu kulturalnego), a inne stoją już od kilku lat przy: Ujejskiego czy Słowiańskiej.

Na osiedlu rosną oczywiście także nowe osiedla

Miłośnicy murali też znajdą na Wzgórzu Wolności coś dla siebie. W obrębie Babiej Wsi podziwiać można „Panienkę z okienka” oraz „Legendy Bydgoskie” – oba przy ul. Toruńskiej. Z kolei przy Karpackiej znajdziecie „Opowieść zimową” oraz chyba największy mural w mieście, utworzony z okazji 100-lecia powrotu Bydgoszczy do Polski. Ten ostatni zajmuje całą boczną ścianę wieżowca, przez co widoczny jest już z daleka, od strony Trasy Uniwersyteckiej. Co ważne, nawiązuje on do ważnego wydarzenia z historii Bydgoszczy, czyli przekazania kluczy do miasta (zresztą klucz którego wówczas użyto był identyczny, jak ten odwzorowany na malunku) przez ostatniego niemieckiego burmistrza Hugo Wolfa, pierwszemu prezydentowi po odzyskaniu niepodległości, czyli Janowi Maciaszkowi.

“Opowieść zimowa”

Słowo na koniec

Na koniec, tradycyjnie przyjrzyjmy się kwestii bezpieczeństwa na osiedlu. Według Gminnego Programu Rewitalizacji Miasta Bydgoszczy 2023+, osiedle to typowy „średniak”. Nie ma więc tutaj wielkiej degradacji, ale nie jest to również najbardziej bezpieczne i najbardziej zadbane miejsce w mieście. Według dokumentu największym problemem tej części miasta jest mała liczba podmiotów gospodarczych przypadających na  100 mieszkańców (13,2 czyli 1,6 mniej niż średnia dla miasta) oraz słabe wyniki, osiągane przez uczniów w szkołach podstawowych (średni wynik testu szóstoklasisty na poziomie 65 punktów, czyli nieco poniżej miejskiej średniej).

Jak to wygląda w praktyce? Blokowiska oraz starsza zabudowa przy Karpackiej i pobliskich ulicach rzeczywiście sprawiają, że miejsce to wydaje się być potencjalnie niebezpieczne. Co więcej, pamiętam, że jakieś 10-15 lat temu, w jednym z osiedlowych dyskontów spożywczych regularnie dochodziło do kradzieży towaru (głównie alkoholu) na kwoty, liczone miesięcznie w tysiącach złotych. Idąc ulicami Wzgórza Wolności po zmroku człowiek nie czuł się zbyt komfortowo, bowiem po osiedlu kręciły się grupki ubranych w dresy, ogolonych krótko młodzieńców.

Droga na Wzgórze Wolności od strony Wyżyn

Ale czy tak jest też dzisiaj? Śmiem wątpić, choć na Wzgórzu Wolności często nie bywam. Jednak po tym co widzę i słyszę z ust mieszkańców osiedla, domniemam, że tak jak na wielu innych osiedlach Bydgoszczy, sytuacja zmieniła się w sposób zdecydowany. Oczywiście na lepsze. I bardzo dobrze, bo to miejsce zasługuje na spokój i na rozwój. No i na pamięć, bo w odniesieniu do historii miasta jest bardzo ważne.

CIĄG DALSZY NASTĄPI! ZA DWA TYGODNIE (25 PAŹDZIERNIKA) ZAPRASZAM NA OSIEDLE WYŻYNY!

Sprawdź też wcześniejsze artykuły cyklu:

1. Okole

2. Bartodzieje

3. Brdyujście

4. Osiedle Leśne

5. Górzyskowo

Piotr Weckwerth

Artykuł powstał w ramach cyklu Piotr Weckwerth prezentuje: „Bydgoskie osiedla BEZ FILTRÓW – cz. 2”.

ZREALIZOWANO DZIĘKI WSPARCIU FINANSOWEMU MIASTA BYDGOSZCZY.

4 thoughts on “Bydgoskie osiedla BEZ FILTRÓW – WZGÓRZE WOLNOŚCI

Add yours

  1. W tekst trzeba się wgrywać i dotrwać do końca. Jednak cierpliwego czeka nagroda. Mieszkałem przez 10 lat i większość faktów znałem. Mimo to brama z ul. Toruńskiej mnie zawsze intrygowała. Fakt, że Miasto poza nadaniu prawa kasztelańska z prawem zamku murowanego i Miasta granicznego było atutem. To rozwój zawdzięczamy Bernardynom to już mniej znane. Szkoda, że pozwolono jeden z ich dorobków : browar sprzedać i wywieść śrubkę do śrubki to przykre.

    Liked by 1 person

    1. Dzięki za miłe słowa!
      Fakt, artykuł okazał się najdłuższy ze wszystkich dotychczasowych. Ale nie mogło być inaczej, bo jest o czym pisać!
      Co do Bernardynów, mam wrażenie, że o ich roli w rozwoju miasta mówi się dziś w Bydgoszczy zdecydowanie zbyt mało.

      Like

    1. Dzięki za zwrócenie uwagi! Takie wpadki nie powinny się zdarzać, jednak usprawiedliwię się (choćby przed samym sobą) obszernością materiału oraz zabójczym tempem, w jakim powstawał 🙂
      Miło, że artykuły się podobają!

      Like

Leave a Reply to Mariusz Cancel reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Blog at WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: