\n\n

BIELANY – TORUŃSKIE OSIEDLA BEZ FILTRÓW #3

Nawet jeśli nie znacie nazwy tego osiedla, z pewnością kojarzycie ten teren z kampusem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Jednak edukacja to niejedyny wyróżnik obszaru – pełno tutaj zieleni, sporo miejsc i obiektów historycznych.  Właśnie takie są, krążące wokół miasteczka akademickiego – niby „kopnięta” przez Kopernika Ziemia wokół Słońca – Bielany. Zapraszam do ich wspólnego odkrywania, w ramach 3 odcinka cyklu „Toruńskie osiedla BEZ FILTRÓW”!

Zanim zaproszę Cię do właściwej części artykułu poświęconego toruńskiemu osiedlu Bielany, chciałbym żebyś wiedział/a, że niniejszy tekst stanowi część cyklu „Toruńskie osiedla BEZ FILTRÓW”, dofinansowanego ze środków Miasta Toruń. W ramach tegorocznej edycji projektu, w podobny sposób opisane zostały: Podgórz i Bydgoskie Przedmieście (teksty znajdziesz na blogu).

Jednocześnie, powinieneś wiedzieć, że Toruń jest już 5 (i zapewne ostatnim) kujawsko-pomorskim miastem, które doczekało się osiedlowego cyklu „BEZ FILTRÓW”. Wcześniej, w ten sposób zrealizowaliśmy: 5 edycji bydgoskich, 2 inowrocławskie oraz po jednej dot. osiedli: Włocławka i Grudziądza. Materiały, o których mowa wyżej, znajdziecie tutaj:

“Bydgoskie osiedla BEZ FILTRÓW”

“Inowrocławskie osiedla BEZ FILTRÓW”

“Grudziądzkie osiedla BEZ FILTRÓW”

“Włocławskie osiedla BEZ FILTRÓW”

Tymczasem, zapraszam do lektury, poświęconej osiedlu Bielany w Toruniu!

Pierwszy odcinek toruńskiego cyklu, koncentrujący się na Podgórzu przeczytać można TUTAJ!

Drugi odcinek, w którym opisaliśmy Bydgoskie Przedmieście, znajdziesz TUTAJ!

Gdzie te Bielany?

Na początku, zgodnie z tradycją, przyjrzyjmy się przebiegowi granic przedstawianego osiedla. Te – podobnie jak wszystkich innych toruńskich jednostek mieszkaniowych – zostały ustalone na podstawie uchwały Rady Miasta Torunia z 2005 r. I – również podobnie jak w kontekście innych osiedli – mogą częściowo nie pokrywać się z postrzeganiem zasięgu osiedla przez mieszkańców czy też z jego historycznymi granicami. Po kilku latach tworzenia różnych osiedlowych cykli w naszym województwie, przyzwyczaiłem się do tego, że zawsze (dosłownie ZAWSZE), będą się w tym kontekście pojawiały kontrowersje. W związku z tym, nie ma się co przesadnie napinać, a po prostu przedstawić temat zgodnie z oficjalnymi, miejskimi dokumentami.

W poszukiwaniu granic Bielan!

A te wskazują, że na „wycieczkę” po granicy Bielan, powinniśmy ruszyć z Placu Frelichowskiego i ul. Jurija Gagarina. Kierując się na zachód, docieramy do ul. Mikołaja Reja, która wiedzie na południe, ale idziemy nią tylko chwilę, aby zakręcić na zachód w ul. Ignacego Łukasiewicza. Ta ulica rozdziela Bielany (te leżą na północ od niej) od Bydgoskiego Przedmieścia (to osiedle znajduje się na południu). Ulicą Łukasiewicza docieramy daleko na zachód, bo aż do lotniska. Granica okrąża cały kompleks lotniczy i zawraca, najpierw w kierunku wschodnim, potem północnym,  wchłaniając teren wokół fortu nr VII im. Tadeusza Kościuszki i docierając niemal do ostatnich zabudowań przy ul. Jeleniej (to już osiedle Wrzosy).

Skrajem osiedla Wrzosy, docieramy do wschodniej granica Bielan, czyli Szosy Gdańskiej i to właśnie tym traktem kierujemy się dalej, w kierunku południowym. Niezbyt jednak długo, bo wkrótce odbijamy w ul. Świętego Józefa. Ta ostatnia ulica, doprowadza nas na południu do Placu Frelichowskiego i ul. Gagarina, skąd startowaliśmy. No i voilà! Teraz już wiecie, gdzie faktycznie znajdują się Bielany!

Mural przy ul. Gagarina, na skraju osiedla Bielany

Większa część obszaru, który został wyżej wyznaczony, to rzecz oczywista. Wszak w Toruniu prawie wszyscy kojarzą z Bielanami: kampus Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, lotnisko, kompleks redemptorystów czy wojewódzki szpital. Fragmenty, powszechnie przypisywane Bielanom, przypadły jednak „w udziale” innym osiedlom. Mam na myśli choćby kwartał wokół ulic: Mikołaja Reja, Broniewskiego i Sienkiewicza, który należy do opisywanego przeze mnie ostatnio Bydgoskiego Przedmieścia, czy obszar położony na wschód i południowy wschód od ul. św. Józefa. Przy ul. Balonowej stała przecież przez pierwszą połowę XX w., hala sterowcowa, opisywana często jako obiekt nierozłącznie związany z Bielanami. Ona, a także wzgórza, znajdujące się na północ od ul. Broniewskiego (fragment dawnych Gór Zajęczych), a konkretnie ich część, zwana Rudelką, to oficjalnie Chełmińskie Przedmieście.

Kampus UMK powszechnie kojarzony jest z Bielanami. Gorzej z niektórymi innymi fragmentami osiedla

Jednocześnie, w skład Bielan wchodzi kilka mniejszych obszarów, przez niektórych interpretowanych jako odrębne osiedla, ale nieposiadających oficjalnie takiego statusu. Są to: Osiedle św. Józefa, zwane także Działkami św. Józefa (między ulicami: Polną, Orzechową, Osiedlową oraz Świętego Józefa), Osiedle św. Klemensa (ulice: św. Klemensa, Miła, Źródlana, Grunwaldzka, Dobra) oraz Brzezina (między: Szosą Chełmińską, Bluszczową oraz Grunwaldzką). Czasami, w kontekście kompleksu UMK, a także jego najbliższych okolic, używa się określenia: Osiedle Uniwersyteckie.

Klimat działek św. Józefa

Polecam także nasz Instagram,
na którym pokazujemy kulisy tworzenia blogowych materiałów!

Dlaczego (i od kiedy) Bielany?

Zastanawiacie się pewnie (przynajmniej niektórzy z Was), skąd w ogóle wzięła się nazwa Bielany. Otóż, obecnie przyjmuje się trzy możliwe genezy. Pierwsza, wiąże się z gruntem, na którym powstawała osada, będąca protoplastą późniejszego osiedla. Być może, nazwa odnosi się do piasków, które kojarzyć mogły się z białym, piaskowym kolorem. Wszak okolice osiedla, m.in. Lasek Bielański, to spora wydma, porośnięta iglastymi drzewami. Inna teoria mówi o tym, że rzecz odnosi się do staropolskiego słowa biela, czyli bagna. I tutaj można się doszukać pewnych związków, gdyż już w XVI w. na Bielanach znajdowały się zbiorniki wodne, wykorzystywane już setki lat temu jako miejskie ujęcie wody.

Przemierzając niektóre ulice osiedla Bielany…

Niektórzy publicyści obstają jednak przy zdaniu, iż pochodzenie nazwy nie ma związku z tutejszym gruntem, a dotyczy… bielników. Mowa o wczesnej formie fabryk, miejscach, w których bielono (zabarwiano) różnego rodzaju materiały (np. szaty). Jaka jest prawda? W tym momencie na pewno tego nie rozstrzygniemy.

…doprawdy trudno uwierzyć, że obszar ten, ma tak długo historię osadnictwa

Pewnym jest natomiast, że teren ten, od wieków podlegała pod Toruń, tj. wchodził w skład jego patrymonium. Faktycznym początkiem osadnictwa, w pełnym tego słowa znaczeniu, było na terenie Bielan założenie folwarku. Miało to miejsce w końcówce XVII w., a konkretnie w 1688 r. Założycielem był przybyły w te strony z Gdańska, Daniel Christoph Janitzen, po którym do dziś pozostało tutaj kilka śladów („odwiedzimy” je w dalszej części tekstu). Przybysz ów potrafił widać prowadzić interesy, bo wkrótce zarządzany przez niego obszar znacznie się powiększył, „połykając” m.in. położony na wschód od Bielan folwark, uprzednio należący do Pawła Stranskiego.

Fragment osiedla św. Klemensa

Za czasów zaborów, osada rozwijała się w dwóch miejscach, przez lata ulegając stopniowemu rozparcelowaniu. Na północy, mniej więcej tam gdzie dzisiaj znajduje się osiedle, Działki św. Józefa, a także kompleks redemptorystów, funkcjonowała część, nazywano Starymi Bielanami lub po prostu Bielanami (Niemcy mawiali zaś Weißhof). Południowa część, dziś pokrywająca się częściowo z Bydgoskim Przedmieściem, czyli okolice ul. Gagarina i Fałata, to Nowe Bielany (Neu Weißhof). Co ciekawe, poza terenem dzisiejszego osiedla, mniej więcej u styku ulicy Żwirki i Wigury oraz Szosy Chełmińskiej, istniała Kolonia Bielany.

Historia Bielan? Temat do głębszej analizy!

A kiedy Bielany znalazły się w granicach Torunia? Otóż południową część (Nowe Bielany) sąsiednie miasto zaanektowało w 1900 r. Północ została „umiastowiona” dopiero w latach 50. XX w.

Sprawdź nasz kanał na YouTube!

Uniwersytet niczym Słońce, osiedle niczym Ziemia

Nie ma co mydlić oczu – obiektywnie najważniejszym punktem na mapie Bielan, jest miasteczko akademickie Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Rzec można, że całe osiedle, krąży wokół niego, niczym Ziemia wokół Słońca. W kontekście patrona tutejszej uczelni, porównanie jest jak najbardziej na miejscu!

Kompleks uniwersytetu Mikołaja Kopernika to…

Potężny, rozciągający się na ponad 80 ha teren, zamknięty między ulicą Jurija Gagarina, Szosą Okrężną,  a także Lasem Bielańskim, to prawdziwa wizytówka miasta. A tam miasta – regionu! Dość powiedzieć, że mimo, iż jest to zespół budynków powojennych, od paru lat kompleks figuruje w rejestrze zabytków! Tak jest – za taki uznano go 20 stycznia 2020 r. Przyznajcie, że (przynajmniej niektórzy z Was) tego nie wiedzieliście!

Dziwi Was to? Cóż, zagranicznych ekspertów dziwiło, że za zabytek uznano go tak późno. Już w latach 90. XX w., Międzynarodowe Stowarzyszenie Planistów i Urbanistów z Holandii wskazało kampus jako najwybitniejszy w całej Europie Środkowej (!) przykład późnego modernizmu. Na podwórku krajowym zaczęliśmy go doceniać nieco później – w 2018 r. miesięcznik „Architektura Murator” umieścił je w zestawieniu stu najważniejszych budynków (oraz kompleksów budynków) stulecia. Dodajmy, że obok nowych spichrzy w Bydgoszczy to jedyny w zestawieniu obiekt, znajdujący się na terenie województwa kujawsko-pomorskiego. Słowem: elita!

…najprawdziwszy zabytek!

Dziś mało kto o tym pamięta, ale miasteczko akademickie powstało na terenie, który od 1910 r. przecinała linia kolejowa Czarnów-Toruń. Tak jest, była taka i to do 1966 r., a pozostałością po niej są dawne budynki stacyjne w miejscowościach na trasie: Toruń-Bydgoszcz. Taki dostrzeżecie choćby w Górsku. Większość torów na Bielanach rozebrano w 1968 r., ale do 2016 r. na zapleczu Zespołu Szkół Mechanicznych Elektrycznych i Elektronicznych zachowała się jeszcze bocznica, wiodąca do stacji Toruń Północ.

Dziś kampus uniwersytetu, kiedyś… stacja kolejowa!

Zaraz po tym, jak ostatnie tory poszły na złom, ruszyły pracę przy wznoszeniu miasteczka akademickiego. Te, prowadzono na podstawie projektu Pracowni Urbanistyczno-Architektonicznej S-77, na czele której stał dr Ryszard Karłowicz. Całość robót pomyślano w ten sposób, aby otwarcie miało miejsce w 1973 r., a więc w trakcie poprzedniego Roku Kopernikowskiego (500 rocznica urodzin, 430 rocznica śmierci). Napisałem: „poprzedniego”, bo przecież w 2023 r. również odbywały się liczne uroczystości, upamiętniające wielkiego astronoma. Otwarcie (to z 1973 r.) wykorzystano oczywiście propagandowo – wszak budowa była ważnym projektem państwowym. Na miejscu pojawił się nawet premier Piotr Jaroszewicz, a całość okrzyknięto wielkim sukcesem.  

Biblioteka główna oraz „przeciwdeszczowy” korytarz na dziedzińcu miasteczka akademickiego

I co by nie mówić, był to sukces. Miasteczko zaprojektowano bowiem w sposób bardzo przemyślany. W zachodniej części umieszczono głównie budynki dydaktyczne, we wschodniej zaplecze mieszkaniowo-wypoczynkowe, tj.: domy studenckie, hotele asystenckie, boiska, klub „Od Nowa”, Uniwersyteckie Centrum Sportowe itp. To przez lata oczywiście nieco się rozmyło, wszak kampus wciąż się rozbudowuje. Jedno jest jednak niezmienne – całość wkomponowana pozostaje w zieleń – wszak między dwie wspomniane wyżej części, klinem wbija się Lasek Bielański.

Zaplecze mieszkaniowe jest tutaj bardzo rozbudowane

Największe wrażenie robi oczywiście Forum Główne, a więc swoista brama wejściowa na kampus. Tutaj stoi budynek rektoratu oraz aula, wyróżniająca się ciekawą mozaiką, w postaci 255 kwadratowych elementów, symbolizuje układ ciał niebieskich. To rzecz jasna nawiązanie (nie pierwsze i nie ostatnie tutaj) do Kopernika, którego autorem był Stefan Knapp. Po wejściu na szerokie schody, naszym oczom ukazuje się pomnik „De revolutionibus”, czyli dzieło prof. Witolda Marciniaka. Na monumencie dostrzeżecie napis: „De Revolutionibus orbium coelestium”, a więc „O obrotach sfer niebieskich”. Tak nazywała się słynna, rewolucyjna praca astronoma.

Nawiązań do patrona uczelni znajdziecie tutaj sporo!

Idąc dalej, w kierunku północnym, czyli w głąb kompleksu, ujrzymy sporych rozmiarów basen (wybudowany tutaj w celach estetycznych, nie popływacie w nim!), zadaszoną aleję, którą w razie deszczu można dostać się do poszczególnych budynków, bibliotekę uniwersytecką, a także… całą masę budynków wydziałowych! Są więc tutaj: Wydział Chemii, Wydziału Nauk Biologicznych i Weterynaryjnych, Wydział Nauk Ekonomicznych i Zarządzania, Wydział Prawa i Zarządzania, Collegium Humanisticum, Interdyscyplinarne Centrum Nowoczesnych Technologii czy Centrum Nauk Technicznych. W innej części kampusu (na wschodzie, co trochę łamie zasadę podziału na część edukacyjną i mieszkalną) znajdziecie jeszcze wspomniane centrum sportu, Instytut Psychologii oraz Instytut Teologii.

Budynki wydziałowe w obrębie kampusu

Jeżeli mogę sobie pozwolić na trochę prywaty, wspomnę, że sam spędziłem w Torunia 2 lata, jako student magisterskich studiów z zakresu geografii, na Wydziale Nauk Biologicznych, wówczas zwanym przez nas po prostu Wydziałem Nauk o Ziemi. Codziennie rano witała mnie charakterystyczna kopuła, imitująca kulę ziemską, pod którą znajdowało się główne wejście do budynku. Naprawdę bardzo miłe wspomnienia.

Wydział Nauk o Ziemii i jeden z jego absolwentów

Zamykając temat kampusu, raz jeszcze wspomnieć należy klub „Od Nowa”. To prawdziwa – na szczęście żywa – legenda. Instytucja powstała w 1958 r., początkowo mając siedzibę na Starym Rynku, w Dworze Artusa, jednak przeniosła się na kampus w momencie jego rozkwitu, w 1983 r. Obecnie co prawda większość najważniejszych koncertów przyciąga Centrum Kulturalno-Kongresowe „Jordanki”, ale i tutaj wciąż wiele się dzieje. A jako że z „Od Nową” silnie związana była Republika, od 2002 r., przed klubem stoi monument ku pamięci Obywatela G.C., nieodżałowanego Grzegorza Ciechowskiego.

Legendarna „Od Nowa” i monument ku pamięci Grzegorza Ciechowskiego

Redemptoryści i medycy

No dobrze, Bielany są znane nie tylko z uwagi na kampus UMK. Pewną sławę sprowadzili na ten teren także inni „rezydenci”. Od lat swoje miejsce mają tutaj bowiem duchowni i medycy. Ci pierwszy to oczywiście zakonnicy, należący do Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela, a więc – mówiąc zwyczajowo – redemptoryści. Ich kompleks znajdziecie przy ul. Świętego Józefa.

Redemptoryści przybyli do Torunia w 1921 r., osiadłszy na Stawkach. Wówczas, w prowadzaniu działalności, zakonnikom przeszkadzało podobno… uciążliwe sąsiedztwo poligonu. Właśnie w taki sposób trafili na Bielany. W nowej lokalizacji, dość szybko, bo w 1928 r., do użytku oddano ich klasztor i szkołę. Obok powstała także kapliczka, w której umieszczono otoczony czcią obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Dlatego dzisiaj, kompleks na Bielanach określany jest też mianem Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

Redemptoryści na Bielanach

Kompleks się rozwijał i pewnie byłoby tak dalej, ale przyszła II wojna światowa. W jej trakcie, Niemcy wyrzucili stąd zakonników i swoim zwyczajem utworzyli koszary. Okres PRL-u nie był zresztą lepszy, bo wówczas, redemptoryści 2-krotnie byli pozbawiani części obiektów. Za pierwszym razem – w 1947 r. – w zaanektowanych budynkach utworzono technikum elektryczne, za drugim – w 1961 r. – technikum samochodowe. W obu przypadkach, działania miały podłoże polityczne, czy też raczej należałoby powiedzieć, ideologiczne. Komunistyczne władze odbierały bowiem część obiektu, w której znajdowało się Niższe Seminarium Duchowne oraz klasztorna biblioteka. W 1961 r. doszło do społecznego protestu i buntu zakonników, ale komunistyczna władza rozwiązała sytuację (nazwaną później Wydarzeniami Bielańskimi) swoim sposobem: wtrącając kogo popadnie za kratki.

Przy ul. św. Józefa funkcjonuje klasztor i kościściół

Całość kompleksu tak naprawdę wróciła w ręce zakonników dopiero w latach 90. XX w. Wcześniej zaś, w na początku lat 60. XX w., od strony ul. św. Józefa udało się wybudować pełnoprawny kościół pw. (a jakże!) św. Józefa. Warto zwrócić uwagę, że na placu, przed budynkiem klasztoru, stoi figura (wybaczcie kolejne powtórzenie) św. Józefa. Ta pamięta jeszcze czas, w którym redemptoryści urzędowali na Stawkach.  

Front świątyni pw. św. Józefa

Jeżeli coś Wam świta, w kontekście redemptorystów i bardzo znanego w kraju duchownego-biznesmena, to dobrze kojarzycie. Właśnie do tego zgromadzenia należy od lat Tadeusz Rydzyk. Mało tego, wciąż mieszka on (przynajmniej oficjalnie) w domu Zgromadzania Najświętszego Odkupiciela, właśnie na Bielanach. Zresztą, to właśnie tutaj swój początek miało Radio Maryja i TV Trwam oraz Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej. Dziś, kolos wychodowany przez Tadeusza Rydzyka, rozbudowuje się na Starotoruńskim Przedmieściu, tuż przy wyjeździe w kierunku Bydgoszczy.  

Ten budynek ma bardzo słynnego lokatora

Po sąsiedzku z redemptorystami, działa wspomniany szpital. Mowa o Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu, czyli największej placówce medycznej w Toruniu. Ta oddana została do użytku w 1972 r., co niemal zbiegło się w czasie z wybudowaniem pobliskiego miasteczka akademickiego. Ależ to był czas dla Bielan! Dziś kompleks jest ładnie odnowiony, dzięki czemu prezentuje się naprawdę estetycznie i nowocześnie.

Wojewódzki Szpital Zespolony…

Patronem szpitala jest wielki, związany z regionem chirurg – pochodzący spod Grudziądza, a rozpoczynający karierę w Chełmnie, Ludwik Rydygier. Przed szpitalnym kompleksem umieszczono monument, upamiętniający wykonawcę pierwszego na  świecie zabiegu resekcji żołądka.

…oraz jego patron, Ludwik Rydygier

Toruń na skrzydłach i kołach

Jako się rzekło, zachodnią część osiedla zajmuje lotnisko. Lotnisko, nazywane oficjalnie Toruń-Bielany. I choć nie jest to pasażerski port lotniczy – nad czym w Toruniu słusznie się ubolewa – to miejsce żyje! Rezyduje tutaj, zarządzając kompleksem, Aeroklub Pomorski. A to oznacza, że lotnisko pełni funkcję sportowo-turystyczną. Jeżeli masz ochotę spojrzeć na Toruń i okolice z góry, w ramach lotu widokowego, tutaj (oczywiście po uprzedniej opłacie) możesz to zrobić! Ja podziękuję, ale może Wy nie cierpicie na lęk wysokości.

Toruń z lotu samolotu? Czemu nie!

A jeżeli jesteście jeszcze bardziej odważni, możecie się zapisać na szkoleniowe loty samolotowe lub szybowcowe, albo do której z sekcji: balonowej, szybowcowej, mikrolotowej czy samolotowej.  Nie wspomnę już nawet o profesjonalistach, bo ci szkolą się tutaj w LOT Flight Academy, która funkcjonuje w tym miejscu od 2021 r. Wszyscy pozostali mogą obserwować różnego rodzaju wydarzenia. Dla przykładu, w 2009 r. zorganizowano tutaj XIX Mistrzostwa Świata w Lataniu Precyzyjnym, a w 2021 zawody balonowe o Puchar Gordona Benetta.

Toruńskie lotnisko wykorzystywane jest w sposób turystyczno-sportowy

Teren lotniska jest naprawdę spory – znajdują się na nim dwa pasy startowe – trawiasty i asfaltowy. Całość robi duże wrażenie, kiedy dojeżdżamy do kompleksu ulicą 4 Pułku Lotniczego. Wielka otwarta przestrzeń, a tuż przed bramą główną pomnik ku pamięci toruńskich lotników. Odsłonięta w 1985 r. rzeźba przedstawia orła, stojącego na kuli, pod którymi umieszczono tablicę z inskrypcją: „Cześć i chwała toruńskim lotnikom. Dla upamiętnienia nadania imienia gen. pil. Stanisława Skalskiego Aeroklubu Pomorskiego w 70 rocznicę jego istnienia. 3 września 2005”. Stanisław Skalski to oczywiście legenda polskiego lotnictwa, człowiek, który podczas II wojny światowej zestrzelił najwięcej wrogich maszyn spośród wszystkich polskich pilotów.

Cześć i chwała toruńskim lotnikom!

Toruńskie lotnisko jest też miejscem historycznym. Utworzono je w latach 1912-1913, oczywiście w ramach rozwoju koncepcji miasta-twierdzy, na jej przedpolu. Początkowo znajdowało się rzecz jasna w rękach niemieckich, a po 1920 r. służyło działającym tutaj, dwóm szkołom lotniczym: Oficerskiej Szkole Obserwatorów Lotniczych i Oficerskiej Szkole Aeronautycznej. W 1924 r. lotniska zarządzać zaczął 4 Pułk Lotniczy, a Aeroklub Pomorski pojawił się tutaj w 1937 r.  

Aeroklub Pomorski – od lat zarządca toruńskiego lotniska

Obok lotniska rozbudował się spory kompleks sportowy. Przy ul. Łukasiewicza jest bowiem MotoParku Toruń, służący jako obiekt szkoleniowy dla kierowców. Odbywają się tutaj także liczne zawody, m.in.: driftingowe, zloty miłośników aut itp. Obok jest także tor motocrossowy, tor miniżużlowy klubu KS Stal Toruń oraz korty tenisowe. Sąsiednia Motoarena to już fragment osiedla Przedmieście Starotoruńskie. 

Polecam także nasz Instagram,
na którym pokazujemy kulisy tworzenia blogowych materiałów!

Leśne tajemnice

Pięknie są te Bielany położone! Wystarczy wykonać parę kroków z kampusu UMK i już jesteśmy w zielonej ostoi. Ta – nazywana Laskiem Bielańskim – otula od wschodu cały edukacyjny kompleks, a dalej także i mini-osiedla: Brzeziny, św. Klemensa i Działki św. Józefa. Jeżeli tylko chcecie i znacie tutejsze ścieżki, spokojnie możecie dojechać do Barbarki, albo i dalej, na mniej zalesione fragmenty Ziemi Chełmińskiej.

Kampus UMK otulony jest zielenią

W lasach zaś kryją się tajemnice. Wśród nich, w pierwszej kolejności wymienić należy oczywiście dwa forty, wchodzące w skład Twierdzy Toruń (więcej o niej, pisałem w materiale poświęconym osiedlu Podgórz, czyli TUTAJ). Pierwszy z nich, zlokalizowany przy lotnisku, to fort VIII Kazimierza Wielkiego. Powstał w latach 1888-1890, początkowo mając oczywiście niemiecki patronat, funkcjonując jako fort Herzog Albrecht.

Fort VIII Kazimierza Wielkiego

Obiekt nie jest w żaden sposób zabezpieczony, toteż bez problemów możecie także wejść do jego wnętrza. Oczywiście odradzam Wam to – szczególnie, jeżeli nie jesteście na to dobrze przygotowani.

Na północ od lotniska, przy Szosie Okrężnej znajduje się z kolei Fort VII im. Tadeusza Kościuszki. I on, w momencie powstania – tj. w 1883 r. – nazywał się inaczej: Fort Friedrich der Grosse. W trakcie II wojny światowej znajdowało się tutaj duże więzienie dla Polaków, w którym jednorazowo przetrzymywano nawet 1500 os.

Fort VII im. Tadeusza Kościuszki…

Po wojnie funkcjonowała tutaj… rozlewnia wina, a dzisiajcałość, podobnie jak większość innych obiektów Twierdzy, niszczeje. Tutaj próbowano jednak przynajmniej upamiętnić Polaków, którzy byli więzieni i zginęli w tym miejscu. Pamiątkowa płyta znajduje się przy murze, noszącym ewidentne ślady ostrzału. Na pobliskiej ścianie umieszczono także tablicę z hasłem: „Miejsce uświęcone krwią męczeńską Polaków – Obywateli Miasta Torunia i województwa pomorskiego.1939 rok”.

…i tragiczne ślady historii

Kilkaset metrów dalej, w pobliżu ulicy Barbarka, znajduje się instalacja, w postaci kamiennej kolumny, zwana Chwalebnymi Kamieniami. Na ścianie odczytać można wciąż wyraźny niemiecki napis: „Rühmen Steine”, czyli po prostu „Chwalebne Kamienie”. Kolumna powstała prawdopodobnie w drugiej dekadzie XX w. W zasadzie nie wiadomo na pewno, co symbolizuje monument. Mówi się, że było to dzieło pruskich żołnierzy stacjonujących w Toruniu (ale powstałe w jakim celu?), bądź hołd dla pilota, stacjonującego na pobliskim lotnisku, który zginął na służbie.

„Chwalebne Kamienie”

W okolicznych lasach, a także całkiem blisko zabudowań, znajdziecie jeszcze sporo innych pozostałości po Twierdzy Toruń. Liczne schrony, bunkry, z których najbardziej charakterystyczny jest chyba ten, w pobliżu ulicy Polnej.

Tuż obok terenu lotniska (po jego północnej stronie), znajdują się tzw. Kacze Doły. W rzeczywistości są to silnie zabagnione stawy, które poprzez dzikość okolicznej przyrody, dają wrażenie, jakbyśmy znajdowali się nie kilkaset metrów od cywilizacji, a kilkaset kilometrów. Co ciekawe, w dawnych czasach oczka wodne były wykorzystywane w celach kąpielowych, jednak później (bodaj w latach 60. XX w.), zostały zalany przez ścieki ze wspomnianego wyżej zakładu produkcji wina. Podobno, miasto ma w najbliższych planach rewitalizację tego miejsca. Łatwo nie będzie, ale trzymamy kciuki!

Kacze Doły to dziś raczej bagienka, aniżeli stawy

Wodociągi, dwór i cmentarz

Okolice ulicy Świętego Józefa obfitują w ważne i historyczne obiekty. Wszak właśnie tutaj, jadąc traktem w kierunku północnym, dostrzeżecie po lewej stronie charakterystyczne, neogotyckie budowle. To stacja pomp „Stare Bielany”, a więc kompleks zaprojektowany przeez Heinricha Metzgera, wybudowany w 1893 r. przez niemiecką spółkę Wasserwerk Der Stadt Thorn. Wodociągi wciąż działają, ale kompleks pełni także funkcję turystyczną, gdyż bywa, że można go zwiedzać.

Wieża ciśnień na terenie kompleksu wodociągów

Największe wrażenie robi tutaj chyba 30 metrowa wieża ciśnień, zaopatrzona w zbiornik o pojemności 400m3. Obok jest też hala pomp, a więc „serce” wodociągów, miejsce dzięki któremu woda mogła być doprowadzana do domostw.  Do tego należy dołożyć: budynek komory zasuw (bryła urozmaicona wieżyczkami), który służył do kontrolowania poziomu wody w podziemnych zbiornikach (takie są tutaj 2) oraz budynki mieszkalne, gospodarcze i warsztatowe, które widać od strony ul. Świętego Józefa. Generalnie całość wygląda bardzo estetycznie i jest miła dla oka.

Cały kompleks prezentuje się doprawdy imponująco!

Co ciekawe, kompleks wodociągów, powstał swego czasu częściowo na terenie… cmentarza! Tak jest, mowa o cmentarzu Elsnerów, czyli de facto ewangelickim cmentarzu rodowym. Założono go na Bielanach w 1811 r., po likwidacji kościoła św. Jerzego (ten znajdował się w pobliżu obecnego skrzyżowania Szosy Chełmińskiej oraz ul. Gałczyńskiego). Jako, że w tym czasie Elsnerowie byli właścicielami folwarku, jako miejsce wiecznego spoczynku wybrali sobie miejsce właśnie przy drodze wiodącej do ich posiadłości.

Cmentarz Elsnerów, dawnych właścicieli folwarku Bielany

Jako pierwsze, przeniesiono tutaj groby Johanna Theodora Elsnera (zmarł w 1803 r.) i Theodora Elsnera (zmarł w 1807 r.). Potem pochowano w tym miejscu jeszcze 24 innych członków rodu, a jako ostatnia spoczęła na nim w 1873 r. Laura Elsner. Cały cmentarz liczył w szczytowym momencie ok. 1,5 ha. Po powrocie Torunia w granice Rzeczypospolitej utworzono tutaj park, a po II wojnie światowej tereny rekreacyjne – czyli, zgodnie ze zwyczajem Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, starano się zapomnieć o niemieckim dziedzictwie miasta. To co widzimy dzisiaj to efekt prac porządkowych z lat 90. XX w. oraz inicjatywy sąsiednich Wodociągów. To dzięki nim odtworzono cmentarne ogrodzenie i ustawiono krzyż.

Zabytkowa pompa stojąca tuż obok dawnego cmentarza

Pamiętacie wspomnianego przeze mnie na wstępie założyciela folwarku Bielany? Christoph Daniel Janitzen, bo o nim mowa, został upamiętniony kamiennym monumentem, stojącym w lasku przy ul. Grunwaldzkiej. Monument jest historyczny, bo odsłonięto go w 1899 r. – wyryto na nim herb Torunia, a także słowa: „Na pamiątkę rajcy miejskiego Daniela Christopha Janitzena, poczmistrza królewskiego i właściciela Bielan” (Musicie mi wierzyć, bo: raz, że napis jest w języku niemieckim, dwa: bardzo mocno się zatarł, trzy: jacyś kretyni pomazali go sprayem). Nie dziwota to, wszak w 1709 r. przekazał on cały swój majątek (w tym i folwark) miastu Toruń.

Tablica ku pamięci Christopha Daniela Janitzena

No właśnie, skoro folwark to i folwarczny dwór, a raczej Bielański Dwór, jak mówi się potoczenie na barokowy budynek, stojący w lesie, na północ od Osiedla Świętego Klemensa. Oficjalnie jest to adres Grunwaldzka 64. Dwór, mimo, że wielokrotnie przebudowywany (ostatni raz w trakcie II wojny światowej), ma korzenie w XVII w. Co ciekawe, wbudował go ok. 1650 r. Thomas Berh, a dopiero 22 lata później, przeszedł w ręce rodziny Janitzen (najpierw Salomona, potem założyciela folwarku, Christopha Daniela Janitzena).

Folwarki miały to do siebie, że często przechodziły z rąk do rąk. Tak było i z tym bielańskim. Po Janitzenach właścicielami byli m.in.: Anton Giering, Jonasz Bogumkowski, Andreas Kagel, Gottfried Woyd, Johann Theodor Elsner (to ten od cmentarza), a także kilku innych.  Piękne otoczenie i dworkowy styl, sprawiły, że w 20-leciu międzywojennym była to letnia rezydencja prezydentów Torunia, stąd przyjęła się nazwa „Prezydentówka”. Pod koniec okupacji, swoją siedzibę miał tutaj Otto Ludecke, komendanta toruńskiej twierdzy.

Po II wojnie umieszczono w tym miejscu przedszkole. Potem, po wybudowaniu bielańskiego szpitala, w dworku uruchomiono jeden z oddziałów, a następnie działające do dziś Hospicjum „Światło”. Budynki po dziś dzień otacza pozostałość po dawnym, folwarcznym parku, na który składają się liczne pomniki przyrody, w tym niektóre liczące grubo ponad dwa wieki. Generalnie, mimo dość przygnębiającej, obecnej funkcji, miejsce emanuje cudowną, historyczną atmosferą.

Fajne Bielany

Bielany nie są postrzegane jako turystyczna część Torunia. To jasne, bo i żadne z toruńskich osiedli nie ma szans w zestawieniu z potężną Starówką. Tutaj jednak, funkcja turystyczna jest nawet mniejsza (dużo mniejsza), aniżeli w przypadku opisywanych ostatnio: Bydgoskiego Przedmieścia (turyści mogą „z rozpędu”, przechadzając się po Starówce, udać się na to osiedle) oraz Podgórza (dawniej osobne miasto, a to przyciąga spore grupy turystów alternatywnych). Tutaj jest pod tym względem bardzo spokojnie, co uznać należy za duży plus!

W mojej opinii, miejsc historycznych i niezwykłych historii jest tutaj na tyle dużo, że zdecydowanie warto odwiedzić ten obszar! Rezerwujcie więc sobie jakiś wolny, weekendowy dzień i ruszajcie na Bielany! Nie będziecie żałowali.

Tutaj kończymy naszą wirtualną podróż po Bielanach. Kończymy również cały tegoroczny mini-cykl „Toruńskie osiedla BEZ FILTRÓW”, którzy przygotowaliśmy dla Was przy wsparciu ze środków Gminy Miasta Toruń. Czy będzie kontynuacja w przyszłym roku? To się okaże – my bardzo byśmy tego chcieli!

Piotr Weckwerth

  1. Elzbieta 24 sierpnia 2024

    Dobrze znac historie dzielnicy w ktorej sie mieszka.
    Dziekuje za wlozony trud

logo TURYSTYKĘ BEZ FILTRÓW

Wspieraj “TURYSTYKĘ BEZ FILTRÓW” NA PATRONITE!

X