5 CIEKAWOSTEK O HISTORYCZNYCH BYDGOSKICH ZAKONACH, O KTÓRYCH (BYĆ MOŻE) NIE MIAŁEŚ/AŚ POJĘCIA!

Choć obecnie wielu może to dziwić lub nawet nieco śmieszyć, niegdyś pojawienie się w mieście zakonu często oznaczało postęp gospodarczy i społeczny, a także rozwój oświaty. Nie inaczej było w Bydgoszczy! Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że edukacja, prowadzona w późnym średniowieczu w klasztornych murach, była pierwszym przejawem szkolnictwa wyższego, podobnym do tego, które później rozwijało się w uniwersytetach! A skoro o bydgoskich zakonach wiemy tak niewiele, zapraszam do ciekawostkowej lektury, traktującej właśnie o nich!

Artykuł to swoisty epilog projektu „Bydgoszcz? Dzieje się! – czyli vlog dla żądnych wiedzy i przygód”, w ramach którego wraz z Dariuszem Szamałkiem z firmy Wolf Films nagraliśmy 4 filmy, przybliżające różne walory miasta. W ten sposób wspólnie odkrywaliśmy sekrety: Puszczy Bydgoskiej, Zbocza Bydgoskiego i Osiedla Sielanka.

W ostatnim odcinku, przybliżyłem Wam historie bydgoskich zakonów – począwszy od tej najstarszej, sięgającej XIV wieku! Kto jeszcze nie widział, może (ba, powinien!) to nadrobić TUTAJ:

Projekt „Bydgoszcz? Dzieje się! – czyli vlog dla żądnych wiedzy i przygód jest współfinansowany ze środków Miasta Bydgoszczy

A teraz zapraszam już na 5 „lekkostrawnych” ciekawostek dotyczących historii bydgoskich zakonów.

1. Jedne z pierwszych w Polsce

Bydgoszcz raczej nie słynie w Polsce z faktu posiadania leciwych czy też wyróżniających się przesadną efektownością, zabytków sakralnych. Mimo to, warto zauważyć, że kiedyś, jeszcze w czasach późnego średniowiecza, miasto miało na sakralnej mapie kraju bardzo silną pozycję.

Skąd takie wnioski? Cóż, liczby mówią same za siebie! Zakon karmelitów rozpoczął swoją działalność jeszcze u schyłku XIV wieku, być może nawet już w 1396 roku, a więc ledwie 50 lata po nadaniu Bydgoszczy przez króla Kazimierza III Wielkiego praw miejskich!

Na pierwszym planie klasztor klarysek – w tle obwarowania miejskie, a za nimi klasztor karmelitów

Co ciekawe, podobno inicjatorem powołania konwentu była sama Jadwiga Andegaweńska, rzekomo przebywająca w Bydgoszczy pod koniec lat 90. XIV wieku. Pewnym jest natomiast to, że jednym z fundatorów był król Władysław II Jagiełło.

Był to prawdopodobnie dopiero 3 klasztor karmelitów na polskich ziemiach. Potwierdzeniem tego jest fakt, iż w trakcie spotkań kapituły karmelitańskiej, prowincji czesko-polskiej, bydgoski przeor zajmował swoje miejsce jako trzeci – po przeorze gdańskim i poznańskim. Wśród karmelitów panował natomiast zwyczaj, według którego zasiadano do obrad w kolejności – od przełożonego najstarszego z konwentów.

Z kolei klasztor bernardynów rozpoczął działalność w mieście w 1480 roku, a swoją siedzibę otrzymał ok. 1500 roku. I choć murów klasztornych już dzisiaj (poza drobnymi fragmentami) nie zobaczycie, to zachował się (oczywiście w zmienionej formie) przyklasztorny kościół – dzisiaj pw. Matki Bożej Królowej Pokoju, czyli potocznie po prostu Garnizonowy.

Klasztor bernardynów. Kościół wciąż stoi, gorzej z samymi budynkami klasztornymi

Swoją drogą, powstanie klasztoru w Bydgoszczy było najpewniej pomysłem… Jana Długosza. Kronikarz przebywał często na bydgoskim zamku w trakcie wojny trzynastoletniej przeciwko Zakonowi Krzyżackiemu. Wówczas, podczas jednej z licznych rozmów z Kazimierzem Jagiellończykiem, miał zasugerować władcy, że byłoby to dobrym rozwiązaniem. Mądry człowiek!

Podobnie jak w przypadku karmelitów, i tutaj Bydgoszcz znalazła się w ścisłej czołówce najstarszych polskich zakonów. Był to trzeci – po Krakowie i Warszawie – konwent bernardynów w kraju!

2. „Przodkowie” uniwersytetów?

Jak to możliwe, że kiedyś pojawienie się w mieście zakonu oznaczało rozwój oświaty? Sprawa jest bardzo prosta – duchowni byli wówczas (mam na myśli późne średniowiecze) jedną z nielicznych, wykształconych grup społecznych. Jednocześnie, z racji na różnego rodzaju przywileje, mogli prowadzi rozbudowaną działalność naukową, dokumentacyjną i właśnie edukacyjną!

W Bydgoszczy edukację prowadzili już od przełomu XIV i XV wieku karmelici. Zakonnicy kształcili podobno szczególnie pilnie w zakresie edukacji muzycznej. Ponadto, zgromadzili sporą bibliotekę, a w ich w murach przebywało także wielu wychowanków Uniwersytetu Krakowskiego. Ci, w naturalny sposób, mieli pojęcie o przekazywaniu wiedzy.

Szczególnie istotną rolę w rozwoju bydgoskiej oświaty przypisuje się jednak bernardynom. Zasłynęli oni przede wszystkim z prowadzeniem potężnych zbiorów bibliotecznych, z których część przetrwała zresztą po dziś dzień – podziwiać go można w specjalnie przystosowanych do tego celu pomieszczeniach w Miejskiej i Wojewódzkiej Bibliotece im. Władysława Bełzy. Zbiór, zgromadzony w „Bibliotheca Bernardina”, na który składa się ok. 1 500 woluminów robi wielkie wrażenie – szczególnie, jeśli uświadomimy sobie, że najstarsze księgi pochodzą z wieku XVI.

Takie perełki podziwiać można w pobernardyńskich zbiorach w Miejskiej i Wojewódzkiej Bibliotece

W bernardyńskim kolegium przede wszystkim jednak kształcono. Dość powiedzieć, że w tutejszym studium filozoficznym nauczali m.in. Bartłomiej z Bydgoszczy, leksykograf, autor pierwszego słownika łacińsko-polskiego, czy Paweł z Łęczycy, egzorcysta, tłumacz kilku popularnych dzieł z języka włoskiego na polski.

Kościół garnizonowy – niegdyś siedziba bernardynów

Kształcono także przy Starym Rynku, konkretnie zaś w kolegium jezuickim. Jezuici, po sprowadzeniu na początku XVII wieku, niemal od razu zaczęli prowadzić szkołę – początkowo pod egidą kolegium w Toruniu, potem już samodzielną.

Na krótko po „odsłonięciu” dawnego gmachu kolegium jezuickiego, a dzisiejszego ratusza

Zakonnicy przekazywali w nim wiedzę m.in. z zakresu: gramatyki języka greckiego i łacińskiego, retoryki oraz etyki. Co więcej, przy kolegium rozwijała się prężenie działalność kulturalna. Od lat 20-tych XVII wieku działały tutaj: pełnoprawny teatr (funkcjonujący zresztą w tym miejscu aż do 1824 r., a więc momentu oddania do użytku teatru miejskiego przy dzisiejszym Placu Teatralnym), biblioteka (druga największa w mieście, zaraz po zbiorach bernardynów) oraz bursa muzyczna. Jezuici raczej się więc nie nudzili!

I Liceum Ogólnokształcące przy Placu Wolności – kontynuator tradycji kolegium jezuickiego

3. Plac Karmelicki?

Plac przy skrzyżowaniu ulic: Mostowej, Marszałka Ferdynanda Focha i Gdańskiej, wszyscy w mieście nazywają oczywiście Teatralnym. Mało tego, są jeszcze wśród nas osoby, które pamiętają wznoszący się w tym miejscu, okazały gmach. Ten spłonął u schyłku wojny, podzielając los dwóch wcześniejszych – pierwszego z 1820 i drugiego z 1875 r.

Wszystkie wybudowano jednak na miejscu dawnego kompleksu Karmelitów! Wszak to właśnie w tym miejscu, rozciągając się aż do dzisiejszej Opery Nova, znajdowały się zabudowania klasztorne, stanowiące zresztą fragment miejskiego systemu obronnego. Poza kościołem konwentualnym, były zabudowania stricte klasztorne (m.in.: mieszkania zakonników, sale wykładowe itp.), oraz gospodarcze, jak np.: browar czy spichlerze, a także stawy rybne oraz sad owocowy.

Kompleks karmelitów obejmował spory teren. Na makiecie znajdziecie go po prawej stronie (z tej perspektywy) Brdy – tuż za Mostem Staromiejskim

Zaborcy zamknęli klasztor w 1817 r., a jego budynki sukcesywnie rozbierano w latach kolejnych. Co ciekawe, fragment kościoła – konkretnie zaś jego wieża – służyła jako część dwóch pierwszych teatrów (zachowały się nawet dokumentujące to zdjęcia). Zniszczono ją (podobno zresztą nieumyślnie) dopiero u schyłku XIX wieku.

Klasztor karmelitów prezentował się doprawdy imponująco!

Potem, kiedy doszło do pożaru trzeciego z rzędu teatru, w mieście zaczęto przebąkiwać o tzw. klątwie karmelitów. Tym miało się nie podobać, że ktoś postanowił wybudować obiekt rozrywkowy na miejscu ich wiecznego spoczynku – wszak pod kościołem znajdowały się krypty, a w trakcie likwidacji obiektu dokładnej ekshumacji na pewno nie przeprowadzono.

Dzisiaj plac nazywamy Teatralnym, co jest zrozumiałe z racji na (paradoksalnie) bliskość czasów, w których teatr faktycznie tutaj działał. Posługując się jednak czystą matematyką, moglibyśmy zmienić jego nazwę na Plac Karmelicki. Zakon działał tutaj wszak 421 lat, podczas gdy teatry zaledwie 125! Temat do przemyślenia.

Teatr, w skład którego włączono dawną wieżę kościoła karmelitów

4. Klaryski jako mekka bydgoskiej medycyny

Teraz trochę mniej sakralnie, ale wciąż w „okolicach” naszego dzisiejszego tematu. O Klaryskach wiemy w Bydgoszczy sporo – zakon sprowadził się do miasta w 1615 roku, a rok później miał już swoją siedzibę – zarówno kościół, potocznie nazywany dzisiaj właśnie Klaryskami (a oficjalnie noszący patronat Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny) czyli rozbudowany kościół św. Ducha, jak i budynki klasztorne.

Zanim jednak ktoś w ogóle pomyślał o sprowadzeniu do miasta żeńskiego zakonu, w miejscu tym funkcjonowała drewniana kaplica pw. św. Ducha. Dokument fundacyjny w tej sprawie wydano już w 1448 r. Przy dzisiejszej ulicy Gdańskiej powstała wówczas kaplica i kilka budynków szpitalnych. Ok, może nie był to szpital w dzisiejszym rozumieniu, a bardziej przytułek dla starców i ubogich, niemniej zawsze czuwał w nim duchowny, którego zadaniem była próba niwelowania skutków różnego rodzaju chorób czy urazów. Słowem, mieliśmy do czynienia z pierwszym przejawem publicznej służby zdrowia w mieście, z tym że o zabarwieniu mocno sakralnym, bo w przybytku odbywały się oczywiście również nabożeństwa.

Dziś klaryski, kiedyś kościół św. Ducha

Potem, w wieku XVI, kościół doczekał się swojej murowanej wersji, a następnie, we wspomnianym 1616 r. został rozbudowany, mniej więcej do dzisiejszego kształtu. Jako się rzekło, obok powstały budynki klasztorne, w tym charakterystyczny obiekt, wykorzystywany dzisiaj przez Muzeum Okręgowe.

Jasne, to co widzimy dzisiaj pod adresem Gdańska 4, to konstrukcja nieco przekształcona, bo w 1878 roku dostawiono do niego jeszcze jedno skrzydło i utworzono charakterystyczną, znaną nam fasadę. A skoro historia tak ciekawie łączy w Bydgoszczy różne wątki, należy wspomnieć, że funkcja medyczna, po wiekach, jeszcze raz zawitała w okolice Klarysek. Po zamknięciu klasztoru w 1837 r., w gmachu dzisiejszego muzeum, utworzono pierwszy szpital miejski. Działał tutaj dokładnie 100 lat, aż do momentu wybudowania nowego, czyli dzisiejszego szpitala im. dr Antoniego Jurasza.

Data na belce wewnątrz budynku przy ul. Gdańskiej 4 wskazuje rok rozpoczęcia działalności zakonu klarysek, tj. 1616

Nieco upraszając sprawę, możemy więc stwierdzić, że w dziejach miasta mieliśmy póki co tylko dwa główne szpitale – ten przy ul. Gdańskiej i imienia doktora Jurasza. Prawda, że zaskakujące?

5. W habitach po ratuszu?

Gdyby zdarzyło się tak, że na korytarzach bydgoskiego ratusza, ktoś dostrzegłby dziś osobę przyodzianą w zakonny habit, określano by to mianem sporej sensacji. Zabawne, bo jeszcze 250 lat temu było to normą.

Kiedyś, zaraz po wybudowaniu w połowie wieku XVII, była to bowiem po prostu szkoła czy raczej kolegium, o którym wspominałem już wcześniej. W budynku – który oczywiście wyglądał zupełnie inaczej i reprezentował styl barokowy – znajdowały się sale wykładowe oraz mieszkania zakonników.

Dziś siedziba władz miasta, kiedyś kolegium jezuickie

Co istotne, obiekt był jedynie zapleczem dla kościoła pw. św. Krzyża (później nazywanym kościołem pw. św. Ignacego Loyoli), stojącym na płycie Starego Rynku. Ten  Niemcy zburzyli w czasie okupacji i dopiero wtedy odsłonięta została fasada dzisiejszego ratusza. I tutaj pojawia się kolejny mało znany fakt. Otóż ściana, którą widzimy od strony Rynku to tył obecnego ratusza! Front od zawsze znajdował się bowiem po stronie ulicy – nomen omen – Jezuickiej. Całe szczęście, Jezuici byli znani ze wznoszenia obiektów reprezentacyjnych – estetycznych z każdej strony. Dzieki temu, „tylnej” ściany gmachu magistratu, wstydzić się dziś nie musimy.

Z pierwotnego charakteru gmachu pozostało niewiele, m.in. kamienie w ścianach piwnic…

Samo kolegium funkcjonowało tutaj do 12 maja 1780 r., tj. do kasaty klasztoru. Zakon jezuitów, rozporządzeniem papieża, zamknięto już kilka lat wcześniej i to na całym świecie. Potem w gmachu znajdowało się protestanckie gimnazjum, które następnie przeniesiono na Plac Wolności. Dziś jego kontynuatorem jest I Liceum Ogólnokształcące. Władze miejskie, po wielu zawirowaniach związanych z siedzibą, wprowadziły się do gmachu przy Starym Rynku w 1879 roku.

…oraz sklepienia na korytarzach

To tyle, jeśli chodzi o tegoroczny projekt „Bydgoszcz? Dzieje się!”. Mogę jednak już chyba zdradzić, że nie koniec produkcji filmowych!

Do zobaczenia wkrótce!

Piotr Weckwerth

Projekt „Bydgoszcz? Dzieje się! – czyli vlog dla żądnych wiedzy i przygód” jest współfinansowany ze środków Miasta Bydgoszczy

2 myśli na temat “5 CIEKAWOSTEK O HISTORYCZNYCH BYDGOSKICH ZAKONACH, O KTÓRYCH (BYĆ MOŻE) NIE MIAŁEŚ/AŚ POJĘCIA!

Dodaj własny

  1. Dziękuję za kolejny ciekawy artykuł. Co do sadów prowadzonych przez zakonników; ja pamiętam jeszcze sad na terenie Bazyliki Wincentego a’Paulo, który przez lata nie uchodził uwadze dziecięcej wyobraźni o smacznych owocach 🙂

Leave a Reply

Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d bloggers like this: