BYDGOSZCZ – NARODZONA Z WODY (część 3) – BYDGOSKIE WYSPY

Do morza mamy co prawda blisko 200 kilometrów, a Brda w centrum miasta nie jest jakąś wielce potężną rzeką, jednak Bydgoszcz to w pewnym sensie miasto… „wyspiarskie”. Że niby co? Ano tak, bo nasz „wyspiarski” rodowód potwierdzają zarówno źródła historyczne, jak również najnowsze dzieje miasta. W niniejszym artykule postaram się przedstawić wszystkie wyspy, istniejące obecnie w graniach Bydgoszczy.

Miasto na trzech wyspach

Zacznijmy od przeszłości. Wiecie, że w początkowych stuleciach swojej „miejskiej” historii, Bydgoszcz bywała określana mianem „miasta na trzech wyspach”? Mowa o latach, po nadaniu praw miejskich przez Kazimierza III Wielkiego i powstaniu bydgoskiego zamku. Wówczas to, poprzez zręczne wykorzystanie starorzeczy Brdy, a także wykopanie miejskiej fosy, miasto znalazło się na trzech dużych wyspach.

Kiedyś całe Stare Miasto znajdowało się na Wyspie Miejskiej. Wszystko za sprawą fosy

Pierwszą z nich była Wyspa Królewska, a więc obecna Wyspa Młyńska, która pełniła funkcje gospodarcze. To objawiało się m.in. poprzez wybudowanie na niej młynów, spichlerzy, jazu oraz mennicy. Druga to Wyspa Miejska, czyli obszar, na którym znajdowało się miasto lokacyjne, a więc przestrzeń, gdzie mieszkała największa liczba osób, gdzie znajdował się rynek oraz kościół farny. Trzecią wyspą była Wyspa Zamkowa, wysunięta najdalej na wschód, gdzie (prawdopodobnie) na polecenie Kazimierza III Wielkiego wybudowano warownię.

Oczywiście to nie wszystko, bo pomiędzy wyspami: Królewską i Miejską znajdowały się trzy mniejsze wysepki. Całość musiała robić imponujące wrażenie, a przy okazji, wespół z systemem murów, bram i baszt miejskich, pełniła funkcję obronną. Miasto z każdej strony strzeżone było albo przez wysoki na 7 metrów mur, albo przez wody. Ewentualnie przez jedno i drugie.

Zagłębienie w pobliżu ulicy Pod Blankami to jedna z ostatnich pamiątek po fosie miejskiej

Wyobraźcie sobie, że wspomniane wyżej wyspy w komplecie przetrwały do dzisiejszych czasów! Ależ by to była atrakcja, gdybyśmy w centrum miasta nie mieli jednej, a trzy duże wyspy! Niestety, miejska fosa, a co za tym idzie również wyspy: Miejska i Zamkowa, przestała istnieć już przed 1800 rokiem.

Wyspa Młyńska i… Mennicza

Zostawmy jednak historię (jednocześnie pamiętając, że w mieście istniało kiedyś dużo więcej wysp) i przyjrzyjmy się stanowi obecnemu. Pierwszą poważną wyspą w miejskim biegu Brdy (spoglądając na ten bieg zgodnie z prądem) jest (znowu ona) Wyspa Młyńska. Nasza największa chyba atrakcja turystyczna i rekreacyjna, powstała poprzez otoczenie wodami Brdy właściwej oraz starorzecza, czyli Brdy Młynówki. Niektórzy próbują udowadniać, że tak naprawdę nie jest to wyspa, ale jakby nie patrzeć, spełnia wszelkie wymogi, aby jako taką ją klasyfikować. Jasne, nieco mylące może być jej połączenie z ul. Marszałka Focha, poprzez sztucznie usypaną groblę. Mimo wszystko, gdyby zburzyć wszystkie mosty, na Młyńską suchą stopą się nie dostaniecie!

Wyspa Młyńska to naprawdę wyspa! A do tego niekwestionowany lider wśród bydgoskich atrakcji turystycznych

Ciekawostką jest fakt, że Wyspa Młyńska to obecnie tak naprawdę… dwie wyspy. A przynajmniej są to dwie wyspy w okresie letnim. Wszystko za sprawą kanału Międzywodzie, który oddziela właściwą część Wyspy od tzw. Wyspy Menniczej. Ta ostatnia to w pewnym sensie nawiązanie do historycznie istniejącej w tym miejscu wyspy, na której znajdowała się właśnie królewska mennica. Dlaczego istnieje ona tylko w okresie letnim? Sprawa tak przyziemna, jak to tylko możliwe – po prostu na zimę i jesień Międzywodzie jest osuszane.

Wyspa Młyńska (wraz z Menniczą) tworzy powierzchnię ok. 6,5 ha, co sprawia, iż jest to trzecia największa wyspa w graniach miasta.

Wyspa świętej Barbary

Ale nie samą Wyspą Młyńską człowiek żyje, dlatego płyńmy dalej z biegiem Brdy. A kolejna na trasie jest bardzo niewielka (ledwie 0,06 ha) i bardzo ciekawa Wyspa św. Barbary. Ciekawa, bo jej nazwa nawiązuje do historii naszego miasta, konkretnie zaś do św. Barbary, czyli patronki bydgoskich szyprów i sterników.

Wyspa św. Barbary, patronki bydgoskich szyprów i sterników

Wysepka powstała w drugiej połowie XIX wieku, a więc podczas procesów regulujących miejską Brdę. Już przed II wojną światową planowano ją zagospodarować, m.in. poprzez postawienie na niej pomnika patronki – św. Barbary. Wszelkie plany, również te z ostatnich lat, spaliły niestety na panewce. Wyspa stanowi własność Skarbu Państwa, ale dużo do powiedzenia na  temat jej wykorzystania ma także sąsiadująca z nią kuria, która zaciekle walczy w tej sprawie z miastem. Trochę szkoda, bo „przywrócenie” wysepki miastu i jego mieszkańcom wyszłoby wszystkim na dobre.

Legendarna Wyspa Wisielca

Kolejna na trasie jest Wyspa na Kapuściskach, powszechnie znana jako Wyspa Wisielca. Ta licząca ok. 1,5 ha, bezludna i niezabudowana wysepka, zlokalizowana jest mniej więcej na wysokości „Galerii Pomorskiej”. Wyspa powstała w sposób sztuczny, w trakcie procesu kanalizowania rzeki. Po prostu, aby ułatwić żeglugę na miejskim odcinku Brdy, wykonano przekop, prostujący jej bieg. Wody opływające wyspę od północy są więc po prostu starorzeczem.

Kajakarz mijający Wyspę Wisielca

Skąd w ogóle nazwa Wyspa Wisielca? Jej źródeł poszukiwać należy w legendzie, według której w miejscu tym wieszano w średniowieczu rzecznych złodziei i przemytników, czyli po prostu lokalnych piratów.  Historia tyleż interesująca co nieprawdziwa, bowiem wyspa powstała dopiero w końcówce XIX wieku, a do tego żadne źródła nie potwierdzają, żeby kiedykolwiek dokonano tutaj jakiejś egzekucji.

Jest też druga wersja legendy. Ta jest jeszcze bardziej tragiczna, bo nawiązuje do nieszczęśliwiej miłości. Według niej, pewnego letniego wieczoru w wodach Brdy utonęła Julia Szafrańska, córka bydgoskiego szlachcica, Józefa Szafrańskiego. Znalazła się w wodzie, bowiem próbowała dopłynąć do znajdującego się na wyspie ukochanego. Zrozpaczony ojciec dziewczyny oskarżył o jej śmierć 6 młodych flisaków (nie wiedział, który faktycznie był  ukochanym jego córki), przekupił sędziego i doprowadziło do tego, że wszyscy zawisnęli na stryczkach, znajdujących się właśnie na wyspie. Po wydarzeniu ciał wisielców rzekomo nigdy nie zdjęto, a na wyspę nikt nigdy nie odważył się już wejść. Dziwne, bo mi się kiedyś zdarzyło na niej być.

Jak widać, wisielców nie ma!

Wyspa od lat stoi niezagospodarowana, aczkolwiek miała krótki moment chwały. W okolicach 2012 roku organizowano tutaj cykliczne imprezy muzyczne, był niewielki bar oraz prom, którym można się było dostać na wyspę. Interes jednak upadł, a wyspa znowu opustoszała. Czyżby klątwa wisielców?

Wyspa otoczona przez Zimne Wody

Zbliżając się do Brdyujścia, natkniemy się na drugą największą wyspę w mieście, czyli Wyspę na Zimnych Wodach. Właściwie obecnie wygląda ona bardziej jak półwysep, bowiem od strony ul. Fordońskiej została ona połączona groblą, którą poprowadzono ul. Sporną. Gwoli ścisłości, należy jednak stwierdzić, ze wody starorzecza Brdy, a więc te okrążające wyspę od północy, przepuszczono rurami pod groblą, w związku z czym de facto jest to wyspa.

Wyspę na Zimnych Wodach naprawę trudno zmieścić w obiektywie!

Wyspa powstała w bardzo podobny sposób jak Wyspa Wisielców, tj. poprzez wykonanie przekopu, mającego skrócić meander i ułatwiać żeglugę. Przekop powstał w 1897 r., a wykonał go Urząd Budownictwa Wodnego w Bydgoszczy. W starorzeczu Towarzystwo Żeglugi Holowniczej, a więc dzisiejsza Żegluga Bydgoska, urządziła z kolei działający po dziś dzień port rzeczny.

Obok wyspy na Zimnych Wodach (w starorzeczu Brdy) powstał przed laty port, wykorzystywany obecnie przez Żeglugę Bydgoską

Sama wyspa jest cenna pod względem przyrodniczym. Wszystko za sprawą bagiennej roślinności oraz występowania rzadkich gatunków ptactwa wodnego. Co ciekawe, na wyspie znajduje się także niewielkie pole golfowe dla początkujących graczy.

Lider wielkości w Brdyujściu

Jeśli ktoś Was kiedyś zapyta o to, jaka jest największa bydgoska wyspa, powinniście odpowiedzieć bez wahania: wyspa w Brdyujściu! Całość liczy niecałe 50 ha i oddziela Tor Regatowy od Wisły. Długość wyspy wynosi z kolei prawie 3 kilometry!

Właściwie to i w tym przypadku, podobnie jak w kontekście Wyspy Młyńskiej, możemy mówić o dwóch wyspach. Mniejsza z nich powstała w 1999 roku, poprzez przekopanie kanału, prowadzącego do Śluzy Czersko Polskie.

Tak jest, patrzycie na wyspę!

Wyspa powstała w drugiej połowie XIX wieku, w celu oddzielenia portu drzewnego, a więc obecnego toru regatowego, od Wisły. Aby to osiągnąć w Brdyujściu wybudowano dwie śluzy i dwa jazy, a całość połączono systemem kanałów. Miejsce to zresztą do dzisiaj wyróżnia się występowaniem bardzo dużego zagęszczenia budowli hydrotechnicznych. Jest przecież jaz walcowy Czersko Polskie, śluza Czersko Polskie oraz śluza Brdyujście. Więcej o tych budowlach pisałem TUTAJ.

Co ciekawe, historyczne źródła wskazują, że okolicach Brdyujścia wyspa istniała już na pewno w XV wieku! Wówczas mówiono o niej Stara Dbrzyca. Wyspa zaniknęła jednak ok. XVIII wieku. Faktem historycznym jest to, iż w 1656 roku została ona obsadzona przez oddział ok. 300 Szwedów, który w ten sposób chcieli przejąć kontrolę nad transportem Wisłą. Szwedzi wycofali się jednak po starciach z oddziałami Stefana Czarnieckiego.

A co na Kanale?

No dobrze, ale czy w kontekście bydgoskich wysp możemy mówić tylko o Brdzie? Co z Kanałem Bydgoskim? Niestety, ze względu na fakt, iż kanał jest tworem jak najbardziej sztucznym, tutaj wysp raczej nie uświadczycie. Wyjątkiem są dwie niewielkie, oddzielone ledwie kilkumetrowej szerokości przepływem, wysepki znajdujące się w sąsiedztwie śluzy V Czarna Droga. Na te „wyspy” dostać się można już po wykonaniu trochę dłuższego skoku.

Malutkie wysepki przy Śluzie Czarna Droga na Kanale Bydgoskim

A’propo Kanału Bydgoskiego, czasami słyszycie zapewne o tzw. Wyspie Kanałowej. Rzecz dotyczy nieistniejącej już wyspy, na której znajdowało się Okole – najpierw jako wieś, później jako osiedle. Ta wyspa istniała tylko 56 lat, a więc od 1915, kiedy ukończono nowy odcinek Kanału Bydgoskiego, do 1971 roku, kiedy zasypano odcinek historycznego Kanału, na miejscu którego znajduje się obecnie Rondo Grunwaldzkie i ulica Marszałka Focha. Szkoda, że tej wyspy już nie ma, bo nazwa Okole nabierała by wówczas zupełnie innego znaczenia, a całe osiedle byłoby zdecydowanie najbardziej „wyspiarskim” w Bydgoszczy.

Inne wyspy

Oczywiście w biegu Brdy oraz Wisły pojawiają się sezonowo także liczne inne, piaszczyste i bagienne wysepki. Trudo jednak mówić w tym kontekście o pełnoprawnych wyspach. Takie jednak istnieją w Myślęcinku, na sztucznych zbiornikach wodnych, utworzonych u stóp wzgórz.

Ptasia Wyspa w Myślęcinku

Większa z nich (licząca ok 1 ha) to tzw. Ptasia Wyspa, zlokalizowana w samym sercu gastronomiczno-rekreacyjnej części parku. Ptasia, bo jest to największa w województwie kolonia lęgowa mewy śmieszki, a także jedna z większych rybitwy rzecznej. Druga wyspa jest ok. 2-razy mniejsza i znajduje się w zachodniej części zbiornika. Trzecia, bardzo niewielka, powstała na pierwszym (licząc od strony ulicy Konnej) zbiorniku wodnym, położonym w graniach parku botanicznego.

Niewielka wyspa w parku botanicznym

Tyle, jeżeli chodzi o bydgoskie wyspy. Jak widać, wcale nie jest ich tak mało! Czy to uprawnia nas do nazywania się wyspiarskim miastem? Dajcie znać co o tym myślicie!

Piotr Weckwerth

Leave a Reply

Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d bloggers like this: