Bydgoski Klub Sportowy CHEMIK – BYDGOSZCZ PRZEZ DZIURKĘ OD KLUCZA

Nie będzie kontrowersji, jeżeli nazwiemy go klubem niedocenianym. W miejskiej hierarchii zwykle ustawiany jest na trzecim miejscu, „kryjąc” się w cieniu dwóch bydgoskich potęg. Jego powstanie ściśle wiązało się z ekspansją przemysłową miasta, a przede wszystkim znanego nam wszystkim Zachemu. Mimo licznych sukcesów, dziś – na wielu polach – musi walczyć o powrót do dawnej chwały. Na tę bez wątpienia zasługuje, toteż warto poznać jego historię i współczesność. Przed Wami materiał poświęcony Bydgoskiego Klubowi Sportowemu Chemik!

Zanim przejdziemy do właściwej części artykułu, przypominam (a tych, którzy trafili tutaj po raz pierwszy, informuję), że niniejszy materiał jest częścią większego, zapoczątkowanego jeszcze w 2021 r., cyklu. Dotychczas powstałe teksty, przeczytać możecie TUTAJ: Bydgoszcz przez dziurkę od klucza.

W kolejnych miesiącach i latach planujemy kontynuować cykl i odkrywać tajemnice ważnych, lecz nie w pełni dostępnych dla osób z zewnątrz, bydgoskich obiektów.

Chemik i jego łęgnowskie początki

Wczesne, sobotnie popołudnie, maj 1949 r. Słońce przygrzewa, temperatura przekracza 25 stopni Celsjusza, jednak – dzięki powiewającemu od strony Toru Regatowego wietrzykowi – nie jest gorąco, ale – rzekłbyś – komfortowo.

Może jakiś spacer na Śluzy z Zuzą? Albo chociaż sobie posiedzimy przed chatą – bez kożuchów, a wreszcie jak ludzie. Jak latem. – myśli młody pracownik działu transportu w wytwórni nr 11 bydgoskich Zakładów Chemicznych Organika-Zachem, Staś Miłoszewski. 

Tor Regatowy w Brdyujściu – to właśnie w tych okolicach powstał protoplasta Chemika

Młody! – wyrywa go z zamyślenia głos przełożonego – chodź no tutaj.

-Tak szefie – Miłoszewski spogląda niepewnie na kierownika działu, Jana Macioszczyka.

–Nie chcecie czasem trochę  poćwiczyć, poruszać się? – pyta bez zbędnych wstępów  Macioszczyk.

-Ale że jak poćwiczyć? – pyta zdezorientowany Miłoszewski, myśląc, że pewnie szef szykuje mu jakieś ciężkie zadanie na koniec dnia.

-Normalnie, na łódce, kajaku. Tyś ponoć kiedyś bawił się w wiosła! – bardziej stwierdza, niż pyta kierownik.

-Ano, zaraz po okupacji, ale chwile jeno – odparł Staś z lekką rezerwą.

-Chwile, nie chwile, coś tam pamiętać musisz! Słuchaj no, koło sportowe zakładam – dla nas, pracowników Wytwórni.

-Koło sportowe? – pyta Miłoszewski, zastanawiając się, czy to się będzie wiązało z przymusem spędzania w pracy nadprogramowych godzin.

 -Ano. Żeby trochę rozruszać te gnaty – tylko w tej robocie siedzimy i siedzimy – ruchu trochę – innego niż ten, związany z pracą, nam trza! – odpowiedział z przekonaniem Macioszczyk.

-W sumie, to… można spróbować! Ale… zawahał się chwile Staś – jak się będziemy nazywali? -Macioszczyk wyprostował się dumnie i rzekł – wszystko przemyślałem – Wisła. Wisła Łęgnowo!

Powyższe wydarzenia miały miejsce wyłącznie w mojej wyobraźni, niemniej tak właśnie mógł, mniej więcej, wyglądać początek bydgoskiego Chemika. W przedstawionym dialogu zgadza się to, że koło, będące protoplastą Chemika, faktycznie zostało zawiązane przy wytwórni nr 11 Zakładów Chemicznych Organika-Zachem. Jego inicjatorem był kierownik działu transportu, Jan Macioszczyk, natomiast Staś Miłoszewski to postać czysto fikcyjna (choć tak nazywał się mój dziadek od strony mamy, który jednak w Bydgoszczy nigdy nie mieszkał).  Koło – które otrzymało nazwę Wisła Łęgnowo – zawiązało się w rzeczonym 1949 r., podobno w barakach w pobliżu Toru Regatowego. Co ważne, nieco później, w wytwórni nr 9 powołano do życia Koło Sportowe Unia Łęgnowo. Temu liderował z kolei kierownik działu kontroli technicznej, Zdzisław Lorenc.

Od czego się zaczęło? Otóż, skoro blisko był Tor Regatowy, oczywiście od wioseł! Jeszcze w 1949 r. zawiązały się więc sekcje kajakarska i wioślarska, a w 1950 r. żeglarska. Ta największa (po dziś dzień), czyli piłkarska, powstała w 1951 r., w ramach Koła Unia Łęgnowo. W pobliżu bramy do Wytwórni nr 9 grano w sposób amatorski na placu zwanym „kozim boiskiem”. Do boiska z prawdziwego zdarzenia, a tym bardziej stadionu, było jeszcze jednak daleko.

Jako że działalność obu kół często się pokrywała, słusznie zauważono, że dobrym rozwiązaniem byłoby połączenie sił. W ten sposób, w 1955 r. powołano do życia Klub Sportowy Unia-Wisła Łęgnowo. Jego pierwszym prezesem został wspomniany wyżej Lorenc. Co ciekawe, pierwsza wzmianka o klubie pojawiła się lokalnej prawie (konkretnie zaś w „Gazecie Pomorskiej”) dopiero w 1956 r.

W 2024 roku świętujemy 75 lecie Chemika!

Oryginalna nazwa przetrwała do 1960 r., kiedy to przyjęto nową, mianowicie Gryf Bydgoszcz. Warto zauważyć, że dopiero wówczas w nazwie klubu pojawiła się Bydgoszcz.  Z kolei w 1969 r. mieliśmy już do czynienia z Klubem Sportowym Zachem Bydgoszcz, co oczywiście było podkreśleniem związków z gigantycznym przedsiębiorstwem, który zresztą sponsorował sportowców. W tym miejscu wypada jednak podkreślić, że oficjalnie, Chemik (jakkolwiek by się nie nazywał) klubem zakładowym nigdy nie był. Owszem, wywodzi się z zachemowskiego środowiska, ale od początku działał w sposób niezależny.

Nazwa, którą znamy dziś w mieście wszyscy, a więc Bydgoski Klub Sportowy Chemik, pojawiła się w 1976 r. i już nigdy nie uległa zmianie. Tzn. w odniesieniu do całego klubu, bo kwestie organizacyjne i sponsorskie, wpływały na to, jak nazywano poszczególne sekcje, np. piłkarską i siatkarską – o tym jednak niżej.  

Kolejny, a więc 1977 r. był ostatnim, który klub spędził na Łęgnowie i zarazem pierwszym w nowym miejscu – na Wyżynach, przy ul. Glinki. Wtedy do użytku oddano nowy stadion (o nim piszę w dalszej części tekstu). I choć w Bydgoszczy niewiele jest już osób, które pamiętają tę dawną siedzibę, warto propagować tę wiedzę i podkreślać, że Chemik, to klub rdzennie łęgnowski!

Chemik w czynie społecznym

Jako się rzekło, „chemiczna” piłka zaczęła się na „kozim boisku”. Zaraz po zawiązaniu sekcji piłkarskiej, powstało pełnoprawne boisko z bieżnią lekkoatletyczną. Początkowo utworzono je na linii wschód-zachód, ale w drugiej połowie lat 50. XX w. zmieniono orientację na północ-południe. Dlaczego? Wszystko przez to, że pierwszy układ sprawiał, iż piłka wpadała często na teren zakładu. To z kolei wywoływało podobno częste konflikty z ochroną. Jej członkowie ewidentnie fanami piłki kopanej nie byli! Gdyby tylko wiedzieli, co będzie później, może spojrzeli by na futbolistów bardziej łaskawym okiem!

Początki „chemicznej” piłki
źródło: „Od Koła Sportowego Wisła do Bydgoskiego Klubu Sportowego Chemik : 60 lat działalności”, J. Kowalski

W każdym razie, boisko „obrócono” i w takim stanie wykorzystywano je aż do 1976 r. Potem klub przeniósł się na Wyżyny, jednak łęgnowski kompleks przetrwał (przynajmniej według archiwalnych map, bo ja niestety tego nie pamiętam), aż do początku XXI w.! No dobra, ale gdzie on się znajdował? Otóż przy ul. Hutniczej, na wysokości jej skrzyżowania z Świetlicową. Dziś na tym terenie znajdują się zabudowania firmy „Metalkas”. Niestety, żadnych pozostałości po stadioniku (obok boiska były niewielkie trybuny) nie ma. Chyba, żeby za takowe uznać ledwie kilka zachowanych zdjęć.

Nad łęgnowskim boiskiem nikt chyba jednak nie płakał, bo w zamian klub otrzymał nowoczesny (oczywiście jak na tamte czasy) stadion. Co ciekawe, na początku lat 70. XX w., kiedy planowano go wznieść, wzorowano się na planach kompleksu płockiej Petrochemii, zresztą również powstającego w tym czasie. Bydgoska delegacja –  w tym prezes i główny pomysłodawca budowy stadionu, Czesław Kobus  – udała się nawet na Mazowsze, celem pozyskania projektów.

Chyba się udało, bo w 1973 r. plan bydgoskiego stadionu był już gotowy. Wtedy stadion Petrochemii został już oddany do użytku i faktycznie, podobieństwo do obiektu Chemika, którego budowa dopiero miała ruszyć, było widoczne gołym okiem. Dziś stadion w Płocku (obecnie gra tam Wisła Płock), wygląda już zupełnie inaczej, gdyż przebudowano go w latach 2020-2023. Poniżej jego zdjęcie sprzed remontu – oceńcie sami.  

Piłkarski stadion w Płocku sprzed remontu
źródło: „Dziennik Płocki”

Uważni czytelnicy artykułów pojawiających się na „Turystyce BEZ FILTRÓW”, zapewne nie zdziwią się, że projekt bydgoskiego stadionu przygotowało  Biuro Projektowo-Badawcze Budownictwa Ogólnego „Miastoprojekt”, pod przewodnictwem inżyniera Aleksandra Pietrzaka. Nie zdziwią się, bo wówczas „Miastoprojekt” projektował (nomen omen) dosłownie wszystko, na czele z wyrastającymi w tamtym okresie jak grzyby po deszczu, wielkopłytowymi osiedlami.

Władze Bydgoszczy wsparły pomysł budowy stadionu, przekazując na te potrzeby 17 hektarów terenu, znajdującego się między ulicami: Bohaterów Kragujewca, Glinki i Dąbrowa.  Budowano oczywiście w dużej mierze w czynie społecznym, dlatego jak to było wówczas przyjęte, powołano Społeczny Komitet Budowy Ośrodka. W jego skład weszli nie tylko działacze Chemika, ale także: lokalni i regionalni politycy (wiadomo, partia musiała mieć swój wkład w tak dużą inwestycję), wysoko postawieni w hierarchii Zachemu pracownicy, a nawet dziennikarz (Wojciech Lesicki z „Gazety Pomorskiej”). Na czele Komitetu – co również było typowe dla tamtych lat – stanął prezydent miasta, Wincenty Domisz.

Stadion Chemika w pierwszych latach po wybudowaniu
źródło: http://www.chemikbydgoszcz.pl

Jako że koszt budowy wyliczono na niemal 150 mln zł (oczywiście ówczesnych), prace w tzw. czynie społecznym, obejmowały bardzo szeroki zakres. Lud wziął się więc m.in. za: usypywanie wałów stanowiących nieckę stadionu, tworzenie płyty boiska, bieżni, a nawet wznoszenie budynków klubowych. Według oficjalnych danych, w ten sposób przepracowano ponad 80 tys. godzin. Pracowały zaś głównie osoby zatrudnione w takich bydgoskich przedsiębiorstwach jak: „Zachem-Organika”, „Pollena”, „Foton”, „Makrum” czy „Romet”. Same legendy!  

Dawny wygląd stadionu zobaczyć można na zdjęciach, wiszących w holu budynku klubowego

Niesamowicie prezentują się zdjęcia z budowy oraz otwarcia ośrodka.  W tle widać istniejące już wtedy bloki przy Bohaterów Kragujewca, a z drugiej strony domy przy ul. Glinki. Rzeczone otwarcie nastąpiło 16 października 1977 r., kiedy to do użytku oddano stadion, boczne boiska       i prowizoryczne zaplecze sanitarne. Za 3 lata – 2027 r. będziemy więc świętowali dopiero (albo aż?) pół wieku Chemika na Wyżynach.

Pojawia się kształt przyszłego stadionu. W tle bloki przy ul. Bohaterów Kragujewca
źródło: „Od Koła Sportowego Wisła do Bydgoskiego Klubu Sportowego Chemik : 60 lat działalności”, J. Kowalski

Stadion im. Czesława Kobusa – z nieba do piekła i (powoli) z powrotem

W momencie oddania do użytku, stadion Chemika był doprawdy imponujący. Dwie wielkie,  umieszczone na nasypach trybuny, stojące równolegle do płyty boiska (trybun za bramkami nigdy nie było), mogły początkowo pomieścić nawet 15 tysięcy osób! Lekkoatletom służyła bieżnia, a obok były także treningowe boiska piłkarskie oraz koszykarskie. Uwagę obserwatora, spoglądającego na stare zdjęcia, zwraca fakt, jak bardzo uporządkowany był to teren, jak czystko, estetycznie – i w pewien niezwykły sposób surowo – było w tej okolicy wówczas, na przełomie lat 70 i 80. XX w.

Stadion Chemika Bydgoszcz to naprawdę ciekawy obiekt…

Później okolica oczywiście „okrzepła” – pojawiła się zieleń (również na nasypach, na których znajdują się trybuny), rozwijała się okoliczna infrastruktura mieszkaniowa i usługowa. Szczyt tej ekspansji nastąpił dekady później w roku 2009, kiedy to miało miejsce niesławne wybudowanie marketu „Aldi”, który pojawił się tuż za północną bramką stadionu.  Niektórzy mieszkańcy wówczas się cieszyli, jednak generalnie w mieście panował spory niesmak – wyglądało na to, że kompleks może nawet przestać istnieć. Tym bardziej, że w kolejnych latach, tuż obok, również na terenie, na którym znajdowały się boczne boiska, wybudowano bloki. Dziś, można z nich spoglądać na znajdującą się dosłownie kilka metrów dalej, infrastrukturę treningową Chemika.

…ale niestety, lata świetności ma dawno za sobą

Opisane wyżej obawy dot. całkowitej likwidacji kompleksu Chemika, nie wzięły się znikąd. Transformacja systemowa, mimo że konieczna i w ostatecznym rozrachunku oczywiście wielce pozytywna, była dla wielu przedsiębiorstw, organizacji i klubów sportowych trudna. Ten ciężar widać także tutaj. Wszak od lat 90. XX w. zaczął się powolny regres kompleksu. W niedziele, przed stadionem, a także (o zgrozo!) na jego koronie, przez lata odbywała się giełda, na której handlowano prawie wszystkim. W pozostałe dni tygodnia, stadion był otwarty, stanowiąc zwykłą ścieżkę, którą – jeszcze kilka lat temu – można było skracać sobie drogę, między ulicami Glinki i Bohaterów Kragujewca. Niestety, wieczorami obiekt stanowił tradycyjne miejsce schadzki dla lokalnych miłośników wyskokowych trunków, którzy często przeobrażali się w efekcie w chuliganów.

Wszystko to, oczywiście odbiło się na stanie technicznym stadionu. Do dziś pamiętam (pewnie nie tylko ja) ten smutny widok wyrwanych ławeczek. Zdaje się, że był moment, iż nie ostała się ani jedna! W 2014 r., Michał Sztybel – dzisiaj wojewoda kujawsko-pomorski, a wówczas radny miasta i prezes zarządu piłkarskiej sekcji Chemika – na łamach prasy powiedział: „(…) Zniszczeń na stadionie nie dokonali kibice, tylko chuligani, którzy przesiadują tu po nocach i piją alkohol. W tej chwili wstyd mi zaprosić potencjalnego sponsora na stadion”. Nie sposób się nie zgodzić.

W szczególnie kiepskim stanie jest wyższa – zachodnia – trybuna

Na szczęście w końcu nastąpił zwrot i kompleks zaczęto powoli modernizować. W 2015 r., dzięki środkom z Bydgoskiego Budżetu Obywatelskiego, częściowego remontu doczekała się wschodnia trybuna, gdzie zamontowano nowe miejsca siedzące dla ok. tysiąca osób. Ufam, że kiedyś – zapewne w momencie, kiedy piłkarze zaczną osiągać większe sukcesy – zaistnieje także potrzeba remontu pozostałej części trybun.

Na każdym kroku widać ślady dawnej potęgi…

Żal bowiem patrzeć na zachodnią część stadionu, gdzie hula wiatr, pod nogami chrzęszczy szkło z rozbitych butelek i gdzie wciąż brakuje choćby jednego zachowanego miejsca siedzącego. A trybuna jest przecież wielka – w najwyższym punkcie liczy ponad 40 rzędów! Gdzieś w gęstej zieleni pokrywającej nasyp, widać jeszcze zardzewiałe, trudne do odszyfrowania tabliczki, z nazwami sektorów – kiedyś potrzebne, dziś stanowiące już tylko wspomnienie po dawnej chwale. Na północnym skraju tej części trybun, zachował się fragment „klatki” – ogrodzenia, oddzielającego gości od tutejszych kibiców. Wszystko to już od dawien dawna stoi odłogiem.

…i to, jak wiele trzeba zrobić, aby do niej wrócić.

Szkoda, że do dziś nie przetrwała wieża komentatorska, wznosząca się początkowo nad wschodnią trybuną, że dawne budynki sanitarne dziś wykorzystywane są jako kebab (a przez lata był tutaj lekko „meliniarski” pub „Hiszpan”), że znad bramy wejściowej na stadion zniknął stary napis „Bydgoski Klub Sportowy Chemik”. Nie mam pojęcia co się stało z tym ostatnim – mam nadzieję, że gdzieś się zachował.

Mimo to, widać krok w dobrą stronę!

A teraz będzie lekka kontrowersja – szczególnie dla tych, co to by burzyli wszystko to, co stare i nie gotyckie (minimum). Mi bowiem stadion Chemika po prostu zawsze się podobał! Mimo zniszczeń, mimo nagryzienia (ok, dość sporego „chapnięcia”) przez ząb czasu, ma swój niepowtarzalny klimat. Mocno brutalistyczny, mocno surowy, ale jednak unikalny. Dziś już się nie buduje takich stadionów – tworzy się raczej obiekty w formie „gniazd”, zadaszone, z trybunami wznoszącymi się stromo nad placem gry. Oczywiście, gdyby jakimś sposobem piłkarze zaczęli odnosić sukcesy i stadion musiałby przejść „transformację” w nowoczesny piłkarskich obiekt (jak to się np. stało we wspomnianym Płocku), chyba nikt by nie protestował. Wówczas byłoby to w pełni uzasadnione – również pod względem ekonomicznym.    

Na koniec tych stadionowych rozważań, należy poświęcić słowo patronowi obiektu. Od 30 marca 2004 r. jest nim wszak Czesław Kobus. Człowiek ten to wieloletni (piastujący to stanowisko w latach: 1969-1988) prezes klubu, no i osoba, która pierwsza wyszła0z inicjatywą budowy kompleksu na Wyżynach. Potem był zresztą także honorowym prezesem klubu, a we wspomnieniach tych, którzy go znali, zachował się po prostu jako dobry człowiek. Zmarł w 2003 r., w wieku zaledwie 68 lat i spoczywa na cmentarzu komunalnym przy ul. Wiślanej.

Sprawdź nasz kanał na YouTube!

Chemik to nie tylko stadion

Pamiętajmy, że jeśli idzie o Chemika, stadion to nie wszystko. W obrębie klubowego kompleksu znajduje się przecież dwupoziomowy budynek administracyjny, połączony z halą sportową. Tutaj znajdują się głównie biura poszczególnych sekcji, gabinety zabiegowe, szatnie, recepcja i temu podobne. Co ciekawe, niektóre pomieszczenia wynajmowane są przez inne instytucje, np.: Radę Osiedla Glinki-Rupienica. To o tyle zaskakujące, że obiekt znajduje się na Wyżynach, a Glinki-Rupienica „władają” dopiero terenem położonym na zachód od ul. Dąbrowa i na południe od ul. Glinki. Gdyby ktoś z kolei pytał, czy restauracja działająca na piętrze – dawniej „Kapitańska”, a w ostatnich latach „Chlebem i Solą”, jeszcze istnieje, niestety zmuszony będę zmartwić i odpowiedzieć: niestety nie.

Budynek administracyjny Chemika

Klubowy budynek administracyjny, oddano do użytku w 1983 r., toteż spodziewajcie się tutaj klimatu tamtych lat (wiem, że są tacy, którzy to lubią, więc będą zadowoleni). Fajnie, że wchodzących wita wielka flaga i herb klubu, a także – już po przekroczeniu progu – tablica, poświęcona wspomnianemu chwilę temu Czesławowi Kobusowi, patronowi stadionu.  W głównym holu znajdziecie oczywiście gablotę z trofeami – głównie drużyn młodzieżowych, ale przecież nie tylko.

Obiekt oddano do użytku w 1983 r.

Obok recepcji, a także we wschodnim skrzydle, znajdziecie z kolei pokaźną kolekcję koszulek. Więcej o ich właścicielach niżej, jednak tutaj warto wspomnieć, że dostrzec można trykoty: Jakuba Piotrowskiego (z Fortuny Dusseldorf), Filipa Borowskiego (z Zagłębia Sosnowiec), Michała Boreckiego (z Lazio Rzym). Ponadto, znajduje się tutaj koszulka meczowa kadry Portugalii – prezent od selekcjonera kadry U21 (legendy portugalskiej piłki Rui Jorge’a), po pobycie w kompleksie Chemika jako bazie treningowej podczas  UEFA EURO U21 w 2017 r. (w trakcie turnieju, którego mecze rozgrywano także na stadionie Zawiszy, rezydowała tutaj także kadra Macedonii).

Do tego dołóżmy koszulkę Legii Warszawa, która symbolizuje, iż Chemik jest klubem partnerskim stołecznego klubu, koszulkę Chemika z sezonów 2014/2015 i 2015/2016, kiedy to zespół zaliczył dwa awanse z rzędu (do IV i III ligi), a także pamiątkę po sparingu z wielkim, holenderskim PSV Eindhoven (z sezonu 2014/2015) z podpisami zawodników. Moim faworytem jest jednakże koszulka Chemika z sezonu 1991/1992 (bardzo ważnego w historii klubu, o czym niżej) z wielkim napisem „Pollena 2000”. Ta, utrzymana jest w specyficznych, niebieskawych barwach, dzięki czemu dziś mogłaby być uważana z ultra-modną. Jeżeli ktoś chciałby mi taką sprezentować (oczywiście zapłacę!) zapraszam do kontaktu! Będę nosił z dumą!  

A koszulki siatkarskie? Spokojnie, też są! A wśród nich: koszulka polskiej reprezentacji z autografami kadrowiczów, trykot Stephana Antigi z czasów jego gry w bydgoskim klubie (wraz z podpisem), a także wychowanka klubu Michała Winiarskiego. Do tego dorzućcie całą masę wiszących na ścianach starych zdjęć – drużyn i stadionu – a otrzymacie prawdziwą podróż w czasie.  

Z budynku administracyjnego przejdziecie do hali sportowej. Ta została oddana do użytku w 1984 r., w zasadzie  jako kompleks hal, bo znajdziecie tutaj dwie takowe. Pierwsza – treningowa, jest zdecydowanie mniejsza, druga – meczowa, ma nawet całkiem spore trybuny.

Hala sportowa z zewnątrz prezentuje się bardzo przeciętnie…

I choć budynek lata świetności ma chyba za sobą (choć już w momencie otwarcia, wiceprezes Norbert Kuźniacki twierdził, że bardziej niż do lat 80. pasuje do lat 60.), to parę lat temu (w 2009 r.) odświeżona została wewnętrzna część dużej sali, tj.: boisko i trybuny. Obiekt jest jednak w mieście postrzegany często jako ruina, w czym „zasługa” zewnętrznego wyglądu. Trzeba przyznać, że faktycznie nie wygląda to dobrze, jednakże w środku czeka na nas naprawdę pozytywne zaskoczenie!

…za to w środku znajdziecie salę treningową oraz…

Na terenie kompleksu Chemika znajdują się także dwa pełnowymiarowe boiska piłkarskie – ze sztuczną i naturalną nawierzchnią. Do tego, tuż przy ulicy Bohaterów Kragujewca, postawiono halę pneumatyczną, czyli popularny balon. Tutaj też znajduje się boisko piłkarskie, dzięki czemu bydgoscy piłkarze trenować mogą przez cały rok!

…odnowioną salę główną!

Swoją drogą, kompleks miał być jeszcze większy, bo planowano wybudować jeszcze kompleks basenowy. Miał on powstać w miejscu, w którym dziś stoi kilkanaście bloków deweloperskiego osiedla „Zielone Tarasy”, budowanego od końca pierwszej dekady XXI w. To że baseny nie powstaną zrozumiano ostatecznie w 1999 r., kiedy to sprzedano te grunty. Trochę szkoda, bo całość mogłaby stanowić zaplecze sportowo-rekreacyjne dla mieszkańców Wyżyn, Glinek i Kapuścisk.  

Boczne boisko (w tle budynek klubowy) i piłkarski balon

Piłkarska sinusoida

Wierzcie lub nie, ale na minimum drugim najwyższym, piłkarskim szczeblu rozgrywkowym, grało dotąd 5 bydgoskich drużyn! Wśród nich był oczywiście Chemik Bydgoszcz, który na tym poziomie spędził 3 sezony. Niestety, jak nietrudno się domyślić, w ich trakcie, dwukrotnie zajął miejsce spadkowe – tak było w sezonach: 1979/1980 i 1992/1993. W pierwszym z nich, bydgoski zespół miał trochę pecha, bo przegrał walkę o ostatnie bezpieczne miejsce z ROW Rybnik różnicą bramek, ostatecznie zajmując 13 lokatę. W drugim nie było już żadnych dyskusji – 17 (przedostatnie) miejsce w tabeli i 8 punktów straty do utrzymania. Co jednak ciekawe, niżej w tabeli była wówczas Korona Kielce – w ostatnich 2 dekadach etatowy (z przerwami, ale jednak) ekstraklasowicz.

Piłkarze Chemika byli kiedyś o włos od elity!

Były oczywiście także momenty chwalebne. Wszak sezon 1991/1992 Chemik zakończył na najwyższym w historii, 5 miejscu w II lidze! Wówczas drugi poziom rozgrywkowy podzielony był na 2 grupy, a w każdej rywalizowało po 18 drużyn. Do I ligi (czyli obecnej ekstraklasy) awansowały po 2 drużyny z każdej z nich, a żeby znaleźć się w piłkarskim „raju”, Chemikowi zabrakło ledwie 3 punktów! Kto wyprzedził naszych piłkarzy? Siarka Tarnobrzeg, Jagiellonia Białystok (pomyśleć, że 32 lata później cieszą się z pierwszego w historii tytułu mistrza Polski!), Stal Rzeszów i Boruta Zgierz. Niżej uplasowały się z kolei takie drużyny jak choćby: Polonia Warszawa, GKS Bełchatów, Petrochemia Płock (późniejsze Petro i Wisła Płock), Stomil Olsztyn, Korona Kielce czy Cracovia Kraków (ta ostatnia zleciała w tym sezonie z II ligi).  

Piłkarze Chemika w pamiętnym 1992 r.
źródło: „Gazeta Wyborcza Bydgoszcz”

Drugoligowy czas,  to zaiste wielkie chwile dla piłkarzy ze stadionu przy ul. Glinki. Po dziś dzień można wspominać z rozrzewnieniem, jak w 1992 r. Chemik ograł 4:1 Cracovię. Albo, cofając się do pierwszego awansu do II ligi, przypomnieć towarzyski mecz z niemieckim FC Oberrot, wygrany 8 do 0 i oglądany z trybun przez ponad 10 tys. widzów! Tutaj można rzucić sakramentalne „kiedyś to było”! I nikt nie powinien się obrazić, ani nazwać „boomerem”.  

Jednakże, zazwyczaj piłkarski Chemik grał na niższych szczeblach rozgrywkowych. W pierwszych latach, tj. od momentu przystąpienia do rozgrywek w 1953 r. do sezonu 1978/1979 były to: ligi regionalne, ligi wojewódzkie, klasy: A, B i D (nazwy tych rozgrywek stale ulegały zmianom). W końcu nastał jednak opisany wyżej przełom.

Historia piłkarskiego Chemika to swoista sinusoida

A co po nim i w międzyczasie? Otóż Chemik spędził 22 sezony na 3 szczeblu rozgrywkowym i 8 na czwartym. Bywały i gorsze czasy, jak obecnie, gdyż Chemik gra w IV lidze, w grupie kujawsko-pomorskiej, czyli (po transformacji systemowej z sezonu 2008/2009) na 5 poziomie (ostatni raz wyżej był w sezonie 2018/2019). I mimo, że Chemik to mocna drużyna jak na ten szczebel rozgrywkowy (kilka sezonów z rzędu 3 miejsce, a w obecnym sezonie nawet 2), do awansu wciąż czegoś brakuje. Oby przyszły sezon okazał się przełomowy – wszak III liga to już poziom centralny, na którym – moim skromnym zdaniem – Bydgoszcz powinna mieć 3 drużyny piłkarskie. Spoiler: ma jedną…

Nowy golkiper w Chemiku! Trochę leciwy, ale wciąż zwinny niczym puma!

Warto zwrócić uwagę, że piłkarski Chemik występował w niektórych sezonach pod zmienioną nazwą. W ostatnich latach był to Chemik Moderator Bydgoszcz, ale były i inne. I nie mówię tutaj o dawnych czasach, kiedy rezydował jeszcze na Łęgnowie, ale o tych bardziej współczesnych. Wszak w sezonie 1990/1991, a więc w trakcie ostatniego awansu na 2 szczebel rozgrywkowy, drużyna grała z nazwą sponsora, jako Weltinex-Chemik. Z kolei sezony 2001/2002, 2002/2003 i 2003/2004, na mocy porozumienia z bydgoskim Zawiszą mieliśmy do czynienia z drużynami: Chemik/Zawisza i Zawisza/Chemik. Dziwaczna fuzja trwała krótko i dziś mało kto o niej pamięta, jednak niewiele brakowało, a zespół z ul. Glinki połączyłby się z innym bydgoskim klubem. Od sezonu 2000/2001 planowano bowiem zjednoczenie Chemika z Polonią Bydgoszcz, w ramach którego powstałby Klub Piłkarski Bydgoszcz SSA. Ostatecznie tak się nie stało i chyba dobrze. Fajnie jest mieć w mieście przynajmniej te 5 historycznych drużyn piłkarskich.

Wzorem Majewski i Piotrowski

Jasne, Chemik Bydgoszcz nie wypuszcza w świat jakiejś niezwykle dużej liczby wychowanków, którzy później zdobywają piłkarską Europę, czy choćby Polskę. Niemniej, jak na możliwości średniej wielkości klubu, naprawdę, nie jest z tym źle. Mało tego – śmiem twierdzić (nie obraźcie się proszę, kibice innych klubów), że z jego osiągnięciami w tym zakresie, w Bydgoszczy może się mierzyć wyłącznie Zawisza Bydgoszcz. Potwierdzenie tej tezy poniżej.

W najnowszej historii klubu, wzorem jest Jakub Piotrowski (rocznik 1997). Co prawda „Kaszti” urodził się w Toruniu, ale od 12 roku życia trenował właśnie w Chemiku Bydgoszcz. W dorosłej drużynie (w V lidze) zadebiutował w 2013 r., kiedy miał 16 lat. Potem na krótko był we Wdzie Świecie i ekstraklasowej Pogoni Szczecin, skąd  powędrował do Belgii (KRS Genk). I choć nie zawsze grał tam na miarę oczekiwań, następnie nieco odrodził się w niemieckiej Fortunie Dusseldorf, aby jego talent w pełni wystrzelił w gigancie bułgarskiej ligi Ludogorcu Razgrad.

Koszulka Piotrowskiego w budynku klubowym Chemika i…

I to wystrzelił tak bardzo, że teoretycznie defensywny pomocnik, w zamkniętym niedawno sezonie 2023/2024 w 51 meczach zdobył 17 bramek i zaliczył 6 asyst. Nieźle prawda? Do tego, jesienią zadebiutował w seniorskiej kadrze Polski, dotąd rozgrywając 5 meczów i strzelając w nich 2 bramki (z Czechami i Estonią). Był oczywiście w kadrze na EURO 2024 i zagrał na nich w dwóch meczach.

…sam reprezentant Polski
źródło: http://www.pzpn.pl

W dorosłym teamie Chemika nie zdążył zadebiutować za to Michał Borecki (rocznik 1997), który bezpośrednio z „Chemika” trafił w 2013 r. do… Lazio Rzym! Tam co prawda nigdy nie zadebiutował (w seniorach), i w końcu wrócił do Polski, jednak sam fakt terminowania w akademii tak wielkiego klubu to już coś! Obecnie Borecki reprezentuje barwy niedoszłego ekstraklasowicza, Arki Gdynia.  Z tego pokolenia, o dużą piłkę otarli się także: Damian Rysiewski (rocznik 1992), który grał m.in. w: juniorach Lecha Poznań, Arce Gdynia i Chojniczance Chojnice oraz Tomasz Prejs (rocznik 1995), występujący m.in. w: rezerwach Legii Warszawa i pierwszej drużynie Stali Mielec.

Michał Borecki w barwach Lazio Rzym
źródło: „Gazeta Wyborcza Bydgoszcz”

Wielką karierę mogą z kolei zrobić przedstawiciele młodego pokolenia. 20 letni Filip Borowski, wychowanek akademii Chemika, mający w CV także inne bydgoskie drużyny: Polonię i Zawiszę Bydgoszcz, ma już za sobą debiut w Lechu Poznań (w pucharze Polski). W ostatnich dwóch sezonach przebywał na wypożyczeniach – w I ligowym Zagłębiu Sosnowiec i (ostatnio) ekstraklasowej Warcie Poznań, gdzie zwykle grywał w pierwszym składzie. W następnym sezonie młody bydgoszczanin powinien wrócić do Lecha, toteż życzymy mu pierwszego składu. Dodam tylko, że Borowski, według portalu Transfermarkt wyceniany na 300 tys. euro, to prawy obrońca lub wahadłowy.

Na swoją prawdziwą szansę w futbolu czekają już także jeszcze młodsi chłopacy. Mowa np. o dwóch graczach z przeszłością w Chemiku z rocznika 2005, czyli: pomocniku Gracjanie Gawrońskim i bramkarzu Oskarze Klonie. Pierwszy tak naprawdę przewinął się tylko przez dziecięce drużyny (dziś jest w drugiej drużynie Pogoni Szczecin), jednak drugi był podstawowym bramkarzem drużyny przez 2 sezony, zadebiutowawszy w niej mając jeszcze 15 lat (dokładnie zaś: 15 lat, 6 miesięcy i 17 dni!). Do dziś jest najmłodszym zawodnikiem, który kiedykolwiek zagrał w barwach bydgoskiego Chemika. Oskar jest dzisiaj piłkarzem pierwszoligowej Wisły Płock (jak widać, związki z Płockiem nie ograniczają się do stadionu), choć ostatnio przebywał na wypożyczeniu szczebel niżej, w KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, gdzie był „jedynką”. Trzymamy kciuki, aby takową był także w następnym sezonie w Płocku, a za kilka sezonów w którymś klubie z ekstraklasy! Zdecydowanie potrzebujemy kontynuatora bramkarskich tradycji w naszym mieście, których podstaw upatrywać należy w legendarnym Andrzeju Brończyku.   

Oskar Klon po podpisaniu nowego kontraktu z Wisłą Płock
źródło: http://www.chemikbydgoszcz.pl

Wróćmy jeszcze na chwilę do czasów największej chwały piłkarskiego Chemika, czyli początku lat 90. XX w. Niewielu piłkarzy z tamtej ekipy – co może zaskakiwać – zrobiło wielką karierę. Niemniej, wyróżnić należy przynajmniej dwóch. Napastnik Piotr Burlikowski grał potem m.in. w: Polonii Warszawa i Pogoni Szczecin, rozgrywając w ekstraklasie łącznie 84 spotkania i strzelając 15 bramek. Co więcej, wciąż jest w piłce, będąc dyrektorem sportowym Zagłębia Lubin.

Z kolei Andrij Mychalczuk to żywa legenda Widzewa Łódź, w którym rozegrał w latach 1992-2002 grubo ponad 200 meczów, zdobywając dwukrotnie mistrzostwo Polski (tak jest, to ta złota era Widzewa). Andrji jest Ukraińcem (od lat ma też polskie obywatelstwo), który po przyjeździe do Polski w 1990 r. trafił najpierw właśnie do Bydgoszczy i Chemika. Z klubem „zrobił” awans do II ligi, a potem osiągnął historyczny wynik, czyli wspomniane wcześniej, 5 miejsce na tym szczeblu rozgrywkowym.  

Andrij (Andrzej) Michalczuk (Mychalczuk)
źródło: Widzew Łódź

Celowo na koniec, jako największe nazwisko, które przewinęło się przez szatnię Chemika, zostawiłem Stefana Majewskiego. Zresztą, jest to człowiek, którym pochwalić mogą się aż 3 bydgoskie kluby: Gwiazda, w której zaczynał jako chłopiec (zresztą mieszkając po sąsiedzku, na dzisiejszych Flisach), Chemik (gdzie trafił jako 17 latek) oraz Zawisza (gdzie wylądował po 4 sezonach w Chemiku i gdzie wypłynął na szerokie wody futbolu). Majewski grał przez kilka sezonów z powodzeniem w Legii Warszawa, a potem trafił do Niemiec, gdzie przywdziewał koszulkę Kaiserslautern (w jego barwach regularnie występował na najwyższym poziomie rozgrywkowym), a potem Arminii Bielefeld (poziom 2 Bundesligi).

Majewski jest oczywiście najbardziej znany z uwagi na występy reprezentacyjne. Dwa mundiale, w tym ten z 1982 r., kiedy Polska zajęła 3 miejsce (i gdzie strzelił gola w meczu o 3 miejsce z Francją) oraz 40 meczów i 4 bramki. Warto dodać, że debiutował w 1978 r., jeszcze jako zawodnik ekstraklasowego Zawiszy. A po karierze piłkarskiej? Wciąż piłka – trenerka (m.in.: Amica Wronki, Widzew Łódź czy rezerwy Kaiserslautern), selekcjonerka (był tymczasowym selekcjonerem naszej kadry, asystentem pierwszego selekcjonera i opiekunem drużyn młodzieżowych, a także dyrektorem sportowym kadry) oraz funkcja działacza. Ostatnie lata spędził w Cracovii, gdzie zajmował nawet stanowisko wiceprezesa zarządu i dyrektora sportowego. Tam spotkał innego bydgoszczanina – wieloletniego prezesa oraz założyciela „Comarchu”, Janusza Filipiaka (niestety, zmarłego w ubiegłym roku).

Stefan Majewski za czasów kariery piłkarskiej
źródło: http://www.transfermarkt.pl

Wśród zawodników z dawnych lat, którzy również grali w reprezentacji Polski (oczywiście, nie osiągając takich wyników jak Stefan Majewski), wymienić należy także Adama Kensego (3 występy w 1983 r.) oraz Waldemara Jaskulskiego, który w latach 1993-1996 uzbierał w kadrze 13 występów i zdobył 1 bramkę. 

A rekordy?  Samodzielnym liderem, zarówno w klasyfikacji strzelców jak i występów, jest Włodzimierz Korecki, który według oficjalnych statystyk uzbierał na swym koncie: 424 mecze oraz 102 bramki. Zresztą później był także trenerem Chemika, a nawet bydgoskiej Polonii. Dużo występów zaliczyli także: Arkadiusz Pruss (370) i Piotr Gruszka (299), natomiast kolejne miejsca w tabeli strzelców wszechczasów zajmują: Robert Kawałek (77 bramek) i Adam Kardasz (73 bramki). Jak widać, tylko Koreckiemu udało się przekroczyć setkę, toteż zdecydowanie zasługuje na miano legendy klubu.

Włodzimierz Korecki w czasach, kiedy trenował piłkarzy Chemika
źródło: „Gazeta Pomorska”

Skoro szkolenie zawsze stało w Chemiku na wysokim poziomie, w klubie zdecydowano się wreszcie otworzyć akademię piłkarską z prawdziwego zdarzenia. Tę zawiązano w 2017 r., a  obecnie trenuje w niej ponad 500 młodych piłkarzy. W ten sposób funkcjonują grupy: najmłodszych, kilkuletnich chłopców (w ramach piłkarskiego przedszkola), żaków (I i II klasa szkoły podstawowej), orlików (III i IV klasa szkoły podstawowej), U12, U13, U14, U15, U16, U17 i U19.

Kompleks Chemika. Jest gdzie trenować!

Od 2012 r. odbywają się tzw. „Wakacje z Chemikiem”, czyli bezpłatnych i otwartych treningów dla dzieci i młodzieży. Ponadto, klub współpracuje z klasami sportowymi, działającymi w strukturach Szkoły Podstawowej nr 60 (po sąsiedzku, przy ul. Glinki) oraz Liceum Ogólnokształcącym nr XI (przy ul. Cichej).

Siatka najmocniejsza

Tworząc niniejszy materiał, miałem oczywiście świadomość, że koncentruję się na piłce nożnej. Miłośników innych sportów, szczególnie zaś tych, skupionych wokół bydgoskiego Chemika, bardzo przepraszam i proszę o wybaczenie. Jestem niepoprawnym, odwiecznym (tzn. od momentu, w którym mogłem w miarę swobodnie decydować, co robię i czym się interesuję), fanem piłki kopanej. Świadomym (przynajmniej taką mam nadzieję) wszelkich niedostatków tego sportu, a także jej poziomu w naszym kraju, a już szczególnie w naszym regionie i mieście. Musicie jednak wiedzieć, że to jest rzecz nieuleczalna, która towarzyszyła będzie mi zapewne do końca.

Niemniej, pisząc o Chemiku, zbrodnią byłoby, nie wspomnieć o jego innych sekcjach lub też – jak w przypadku siatkówki – klubach, które narodziły się w strukturach Chemika. Napisałem „klubach”, gdyż dziś, większościowym udziałowcem siatkarskiego BKS Visła Proline Bydgoszcz, jest stowarzyszenie Bydgoska Siatkówka. Ta niezależna – choć jednak silnie związana z Chemikiem – droga, ma swój początek w 2003 r., kiedy to, aby otrzymać pozwolenie na grę w najwyższych ligach, należało uzyskać status spółki akcyjnej. Co jednak istotne, siatkarskie drużyny młodzieżowe wciąż działają jako sekcje Chemika. Wiem, rzecz poplątana – siatkówka więc jest w strukturach Chemika i jednocześnie jej nie ma.

Hala, na której „chemicy” szlifują swoją umiejętności

Wróćmy jednak do korzeni. Początki siatkówki w Chemiku (a raczej w jego poprzednikach) to lata 1953-1962, kiedy to funkcjonowała jej amatorska sekcja, w której uczestniczyli i mężczyźni i kobiety. W tym okresie, mimo gry na niższych szczeblach rozgrywkowych (najwyżej w III lidze okręgowej), udało się nawet sięgnąć po tytuł mistrza województwa (w 1954 r.).  Najlepszy siatkarz klubu tamtych czasów, Bernard Rybczyński, dostawał regularne powołania do reprezentacji Bydgoszczy.

Siatkówka ponownie zagościła w Chemiku w 1975 r. z inicjatywy dawnego zawodnika, a potem działacza, Tadeusza Durmaja. I słusznie, bo dość szybko – w 1978 r. – udało się awansować do II ligi (na 3 poziom rozgrywkowy). Na krótko, ale zespół wrócił tam w sezonie 1989/1990, grając w niej przez 4 kolejne sezony. Pierwszy awans na zaplecze elity, czyli do ówczesnej I ligi B, nastąpił w 1993 r., i ponownie w 1999 r. Przełomem w historii klubu był sezon 2005/2006, kiedy Chemik, zajmując 2 miejsce po sezonie zasadniczym i dochodząc do finału play-off’ów, awansował na najwyższy poziom rozgrywek.

Logo siatkarskiej drużyny Chemika
źródło: http://www.visla-bydgoszcz.pl

W elicie (przez dwa pierwsze sezony bytności bydgoskiej drużyny, tj. 2006/2007 i 2007/2008, nazywanej Polską Ligą Siatkówki – PLS, a potem PlusLigą), nasz team spędził 14 kolejnych sezonów. Ostatecznie, bydgoscy siatkarze pożegnali się z ligą w sezonie 2019/2020, w którym zajęli ostatnie miejsce w tabeli. Od tego czasu grają w TAURON 1 lidze, w której od 4 sezonów zajmują 3 miejsce.  Niestety, na niewiele się to zdaje, bowiem awans wyżej zapewnia tylko zwycięstwo w rozgrywkach.

Smutne tym bardziej, że kibice wciąż mają w pamięci żywe wspomnienia sukcesów. W elicie, Chemik zajmował bowiem dwukrotnie 6 miejsce, dwa razy 5 miejsce i raz 4. Ten najlepszy wynik to sezon 2012/2013 i – wierzcie lub nie – wówczas był on sporym… niedosytem. Tak jest, bowiem sezon zasadniczy bydgoscy siatkarze wygrali, niestety potem nie dając rady potęgom: Asseco Resovi Rzeszów (w półfinale play-off’ów) i Jastrzębskiemu Węgiel (w meczu o 3 miejsce). Szczerze mówiąc, nigdy nie rozumiałem sensu rozgrywania play-off’ów – jasne, sprawiają, że rozgrywki są bardziej dynamiczne i widowiskowe, jednak według mnie wypaczają one wynik i nie odzwierciedlają formy na przestrzeni całego sezonu. Ale tutaj pewnie znów wychodzą mi piłkarskie przyzwyczajenia.

Dekadę temu, takie obrazki były w Bydgoszczy rzeczą normalną
źródło: http://www.visla-bydgoszcz.pl

Dobre wyniki ligowe sprawiły, że bydgoska drużyna grała w sezonie 2012/2013 w europejskich pucharach: Pucharze CEV i Pucharze Challenge. W tym drugim doszła nawet do półfinału, ostatecznie zajmując w nim 3-4 miejsce, ulegając w półfinale rosyjskiej Ural Ufa. Meczu o 4 miejsce nie było, toteż bydgoszczanie podzielili się brązowym medalem z czeskim VK Dukla Liberec.

W biało-czerwono-niebieskich barwach grali w najlepszych latach m.in.:  Michał Masny (Słowak – zgromadził  195 występów w kadrze, obecnie jest trenerem bydgoskiej drużyny), Andrzej Wrona ( mistrz świata z Polską z 2014 r., 38 występów w kadrze), Wojciech Jurkiewicz (obecny prezes wspomnianego wyżej Stowarzyszenia Bydgoska Siatkówka, 8 razy zagrał w kadrze), Marcin Wikta (Mistrz Polski w barwach Jastrzębskiego Węgla, 33 występy w kadrze), Stephan Antiga (301 występów w kadrze Francji, medalista mistrzostw świata i Europy, jako trener polskiej kadry – ledwie rok po odejściu z bydgoskiego klubu – w 2014 r. zdobył mistrzostwo świata). Dobrych zawodników było zdecydowanie więcej, jednakże już sama powyższa lista robi z pewnością wrażenie.

W barwach siatkarskiego Chemika (Delecty) grał wielki Stephan Antiga

Jeżeli chodzi o wychowanków, to w złotych czasach bydgoskiej drużyny, na szerokie wody wypływał Dawid Konarski, późniejszy 2-krotny mistrz świata z polską reprezentacją, brązowy medalista mistrzostw Europy, 3-krotny mistrz Polski, gracz m.in.: Resovii, Jastrzębskiego Węgla, ZAKSY Kędzierzyn Koźle oraz Skry Bełchatów, który zaliczył 161 występów w polskiej kadrze. Nie trzeba chyba przypominać, że tutaj wychowywał się także Michał Winiarski, jeden z najlepszych polskich siatkarzy w historii, który zagrał w kadrze 240 razy, zdobywając z nią złoty (2014) i srebrny medal (2006) mistrzostw świata, trzykrotny mistrz polski w barwach PGE Skry Bełchatów. Obecnie trener Warty Zawiercie (z którą w tym roku dotarł do finału Pucharu Polski) i siatkarskiej kadry Niemiec. Winiarski to zresztą prawdziwy „tubylec”, bowiem wychowywał się właśnie na bydgoskich Wyżynach. Na treningi daleko więc nie miał.

Michał Winiarski – bydgoszczanin, wychowanej Chemika
źródło: „Express Bydgoski”

Dobre szkolenie sprawia, że sukcesy młodych siatkarzy w Bydgoszczy raczej nikogo nie dziwią. Dotąd, w kategoriach: junior, młodzik i kadet, Chemik zdobył 10 medali: 2 złote, trzy srebrne i 5 brązowych. Do tego dołóżmy wiele tytułów na szczeblu wojewódzkim i zwycięstwa w licznych, mniejszych turniejach. Słowem: siatkówka w Chemiku młodzieżą stoi!

Chemik + siatkówka + młodzież = sukces!

Oczywiście, jak to w tym sporcie bywa, nazwa bydgoskiego klubu ulegała licznym zmianom. Ta klasyczna – BKS Chemik Bydgoszcz – funkcjonowała do 2004 r., aby na długi czas przekształcić się w Delectę. Potem, w 2013 r., był Transfer Bydgoszcz, a od 2015 r. Łuczniczka Bydgoszcz. W 2018 r. ponownie, na chwilę pojawił się Chemik Bydgoszcz, a rok później BKS Visła Bydgoszcz, aby w 2021 r. osiągnąć aktualną nazwę, czyli BKS Visła Proline Bydgoszcz. Obecnie klub występuje na hali „Łuczniczka”.

Sekcji było od groma, ostały się tylko cztery

Dziś Chemik kojarzony jest niemal wyłącznie z piłką nożną i siatkówką, ale to niejedyne sekcje działające w strukturach klubu. Obecnie funkcjonują także sekcje: szachowa i brydża sportowego. I taki stan utrzymuje się od 1992 r., kiedy to zamknięto sekcję lekkoatletyczną. Szkoda, bo założono ją już w 1953 r., a potem (po zamknięciu w 1958 r.) reaktywowano w 1983 r. Żeglarze, działający prawie od początku klubu (1950 r.) w 1979 r. przeszli w struktury Yacht Klubu Bydgoszcz. Kajakarze i wioślarze, a więc ci którzy zapoczątkowali sport w klubie, przetrwali do 1971 r.

Po wielu sekcjach Chemika pozostało tylko wspomnienie

Ponadto, w klubie działała krótko sekcja strzelecka, którą prowadzono od 1952 do 1958 r. Zapaśnicy reprezentowali barwy klubu od 1982 r. (kiedy sekcję przejęto z klubu KS Formet), do 1989 r. (kiedy przejęła ją Gwiazda Bydgoszcz). Warto dodać, że sekcje te i ich reprezentanci osiągały dobre wyniki na arenie krajowej (liczne medale mistrzostw polski), a nawet europejskiej (medale mistrzostw Europy) czy globalnej.

Ta ostatnia grupa sukcesów, zasługuje bez wątpienia na wyróżnienie. A więc: Romuald Knasiecki zdobył mistrzostwo świata w klasie bojerów DN w żeglarstwie lodowym w 1976 r., Henryk Kowalski wicemistrzostwo świata w klasie cadet w żeglarstwie (klasycznym), w 1966 r. Z kolei panie: Jolanta Rojek (później Leszczyńska) i Joanna Sadkiewicz sięgały po medale mistrzostw świata juniorek w szachach: pierwsza po srebro w 1981 r., druga po brąz w 1983 r.

Sukcesy odnosili reprezentanci wielu sekcji Chemika

Warto podkreślić, że od kilku sezonów, w strukturach chemika działa także kobieca drużyna piłkarska! No i świetnie, bo piłka kopana w wydaniu żeńskim, zdobywa w kraju coraz większe uznanie. Obecnie panie z Chemika grają w III lidze, grupie północnej, czyli na 4 szczeblu rozgrywkowym. W zakończonym właśnie sezonie 2023/2024, w 10-zespołowej lidze, zajęły dobre, 4 miejsce. Awans do wyższej klasy przysługuje jednak tylko jednemu teamowi – tym razem była to Słupczanka Słupca. Wierzę jednak, że lepsze czasy nadejdą już wkrótce!

Chemik ma także kobiecą drużynę piłkarską!

Sprawdź nasz kanał na YouTube!

Co dalej?

Jak już wspomniałem wcześniej, wszystkim sekcjom klubu Chemik życzę jak najlepiej. Niech awansują, niech osiągają sukcesy, niech sport na Wyżynach (i nie tylko, bo przecież siatkarze grają w „Łuczniczce”) króluje! Pół żartem pół serio powiem, że liczę, iż przynajmniej moje wnuki doczekają sytuacji, o której opowiadał jakiś czas temu jeden ze znanych dziennikarzy sportowych – zatrudniony w Goal.pl, Leszek Milewski. Wspominał on, że grając w którąś ze starych wersji Championship Managera (kiedyś to on, nie Football Manager, był uważany za tego topowego), był „świadkiem” wiekopomnego wydarzenia. Otóż, ok. 2100 r., Chemik Bydgoszcz wygrał piłkarską… Ligę Mistrzów! A tak serio – naprawdę chciałbym doczekać 2 drużyn z Bydgoszcz w Ekstraklasie. Nierealne? Ja uważam, że wcale nie!

Ciekawe, jak wówczas, za blisko 80 lat, wyglądał będzie kompleks przy ulicy Glinki? Czy będzie istniał? Czy klub wciąż będzie tutaj rezydował? Zobaczymy – tzn. niektórzy z nas (raczej ci obecnie najmłodsi) zobaczą.

Trzymam kciuki za lepszą przyszłość!

Póki co, szansy na rozwój upatruję w tym, że kompleks Chemika, podobnie jak ponad 50 innych obiektów sportowych w mieście, jest zarządzany przez miejską spółkę Bydgoskie Centrum Sportu. Całość została kilka lat temu scentralizowana, co pomóc ma w rozwoju bydgoskiego sportu. Trzymam kciuki, żeby tak się właśnie stało!

Dziś stadion Chemika zarządzany jest przez 
Bydgoskie Centrum Sportu

A do całej z cyklem? Otóż, w najbliższych tygodniach utrzymujemy sportowo-piłkarski kurs. Przed nami opis obiektów: Polonii Bydgoszcz i Zawiszy Bydgoszcz! Wszelkich pseudokibiców, ludzi owładniętych fanatyczną nienawiścią do sąsiadów (wszystko jedno, z której strony), uprasza się przynajmniej o zignorowanie materiału. Jedyne na czym mi zależy, to dobro tutejszej piłki i sportu.

Jeżeli dotrwałeś do końca tekstu, serdeczne dzięki! Dziękuję również władzą klubu Chemik oraz Bydgoskiemu Centrum Sportu za możliwość przygotowania materiału!

Piotr Weckwerth

Zdjęcia: Inna Weckwerth

ZREALIZOWANO DZIĘKI WSPARCIU FINANSOWEMU MIASTA BYDGOSZCZY

  1. Jadwiga 27 czerwca 2024

    Dotrwałam do końca- darowałam sobie większość nazwisk zawodników (nie jestem fanką sportu- może jedynie lekkoatletyki). Obuwie wyczyściłam. 😉 Niezwykle ciekawy artykuł ze wzruszającym wstępem.
    Jadwiga

  2. Sylas 28 czerwca 2024

    W Łęgnowie, jeszcze w latach 80-ych istniał ten stadion, nie wiem kto go utrzymywał, nadal były trybuny, pamiętam jak graliśmy jakieś mecze rozgrywek parafialnych. Były też budynki szatni w ruinie.

    1. WECKWERTH 28 czerwca 2024

      Dzięki za to wspomnienie!
      Według niektórych map, stadion istniał jeszcze na początku XXI w.! Pewnie do czasu powstania zabudowań firmowych, stojących tutaj po dziś dzień.

  3. BDG 1 lipca 2024

    Może później też coś o Brdzie Bydgoszcz? Pamiętam jak za małolata jeździliśmy tam na rowerach, a stadion był strasznie zarośnięty, w stanie agonalnym można powiedzieć.

logo TURYSTYKĘ BEZ FILTRÓW

Wspieraj “TURYSTYKĘ BEZ FILTRÓW” NA PATRONITE!

X