Pomost między toruńskim Starym Miastem i osiedlami stricte mieszkaniowymi. Idealnie położone, sprawnie łączące cechy centrum i typowej „sypialni miasta”. W zestawieniu z wielowiekowymi dziejami Torunia jednostka młoda, jednak z uwagi na mnogość zabytkowych budynków i unoszący się tutaj duch lat minionych, miejsce bardzo historyczne. Tak właśnie postrzegam Bydgoskie Przedmieście, na który zapraszam w ramach drugiego odcinka cyklu „Toruńskie osiedla BEZ FILTRÓW”!
Zanim zaproszę Cię do właściwej części artykułu poświęconego toruńskiemu osiedlu Bydgoskie Przedmieście, chciałbym żebyś wiedział/a, że niniejszy tekst stanowi część cyklu „Toruńskie osiedla BEZ FILTRÓW”, dofinansowanego ze środków Miasta Toruń. W ramach tegorocznej edycji projektu, w podobny sposób opisane zostały: Podgórz (tekst już na blogu) i Bielany (publikacja w przyszłym tygodniu).
Jednocześnie, powinieneś wiedzieć, że Toruń jest już 5 (i zapewne ostatnim) kujawsko-pomorskim miastem, które doczekało się osiedlowego cyklu „BEZ FILTRÓW”. Wcześniej, w ten sposób zrealizowaliśmy: 5 edycji bydgoskich, 2 inowrocławskie oraz po jednej dot. osiedli: Włocławka i Grudziądza. Materiały, o których mowa wyżej, znajdziecie tutaj:
“Bydgoskie osiedla BEZ FILTRÓW”
“Inowrocławskie osiedla BEZ FILTRÓW”
“Grudziądzkie osiedla BEZ FILTRÓW”
“Włocławskie osiedla BEZ FILTRÓW”
Tymczasem, zapraszam do lektury, poświęconej osiedlu Podgórz w Toruniu!
Pierwszy odcinek toruńskiego cyklu, koncentrujący się na Podgórzu przeczytać można TUTAJ!
Spis treści:
Zwiedzanie Bydgoszczy z przewodnikiem! Odkryj tajemnice bydgoskich osiedli z Piotrem Weckwerthem – pasjonatem historii i znawcą miasta. Zadzwoń lub napisz i umów się na wycieczkę: +48 884002977, turystykabezfiltrow@gmail.com
Bydgoskie Przedmieście (wcale nie) najbliżej Bydgoszczy
W poprzednim odcinku cyklu „Toruńskie osiedla BEZ FILTRÓW”, w którym przedstawiłem Podgórzu, ponarzekałem trochę na to, jak problematyczny bywa podział miasta na osiedla. Nie będę się więc tutaj powtarzał (bo i ile można ględzić?), a dodam tylko, że jeżeli przedstawiony niżej zasięg granic osiedla Bydgoskie Przedmieście, nie odpowiada Waszym wyobrażeniom, nie pokrywa się w 100% z historycznym zasięgiem tego obszaru, proszę nie wińcie mnie. Granice wyznaczyła w 2005 r. Rada Miasta Toruń, wyodrębniając 24 osiedla, w tym właśnie Bydgoskie Przedmieście.

Najbardziej czytelną granicą naszego dzisiejszego „bohatera” jest ta wschodnia, którą w całości wyznacza al. Jana Pawła II. Ta, na północy, przecina Plac Niepodległości i zakręca na zachód, początkowo biegnąc ul. Józefa Kraszewskiego, aż do placu prof. Alfonsa Hoffmanna, kiedy to wpada w ul. Juliana Fałata. Ale tylko na chwilę, bo zaraz następuje dość karkołomny zakręt na północ i ruszamy wzdłuż terenu V Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Pawła II, okrążając przy okazji Wyższe Seminarium Duchowne, aby dotrzeć do ul. Św. Józefa. Tutaj zostajemy tylko na chwilę i ruszamy na zachód, ul. Jurija Gagarina.
Na kampus główny Uniwersytetu Mikołaja Kopernika oczywiście nie wkraczamy, bo to rzecz jasna osiedle Bielany. Idąc granicą Bydgoskiego Przedmieścia, możemy więc tylko rzucać okiem na niezmiennie robiący wielkie wrażenie kompleks. Ale niezbyt długo, bo wkrótce odbijamy na południe, w ul. Mikołaja Reja, gdzie również zostajemy bardzo krótko, gdyż zakręcamy na zachód w ul. Ignacego Łukasiewicza. Tę docieramy na zachodzie aż do kolejnego kompleksu UMK oraz biurowców przy ul. Bydgoskiej. Granica przebiega mniej więcej po środku – ostatnim w granicach Bydgoskiego Przedmieścia jest budynek stojący przy ul. Bydgoskiej 50.

Stąd idziemy oczywiście na południe, przecinając ul. Bydgoską, i docierając do samej Wisły. Brzegiem królowej polskich rzek, poruszamy się na wschód, do wysokości ul. Michała Klonowica. Ta ostatnia prowadzi nas na północ, ponownie do ul. Bydgoskiej, którą w końcu, idąc na wschód, przechodzimy w ul. Fryderyka Chopina. W ten sposób docieramy do miejsca startu, czyli wschodniej granicy przy al. Jana Pawła II.
Sam przyznaje się bez bicia, że postrzegałem Bydgoskie Przedmieście, jako zdecydowanie mniejsze, aniżeli obszar, znajdujący się we wskazanych wyżej graniach. Tym bardziej, że zawiera się w nich kilka mniejszych jednostek, tradycyjnie nazywanych osiedlami. Te funkcjonują w świadomości wielu mieszkańców, ale nie widnieją na urzędniczych mapach. W tym kontekście, wymienić należy choćby: Osiedle Reja, Osiedle Kochanowskiego, Osiedle Fałata.

Problematyczna jest zapewne granica z Rybakami, a więc obszarem dużo starszym niż „właściwe” Przedmieście Bydgoskie. Część wskazanego przeze mnie terenu wchodzi w skład tej historycznej dzielnicy. Co więcej, często te dwie jednostki traktowane są jako jedna, czego przykładem choćby fakt wpisania ich wespół w 2011 r. do rejestru zabytków. My jednak zostawimy sobie opis Rybaków na osobny odcinek. Myślę, że tak będzie ciekawiej.
Ciekawostką jest fakt, że Bydgoskie Przedmieście, wcale nie jest, jak wskazywałaby nazwa, najbardziej na zachód wysuniętym osiedlem Torunia, tj. osiedlem położonym najbliżej Bydgoszczy. Dalej znajduje się jeszcze bowiem Starotoruńskie Przedmieście. Obszar, którego nazwa nawiązuje oczywiście do sąsiedniego Starego Torunia, a więc pierwszej lokalizacji wielkiego miasta, obejmuje takie miejsca jak m.in.: MotoArena, Castorama oraz cały olbrzymi „rydzykowy” kompleks, z kościołem NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II na czele.
Polecam także nasz Instagram,
na którym pokazujemy kulisy tworzenia blogowych materiałów!
Dzielnica spod linijki
Teren dzisiejszego Przedmieścia Bydgoskiego był oczywiście zamieszkiwany już wieki temu. Pierwsze znalezione ślady pochodząc z neolitu, a w średniowieczu sąsiednie Rybki były już naprawdę całkiem (jak na tamte czasy) cywilizowane. „Właściwa” część Bydgoskiego Przedmieścia, była jednak do końcówki XIX w. słabo zaludniona. Dzięki sąsiedztwu Rybaków i Wisły mieszkało tutaj trochę (nomen omen) rybaków i flisaków. Były także nieliczne, podmiejskie rezydencje bogatszych torunian, pola uprawne i lasy. No i oczywiście ważna droga handlowa w kierunku Bydgoszczy. Na terenie dzisiejszego Parku Miejskiego znajdowała się kolei cegielnia. Zasadniczo jednak, nie działo się zbyt wiele.

Wszystko zmieniło się wraz ze wzrostem znaczenia militarnego miasta, a konkretnie otrzymaniem przez Toruń statusu miasta-twierdzy. Zewnętrzny pierścień fortyfikacji odsunięto od zabudowań, toteż zmieniło się prawo, dzięki któremu możliwym było zasiedlenie wielkiego, pustego dotąd terenu, na przedpolach miasta. W taki właśnie sposób powstało Bydgoskie – wówczas zwane oczywiście Bromberger Vorstadt – które wielu uważa za pierwsze toruńskie osiedle (czy też dzielnicę), wybudowane według ścisłego określonego planu.
Rzeczony plan powstał w 1889 r. i precyzował dopuszczalne rozmiary budynków, odstępy między nimi, szerokość ulic i wszelkie inne, wydawałoby się, mało znaczących kwestii. Swoją drogą, jako że wyszło to naprawdę dobrze, później, tożsame działania, władze miasta zamierzały wdrożyć na terenie całego Torunia, co znalazło swój wyraz w planie zagospodarowania autorstwa Bruno Mohringa z 1911 r. Ten, ze względu na zmiany na mapie politycznej, nie doczekał się realizacji.

Punktem zwrotnym w historii Bydgoskiego było, poza przyjęciem ww. planu, wybudowanie budynków wojskowych. Wszak przedmieście miało stać się w dużej części „sypialnią” dla miasta twierdzy. W 1884 r. wzniesiono więc między dzisiejszymi ul. Adama Asnyka i Adama Mickiewicza, koszary dla ułanów. Z kolei przy ul. Broniewskiego umieszczono koszary pionierów, czyli saperów oraz szpital wojskowy. Trochę później, bo na początku XX w. wzniesiono przy ul. Sienkiewicza, Koszary Wrangla. Część dawnych wojskowych budynków wciąż istnieje – „odwiedzimy” je w dalszej części artykułu.

Bydgoskie Przedmieście budowano początkowo wzdłuż trzech najważniejszych osi, a więc traktów położonych na linii wschód-zachód. Były to obecne ulice: Bydgoska, Mickiewicza i Broniewskiego. Do tego dokładano w następnych latach prostopadłe do nich obecne: Reja, Sienkiewicza, Klonowicza, Konopnickiej, Matejki. Potem doszły kolejne równoległe, czyli: Krasińskiego i Słowackiego. A kiedy w pierwszej dekadzie XX w. po raz kolejny zmieniono przepisy i zezwolono na zabudowywanie kolejnych przestrzeni, Bydgoskie Przedmieście „rozlało” się na jeszcze większy teren – m.in. Fałata na północy.

Wzrastała liczba mieszkańców, pojawiło się połączenie tramwajowe (jeszcze w 1891 r. – oczywiście konne), oświetlenie gazowe. Przemysł zawitał tutaj na dobrą sprawę dopiero w 20-leciu międzywojennym – wtedy, przy ul. Bydgoskiej rozgościła się Polska Fabryka Wodomierzy i Gazomierzy, jedna z wiodących tego typu w kraju, dziś oczywiście nieistniejąca. Już po wojnie, na przełomie lat 50. i 60. XX., na zachodnim skraju Przedmieścia, powstała Toruńska Przędzalnia Wełny Czesankowej „Merinotex”, w której w szczytowym momencie, w latach 70. XX w., pracowało ponad 5 tys. osób!

Dzisiejsze Bydgoskie Przedmieście, mimo że przesiąknięte historią – wszak na każdym kroku znajdziecie tutaj piękne, leciwe budynki – jest oczywiście dużym osiedlem mieszkaniowym. W okresie PRL-u wyrosło tutaj sporo bloków – choćby przy ul. Krasińskiego, Fałata, Broniewskiego oraz Słowackiego (tutaj postanowiono wybudować nawet 11-piętrowe wieżowce). Do tego powstała cała infrastruktura towarzysząca w postaci szkół, sklepów, gastronomii itp. Zresztą ciągle powstaje, bo – sporadycznie, ale jednak – pojawiają się nowe budynki mieszkaniowe.

Sprawdź nasz kanał na YouTube!
Witamy w koszarach
Nasz spacer po Bydgoskim Przedmieściu rozpoczniemy w najbardziej chyba charakterystycznym miejscu osiedla. Mowa o terenie dawnych koszar ułanów, przy ul. Adama Mickiewicza. Nie zostało po nich niestety zbyt wiele – dość powiedzieć, że kiedyś ułani wykorzystywali obszar, rozciągający się między dzisiejszymi ulicami: Mickiewicza i Bydgoską na południu, Reja (dlatego też dawna nazwa tej ulicy brzmiała: Ułańska) na wschodnie i Broniewskiego na północy. Zachodnią granicę stanowił mniej więcej punkt, w którym znajduje się obecnie pasaż „Zieleniec”. Większość dawnego kompleksu zajmuje dziś osiedle mieszkaniowe o tej samej nazwie co pasaż, wybudowane w latach 90. XX w.

Kompleks koszar powstał w 1884 r. na potrzeby pruskiego 4. Pułku Ułanów von Schmidta, a w 20-leciu międzywojennym przeszedł rzecz jasna w ręce jednostek polskich, będąc bazą dla 8 pułk artylerii ciężkiej, szwadronu zapasowego 18 pułku ułanów i 8 dywizjon artylerii przeciwlotniczej. Wówczas patronem koszar był gen. Józef Poniatowski.

Z dawnej potęgi do dziś zachowały się ledwie 3 budynki (pruski mur – każdy z obiektów liczy po 95 metrów długości!), które mimo swej monumentalności, przez lata nie wyróżniały się dobrym stanem. Delikatnie mówiąc, bo efekt powojennych – tak często spotykanych w naszym kraju, w kontekście zabytkowych obiektów – rozwiązań, czyli umieszczenia tutaj lokali socjalnych, był opłakany. Tak bardzo, że w mieście zaczęto przebąkiwać nawet o ich wyburzeniu.

Aspekty wizualne to jedno, bezpieczeństwo drugie, gdyż okolice budynków określane były często jako jedno z miejsc grozy. To oczywiście nieco zmieniło się na plus w ostatnich latach (jak prawie wszędzie), a do tego doszedł remont obiektów z 2022 r. Rzecz jasna, po jego przeprowadzeniu też pojawiły się kontrowersje, bo dość szybko zauważono drobne dewastacje konstrukcji, wyremontowanych za niebagatelną kwotę 5 mln zł. Mimo to, dawne koszary prezentują się dziś zdecydowanie lepiej.

Inny kompleks koszarowy powstał w latach 80. XIX w. między ulicami: Broniewskiego, Fałata, Sienkiewicza i Wyspiańskiego. Ten wzniesiono na potrzeby pionierów, czyli saperów, konkretnie: Pomorskiego Batalionu Pionierów i Zachodniopruskiego Batalionu Pionierów. W okresie międzywojennym były to tzw. Koszary Zamoyskiego, w których rezydowały początkowo 8 Pułk Saperów, a potem 8 Batalion Saperów. Co o nich zostało? Otóż XIX w. budynek kasyna oficerskiego, w konstrukcji szkieletowej. Ten też niestety – mimo piękna – długo był zaniedbany. Kasyno wygaszono w latach 90. XX w. (przez mieszkańców, w schyłkowej fazie było zwane… „Brudas”), a potem Agencja Mienia Wojskowego sprzedała je prywatnemu inwestorowi, pragnącemu utworzyć tutaj luksusowy hotel. Przez lata nic z tego nie wyszło, jednak w 2018 r. odnowiono elewację, a za budynkiem „wyrosło” nowe osiedle mieszkaniowe. Inwestor ponoć wciąż podtrzymuje plan umieszczenia tutaj hotelu, czego (rzekomo) spodziewać można się ok. 2026 r. Trzymamy kciuki!

Warto dodać, że na terenie koszarów znajdował się także szpital wojskowy. Fragmenty dawnych pomocniczych budynków placówki, wkomponowano w nowe osiedle mieszkaniowe przy ul. Broniewskiego. Wiele nie zostało, ale charakterystyczna, czerwona cegła rzuca się jednak w oczy.
Najwięcej, z uwagi na fakt, że teren ten, w dużej części wciąż znajduje się w rękach wojska (6. Samodzielnego Oddziału Geograficznego im. płk. dypl. inż. Tadeusza Zieleniewskiego, Placówka Żandarmerii Wojskowej oraz Centrum Szkolenia Wojsk Obrony Terytorialnej), zachowało się z dawnych koszar Wrangla. Powstały one w latach 1911-1915, a ich nazwa stanowiła hołd dla pruskiego marszałka polnego Friedricha Grafa von Wrangla. Początkowo służyły żandarmerii, a w polskich czasach (kiedy koszary przyjęły patronat gen. Ignacego Prądzyńskiego) Oficerskiej Szkoły Aeronautycznej, czyli balonowej. Od 1927 r. funkcjonowała ona jako Szkoła Podchorążych Rezerwy Wojsk Balonowych i kształciła kadry na potrzeby polskich wojsk balonowych.

Wzdłuż ulicy Sienkiewicza dostrzec można ciąg kilkunastu neobarokowych budynków, z głównym, monumentalnym obiektem kompleksu na czele. Od strony ul. Fałata znajdziecie jeszcze dawne obiekty mieszkaniowe wojska (zresztą, i dziś niektóre z nich są zamieszkane), a także (wyglądającą najgorzej z całego tego „towarzystwa”), dawną ujeżdżalnię koni.



Szkolna Sienkiewicza
To, że w obrębie toruńskiego Starego Miasta istnieje ulica „Kebabowa”, wiedzą chyba wszyscy. Szewska, otrzymała swój przydomek naturalnie z uwagi na ponadnormatywną liczbę punktów oferujących fast-foody rodem z Turcji. Gdyby w podobny sposób ocenić i nadać przydomek ulicy Henryka Sienkiewicza na Bydgoskim Przedmieściu, nazwalibyśmy ją… Szkolną!

Nie byłoby to jednak przesadnie odkrywcze, bo przed laty faktycznie nosiła ona taką nazwę, z tym że w wydaniu niemieckim. Od lat 90. XIX w., placówki edukacyjne wyrastały tutaj niby grzyby po deszczu, a wiele z nich wciąż działa. Ich wyliczanie zacznijmy od skrzyżowania z ul. Bydgoską. Tam, pod adresem Henryka Sienkiewicza 4, stoi niepozorna, lecz bardzo ładna willa, która od lat 90. XX w. służy toruńskiej uczelni – początkowo instytutowi Geografii, obecnie Wydziałowi Sztuk Pięknych. To wyjątek podczas naszej „edukacyjnego” spaceru po tym trakcie – budowano ją w 1904 r., nie na potrzeby szkolne, a dla radcy miejskiego Emila Dietricha. Za to już tuż obok, pod numerem 6/8 znajduje się wybudowany jeszcze w 1880 r., przy wykorzystaniu czerwonej cegły, gmach pierwszej szkoły powszechnej na Bydgoskim Przedmieściu. W 20-leciu międzywojennym, działała w nim Szkoła Podstawowa nr 13, a obecnie i on jest w rękach UMK.

Idźmy jednak dalej, w kierunku północnym. Po przekroczeniu ul. gen. Józefa Bema naszym oczom ukaże się pierwszy, z dwóch, stojących w tym fyrtlu, gmachów dawnych seminariów nauczycielskich. Skąd takie zagęszczenie? Po pierwsze, był to efekt reformy pruskiej edukacji z początku XX w., po drugie, monumentalne gmachy w pobliżu jednostek wojskowych miały stanowić rezerwę koszarową, w razie nagłej potrzeby (czytaj: wojny). I faktycznie był taki moment – podczas I wojny światowej działały tutaj szpitale wojskowe.

Katolickie Seminarium Nauczycielskie pod numerem 30/32, to monumentalny, neorenesansowy gmach, powstały w 1904 r. Uwagę zwraca piękny szczyt, na którym widnieje kartusz z polskim orłem (oryginalnie był to oczywiście orzeł pruski). Po powrocie Torunia do Polski, znalazło się tutaj męskie Państwowe Seminarium Nauczycielskie, a potem szpital Okręgowy Wojska Polskiego. To kolejny budynek, należący obecnie do Wydziału Sztuk Pięknych UMK. Na jego ścianie frontowej dostrzec można tablicę, ku pamięci kształcącego się tutaj w latach 1929-1935, Adama Walczaka, ps. „Nietoperz”, harcerza, oficera Wojska Polskiego i Armii Krajowej, dowódcy 13 Mołodeczeńskiej Brygady AK.

Na drugim końcu ulicy, pod numerem 40, wzniesiono z kolei Ewangelickie Seminarium Nauczycielskie. Wybudowano je w 1910 r., po 1945 r. umieszczono tutaj szpital wojskowy, a potem Liceum Medyczne wraz z internatem. Od 1993 r. funkcjonuje tutaj Wyższe Seminarium Duchowne. Czyli edukacja, ale trochę innego rodzaju, wciąż trwa.

Na drugim końcu ulicy, pod numerem 40, wzniesiono z kolei Ewangelickie Seminarium Nauczycielskie. Wybudowano je w 1910 r., po 1945 r. umieszczono tutaj szpital wojskowy, a potem Liceum Medyczne wraz z internatem. Od 1993 r. funkcjonuje tutaj Wyższe Seminarium Duchowne. Czyli edukacja, ale trochę innego rodzaju, wciąż trwa.


Pomiędzy całym tym bogactwem budynków o funkcji edukacyjnej, z radarów zniknąć może nam najstarszy z nich, czyli dawna siedziba przytułku dla starców i kalek. Mowa o konstrukcji stojącej przy ul. Sienkiewicza 36, zaprojektowanej przez Juliana Rehberga, wybudowanej w 1886 r. Dziś – uwaga, to nie będzie zaskoczenie – mieści się tutaj Kujawsko-Pomorskie Centrum Edukacji Nauczycieli.


Budynki użyteczności publicznej (i estetycznej)
Tak, wiem – w artykule pojawiła się już masa historycznych budynków użyteczności publicznej. Nic jednak nie poradzę na to, że na Bydgoskim Przedmieściu jest ich tak dużo, że nie udało się dotąd wspomnieć wszystkich. A skoro wiele z nich pełni także funkcję estetyczną (czyli po prostu są ładne i ciekawe architektonicznie), przyjrzyjmy się im bliżej!
Na samym skraju osiedla, między ulicami: Stanisława Moniuszki, Aleksandra Fredry i Fryderyka Chopina, stoi sobie budynek Wydziału Matematyki i Informatyki UMK. Powstał w przededniu II wojny światowej, na potrzeby Muzeum Ziemi Pomorskiej, jako dzieło duetu architektów: Tadeusza Kaszubskiego i Stefan Putowskiego. Muzeum, z uwagi na zawirowania historyczne, nigdy tutaj nie uruchomiono, a obiekt przeszedł w ręce wojskowych (za okupacji szkoła inżynierii lotniczej, potem radziecki szpital wojskowy). Pod koniec lat 40. XX w. umieszczono w nim uniwersytecką bibliotekę, a wydział Matematyki i Informatyki rozgościł się w tym miejscu w latach 70. XX w.

Po sąsiedzku, mając jednak adres Fredry, stoją dwa dużo mniejsze obiekty. Pierwszy, dziś należący do Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej „Przychodnia Fredry”, ma formę sporej willi. Historyzujący styl to oryginał – budynek powstał w drugiej dekadzie XX w., na potrzeby toruńskiego radcy budowlanego Karla Kleefelda. Obok jest większy, ale również historyzujący, gmach Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. To konstrukcja z 1914 r., w której znajdowała się siedziba kasyna wojskowego 61. Pułku Piechoty im. von der Marwitza. W międzywojniu rezydowali tutaj wojewodowie pomorscy, a na przełomie lat 20 i 30. XX w. bywał sam prezydent RP Ignacy Mościcki.


Rzut kamieniem od budynku UMK stoi kolejny ważny obiekt. I nie mam na myśli gmachu Urzędu Statystycznego przy ul. Mickiewicza, gdyż ten, mimo częstych pomyłek (wywołanych bryłą nawiązującą do dawnych lat), powstał w latach 90. XX w. Chodzi o budynek Dyrekcji Lasów Państwowych, czyli piękny przykład międzywojennego (1928-1929) modernizmu. To kolejne na terenie osiedla (po hali targowej), dzieło Kazimierza Ulatowskiego. Warto zwrócić uwagę na rzeźby niedźwiedzi, stojące przed wejściem i płaskorzeźbę orła (wszystkie to projekt Ulatowskiego; orzeł jest oczywiście powojenną rekonstrukcją). Obok budynku ustawiono pomnik Teofila Lorkiewicza, pierwszego dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowy w Toruniu.



Idziemy dalej, bo przy ul. Mickiewicza 2/4 w 1935 r. wzniesiono tzw. Domy Społeczny im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Zaprojektowana przez Leopolda Jarosławskiego konstrukcja mieściła doprawdy nowatorską formę placówki, łączącej funkcje: edukacyjne, rozrywkowe i społeczne. Znajdowały się tutaj: restauracja, kawiarnia, sala koncertowa, pokoje brydżowe, fryzjer, drogeria itp. Mało tego, w środku znajdował się jeden z nielicznych w przedwojennym Toruniu aparatów telefonicznych! Po wojnie obiekt trafił w ręce UMK – mieści się tutaj Dom Studencki nr 1 oraz uczelniane archiwum.

Powojenne są z kolei sąsiednie: Dom Studencki nr 2 (za nim znajdzicie kultowy studencki lokal „Kotłownia”, dawniej w stylu dyskoteki-mordowni) i nr 3, stojące odpowiednio przy ul: Mickiewicza 6/8 oraz Moniuszki 16-20. Do grupy tej dodać należy sąsiednie: Delegaturę Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego przy ul. Moniuszki 15/21, ZUS przy ul. Adama Mickiewicza 33/39, budynek Książnicy Kopernikańskiej przy ul. Juliusza Słowackiego 8 oraz Wojewódzki Szpital Obserwacyjno-Zakaźny przy ul. Zygmunta Krasińskiego 4. Historyczny jest za to stojący przy ul. Mickiewicza 24/26 Budynek Poradni Zdrowia Psychicznego w Toruniu, kiedyś służący Katedrze Neurofizjologii i Fizjologii UMK.

Opisane wyżej obiekty to głównie wschodni skraj osiedla – w pobliżu Starego Miasta. Nie oznacza to jednak, że w pozostałej jego części, brakuje konstrukcji tego typu. Na początku ul. Bydgoskiej (od zachodu), od 1881 r. stoi dawny Dom Sierot, który w międzywojniu pełnił funkcję ochronki i szpitala dziecięcego. Dziś mieści się tutaj Caritas diecezji toruńskiej, a przed nim stoi pomnik bł. Marii Karłowskiej. Co ciekawe w latach 1901-1926 w jego najbliższym otoczeniu stał inny monument, mianowicie kolumna Ottona von Bismarcka.


Grzechem byłoby nie wspomnieć o zajezdni tramwajowej przy ul. Sienkiewicza. Ta pojawiła się w tym miejscu w 1891 r., za sprawą działalności berlińskiego przedsiębiorstwa Havestadt Contag. I tak, dobrze kojarzycie – to samo przedsiębiorstwo, 3 lata wcześniej otworzyło linię tramwajową w Bydgoszczy. Oczywiście w obu przypadkach, początkowo były to tramwaje konne – elektryczne wozy pojawiły się w Toruniu w 1898 r. Istniejące do dziś zabudowania zajezdni to ich kolejna wersja, z lat 1914-1915, projektu Karla Bernharda. Dziś obiekt częściowo wciąż pełnią funkcję zajezdni, ale działa tutaj także Muzeum Komunikacji Tramwajowej.


Niemal bez końca, można by wymieniać obiekty, wykorzystywane obecnie lub dawniej przez UMK. Żeby nie zagubić się w tym gąszczu, nie będę się już przesadnie nad tym rozwodził, ale warto choćby na 3 minuty zajrzeć w okolice ul. Okrężnej i Bydgoskiej. Tutaj, w dawnych budynkach „Merinotexu”, znajduje się wiele wydziałów toruńskiej uczelni, m.in.: Archeologia, Architektura Wnętrz czy Studium Podyplomowe.
Na koniec tej części tekstu mała ciekawostka. Pod adresem Mickiewicza 15/17 stoi sobie drewniana hala sportowa. Niby nic, ale ta powstała w… 1898 roku! Podobno jej części przywieziono z terenu Szwecji, a całość miała służyć Królewskiemu Gimnazjum Męskiemu. Co ważne, obiekt wciąż jest wykorzystywany, przez uczniów I LO w Toruniu. Obok stała także młodsza hala, z początku XX w. (zwana Jahn Halle), zburzona w latach 90. XX w.


Sprawdź nasz kanał na YouTube!
Na Bydgoskiej wśród kamienic…
Naprawdę długo zastanawiałem się, w jak sposób zwięźle (a przynajmniej w miarę zwięźle) opisać piękno i historię tutejszych budynków. Jasne, wiele z nich już opisałem, ale co zrobić z kamienicami, których znajdziemy tutaj zatrzęsienie? Opisać wszystkie? Niemożliwie – zbyt ich wiele. Pozostało mi więc jedno – spróbować przedstawić te najpiękniejsze, wyróżniające się najciekawszą historią. Oczywistym jest, że w tym całym bogactwie, pominę jakiś ważny budynek, za co z góry przepraszam. Idąc Bydgoską czuję się najzwyczajniej w świecie (pozytywnie) przytłoczony!

Już na skraju ulicy, czyli pierwszej linii, wzdłuż której pod koniec XIX w. zabudowywano Przedmieście, rzuca nam się oczy modernistyczna kamienica z lat 1937-1938. Mowa o budynku na rogu z ul. Reja, który powstał na potrzeby Władysława Liberta oraz jego Polskiej Fabryki Wodomierzy i Gazomierzy, zwanej początkowo „Gazomierz”, a potem „Metron”. Po dziś dzień, modernistyczne kształty są doskonale widoczne – z zewnątrz uwagę zwracają choćby stylowe balustrady, w środku położone na ścianach płytki, a w mieszkaniach (nieliczne już) piece kaflowe.

Tuż obok, pod numerem 108, w niepozornym, pomalowanym na paskudne biało-niebieskie barwy (które po dziś dzień, odłażąc od ścian, „upiększają” konstrukcję) budynku, działała wspomniana wyżej firma Liberta (widać jeszcze powojenny napis na ścianie: „Metron-Service”). Właściciel zakupił obiekt, w którym wcześniej działała restauracja, w 1920 r. Firma wyniosła się stąd długo po II wojnie światowej i co ciekawe – oczywiście już w zupełnie innych warunkach rynkowych (początkowo upaństwowiona, potem sprywatyzowana), upadła dopiero w 2018 r. Budynki przedsiębiorstwa, które nazywano przez ostatnie dekady Fabryką Zintegrowanych Systemów Opomiarowania i Rozliczeń, przy ul. Targowej, na Jakubskim Przedmieściu, rozebrano ledwie kilka miesięcy temu. Historia (niestety, w negatywnym tego słowa znaczeniu), na naszych oczach.

Nie rozczulajmy się jednak i idźmy dalej. Przy skrzyżowaniu Bydgoskiej z Jana Kochanowskiego (nr 1 na tej ulicy) stoi bowiem charakterystyczna dla budownictwa końcówki XIX w. (powstała w 1886 r.) kamienica, reprezentująca włoski renesans. Obiekt powstał dla kupca i właściciela hotelu, Carla Hassa, jednak jest znany przede wszystkim z innego powodu. Otóż to właśnie tutaj, w latach 1904-1906, mieszkał Stanisław Przybyszewski, jeden z „królów” polskiej noweli okresu Młodej Polski. Artysta skończył w tym miejscu „Śluby” i napisał kawał „Dnia sądu”, ale zajmował się także innymi sprawami. Uczęszczał na odwyk i spędzał czas ze sprowadzoną ze sobą kochanką, Jadwigą. Niby nic, ale rzeczona Jadwiga, wciąż była wówczas żoną innego wielkiego twórcy, Jana Kasprowicza. Cóż, życie awangardowych artystów! A skoro o nich mowa, po II wojnie światowej, w budynku tym mieszkał wybitny grafik i malarz, Jerzy Hoppen.

Tuż obok, pod adresem Jana Kochanowskiego 1a, stoi nieco młodsza, powstała w 1908 r. kamienica, wyróżniająca się bogatymi zdobieniami, w postaci ornamentów i płaskorzeźb – niektóre przedstawiają nawet twarze dzieci. Jej budowę zlecił księgarz Rudolph Kirste (czego dowodem wyraźnie widoczne u szczytu budynku inicjały R.K.), a całość zaprojektował Michael Bartel.


Nie zapędzajmy się jednak za bardzo na ul. Kochanowskiego (wrócimy tutaj) i podążajmy dalej Bydgoską. Wszak przed nami jeszcze wiele atrakcji! A pierwszą z nich jest jeden z najstarszych obiektów Przedmieścia, czyli powstała najpewniej w 1862 r., stojąca w ogrodzie willa pod numerem 96. To stylizowana na włoską willę, konstrukcja, która w latach 20. XX w., znajdowała się w rękach Kazimierza Junka, dyrektora Banku Polskiego.

Pod adresem Bydgoska 90, w ładnej, ceglanej kamienicy działa dzisiaj anglojęzyczne przedszkole. Budynek wzniesiony na przełomie lat 80 i 90. XX w. służył początkowo podgórzaninowi Ferdynandowi Deuterowi. Po powrocie Torunia w granice Rzeczypospolitej, na parterze uruchomiono Fabrykę Wyrobów Metalowych Pisarek Bestry i Sp. Jeżeli Wam się uda, zajrzyjcie koniecznie na podwórko, bo jest naprawdę klimatyczne!



Nie sposób przeoczyć konstrukcji przy ul. Bydgoskiej 78, z 1900 r. Wszystko przez jej piękny neobarokowy sznyt, podkreślony wieżyczką i szczytem. Zresztą, urodą może się poszczycić także młodsza (z 1905 r.) „sąsiadka” spod numeru 74, powstała dla Hermanna Pohla, według projektu Michaela Bartela. Bledną one jednakże przy potędze wielkomiejskich konstrukcji, pod numerami: 60 i 58, które nazwać można małymi „zamkami”. Te powstały na przełomie XIX i XX w.




Prawdziwym połączeniem historii ze współczesnością, jest niewielki, dwupoziomowy dom przy ul. Bydgoskiej 56. Historii, ponieważ pierwsza jego forma powstała już w 1857 r. (kiedy wokół nie było jeszcze prawie niczego), a rozbudowany został do obecnych rozmiarów w latach 70. XIX w. Co ciekawe, urodził się w nim Hans Lohmeyer (jego ojciec, Albert, potentat branży papy, był właścicielem budynku), niemiecki prawnik, który w 20-leciu międzywojennym sprawował funkcję nadburmistrza Królewca! Od lat 90. XIX w. funkcjonował tutaj słynny lokal „Elysium”, z częścią restauracyjną, kręgielnią, a nawet kortami tenisowymi. Po I wojnie światowej umieszczono w nim Pomorską Drukarnię Rolniczą S.A., a potem redakcję toruńskich „Nowości”. Dziś (i tutaj pojawia się wspomniana współczesność), jest to część kompleksu wraz z nowoczesną, przyklejoną do niej od tyłu, plombą mieszkaniową.

Ciekawa jest historia sąsiedniej konstrukcji, stojącej pod numerem 54. Budowana w latach 1936-1937, modernistyczna kamienica, napotkała pewne problemy natury urzędniczej. Mianowicie, została uznana za budowlaną… samowolkę! Ciekawe, zważywszy na to, że wznosił ją sam Stanisław Jaugsch, jeden z najbardziej wziętych biznesmenów okresu międzywojnia – właściciel Eksportowej Przetwórni Mięsa, o którym więcej pisałem w tekście poświęconym Podgórzu (TUTAJ).

…i pruskiego muru!
Dokładnie od tego momentu, tj. od sąsiedniej konstrukcji, stojącej pod adresem 50/52, kompletnie zmienia się nam charakter ulicy Bydgoskiej. Robi się jeszcze bardziej klimatycznie, jeszcze bardziej historycznie. Od teraz bowiem, przed naszymi oczami, ukazywały będą się perły w postaci konstrukcji wzniesionych w stylu pruskiego muru, szachulcowych, szkieletowych oraz willi ryglowych. Skąd takie budynki? Otóż są to głównie obiekty starsze niż opisane wyżej (i w pewnym stopniu niżej) duże kamienice, konkretnie zaś zaraz po nadaniu Toruniowi statusu miasta twierdzy. A status ten, rzutował na liczne ograniczenia budowlane – te obchodzono właśnie stawiając konstrukcje szkieletowe.

Ta, stojąca pod wspomnianym wyżej adresem, wybudowana została dla przedsiębiorcy budowlanego Konrada Schwarza. Piękna, szkieletowa konstrukcja powstała w 1899 r. i przez lata cieszyła oczy mieszkańców Bydgoskiego Przedmieścia – w 20-leciu międzywojennym działała tutaj restauracja. Niestety, potem nastąpił szybki regres – po wojnie umieszczono w niej pierwszy w mieście posterunek Milicji Obywatelskiej, a potem mieszkania dla pracowników uniwersytetu i dom studencki. W ostatnich latach, budynek był opuszczony i kiedy wydawało się, że Toruń straci tak piękny obiekt, nadszedł ratunek! Końca dobiegają obecnie prace rewitalizacyjne, których efektem będzie uruchomienie w nim Toruńskiej Agendy Kulturalnej oraz Toruńskiego Centrum Usług Społecznych.


Idziemy dalej, w kierunku wschodnim i widzimy nieco mniej okazały, ale za to starszy obiekt pod numerem 48. To wybudowana w latach 80. XIX w. konstrukcja, zwana Villą Kusel – na cześć pierwszego właściciela, Juliusa Kusela. To już typowy pruski mur, ale z nietypową (a bardzo ciekawą), drewnianą werandą i umieszczonym nad nią balkonem. Uwagę zwracają także ażurowe dekoracje. Podobne, a także werandy, dostrzeżecie także w sąsiedniej konstrukcji ryglowej, pod bumerem 44/46, której powstanie również datuje się na lata 80. XIX w.


Chwilowa odskocznia od opisanego wyżej stylu (o ile ktoś chciałby w ogóle od niego odpoczywać) i kamienica przy ul. Bydgoskiej 42. Jest sporo młodsza od oglądanych przed chwilą „sąsiadek”, bo wybudowano ją w 1909 r. Pierwszym właścicielem był Gustaw Sodtke, a projekt wykonał (znowu on!) Michael Bartel.
Wracamy jednak do „rygla”, a to za sprawą czarującej willi spod numeru 40. Tę wzniesiono w 1896 r., wyposażając ją w wieżyczkę zwieńczoną hełmem. Detali tutaj co niemiara – a to piękne werandy, a to kołatki w kształcie głowy lwów. Doprawdy, podziwiać można godzinami!


Moim zdaniem najciekawszy jest jednak budynek, który zobaczycie pod adresem ul. Bydgoska 34/36. Jeśli dobrze się przyjrzycie, to zauważycie tutaj wczesną – bo powstałą w 1886 r. formę… bliźniaka! Tak jest, bowiem dwie jego części, zwieńczone wieżyczkami, są identyczne! Niemcy mawiali na takie rozwiązanie Doppelhaus, czyli po prostu podwójny dom. Skąd takie rozwiązanie? Otóż wznoszono go dla budowlańców, szefów potężnej spółki, która stawiała wiele konstrukcji właśnie na Bydgoskim Przedmieściu, Josepha Houtermansa i Carla Waltera. Jedną część zajął Joseph z rodziną, drugą Carl i jego familia! Po ich erze, w 1920 r. umieszczono tutaj francuski, a w 1922 r. niemiecki konsulat.



Kolejna konstrukcja wzniesiona przy wykorzystaniu techniki pruskiego muru czyli ul. Bydgoska 30. Można rzec, że podczas wędrówki przez tę część ulicy widzieliśmy już wszystko, ale okazuje się, że Bydgoskie Przedmieście wciąż potrafi zaskoczyć. Tutaj dostrzec możemy chyba najbogatsze dotąd, ażurowe zdobienia, a także… przeszkloną wieżyczkę! Niestety, również stopień zaniedbania tego budynku jest bodaj największy. Budynek powstał jeszcze w XIX w.



Wieżyczka, a także duże tarasy, wyróżniają również sąsiedni budynek z pruskiego muru, pod numerem 26. I choć powstał on jeszcze w latach 60. XIX w. na potrzeby Wilhelma i Alfreda Pastorów (właścicieli tartaku), jako jedna z pierwszych tutaj konstrukcji, a potem nazywano go Villą Franke (na początku XX w. kupił ją Bruno Franke), dziś mało kto o tym pamięta. Wydarzenia te przyćmił bowiem okres 20-lecia międzywojennego, kiedy działał tutaj słynny pensjonat „Zofijówka”. Ten założyła Kazimiera Żuławska i szybko stało się to kultowe miejsce dla okolicznej bohemy (gościł tutaj m.in. słynny Witkacy). Niestety, to co widzimy dzisiaj to tylko rekonstrukcja z 2019 r. – oryginał spłonął w 2013 r.


Tutaj kończy się szlak pruskiego muru i konstrukcji szkieletowych ul. Bydgoskiej. Nie żałujmy jednak, bo idąc dalej, w kierunku wschodnim, nasze oczy będą „atakowane” przez kolejne piękności. Kamienice pod numerami 14, 10 i 8 to konstrukcje tak monumentalne, że dawni mieszkańcy Bydgoskiego Przedmieścia zwali je „Nowym Jarusalem”. Było to nawiązanie do architekta, który je zaprojektował, Ericha Jarusalema.



Dalej, przy ul. Bydgoskiej 5 i 1/3 mamy przykłady budownictwa z lat 20. XX w., nawiązujące do architektury dworów szlacheckich. Pierwszy z nich to Willa Tempskiego (powstawała dla adwokata Stanisława Tempskiego), drugi zwany jest Willą Rosochowicza (była własnością Antoniego Rosochowicza).

Polecam także nasz Instagram,
na którym pokazujemy kulisy tworzenia blogowych materiałów!
Poza Bydgoską też ciekawie!
Niechaj ulica Bydgoska będzie dla nas symbolem – odzwierciedleniem tego, jak mocno Bydgoskie Przedmieście jest nasycone historycznymi budynkami. Sąsiednich ulic nie będziemy eksplorowali w aż tak dokładny sposób, bo niniejszy artykuł osiągnąłby jakieś niebotyczne rozmiary. Książki przecież nie piszemy! Przejdźmy się więc po prostu sąsiednimi ulicami szybkim krokiem, rozglądając się na boki.
Najbardziej współczesnym z tutejszych traktów jest ulica Zygmunta Krasińskiego, gdzie znajdziemy sporo bloków. W przeważającej części są to oczywiście PRL-owskie klocki, jednak między tą ulicą a Mickiewicza, zachowało się jeszcze 6 obiektów z osiedla, wybudowanego w latach 30. XX w. na potrzeby pracowników i rodzin Zakładu Ubezpieczeń Pracowników Umysłowych. Jest też tutaj choćby Szkoła Podstawowa nr 13.

Oczywiście nie jest tak, że na Krasińskiego nie znajdziemy historii – piękne wille z pruskiego muru wzniesione przez firmę mieszkających obok dżentelmenów, tj. Houtermans&Walter, znajdują się przy skrzyżowaniu z ul. Marii Konopnickiej. Masywna kamienica czynszowa, nawiązująca do stylu włoskich willi (te werandy!) stoi od 1900 r. pod numerem 67. Najbardziej na tle nowszej zabudowy wyróżnia się z kolei neogotycka willa spod numeru 84. Ta konstrukcja, powstała dla mistrza murarskiego G. Plebwe, może wręcz przywodzić na myśl formy sakralne!




Odmienny charakter ma równoległa ul. Adama Mickiewicza. Nic zresztą dziwnego, bo tę zabudowywano głównie na początku XX w., kiedy to w modzie były wielkomiejskie, czynszowe kamienice. Które zwracają uwagę? Prawie wszystkie, ale dłużej zatrzymajcie wzrok choćby na numerach: 1-5 (1912-1913), 7 (modernizm z lat 30. XX w.), 20 (1912 r.), 28 (1911 r., przez lata mieszcząca Państwową Szkołę Muzyczną), 58a (1912 r.), 49, 56, 60 (1911 r.), 61 (wybudowana dla Piekarza Petera Gehrza, na początku XX w.), 81 (połączona działką ze wspomnianą willą przy Kraszewskiego 84, powstała u schyłku XX w.) oraz znajdującą się przy sąsiedniej Marii Konopnickiej 27 (1911 r.). I tak można by wymieniać długo, bo momentami, ściana historycznych kamienic ciągnie się przez dobrych kilkaset metrów.










Kolejna w kierunku północnym ulica to ul. Juliusza Słowackiego. Tutaj też mamy sporo współczesnej, blokowej zabudowy. Niemniej, między ulicami: Jana Matejki i Samuela Bogumiła Lindego, rozciąga się ciąg pięknych willi z okresu 20-lecia międzywojennego. Część z nich powstała dla Spółdzielczego Stowarzyszenia Mieszkaniowego Urzędników Państwowych i Oficerów. Pod numerem 43 stoi z kolei dawny szpital obywatelski.






A sąsiednie trakty? Zajrzyjcie choćby na ul. Henryka Sienkiewicza, gdzie pod adresem 19/21 zobaczycie podpierających gzymsy potężnych atlantów, a po przeciwległej stronie ulicy (16) kamienicę na której odświeżono stare, niemieckie napisy. Punktem obowiązkowym dla miłośników architektury międzywojnia będzie z pewnością willa przy ul. Moniuszki 10. Ta powstała w 1925 r. według projektu bydgoskiego architekta Bronisława Jankowskiego (człowieka, który współpracował z bydgoskim mistrzem modernizmu, Janem Kossowskim). Pierwszym właścicielem obiektu był adwokat i działacz narodowy Paweł Ossowski, który została niestety rozstrzelany w 1939 r. w Barbarce. Po wojnie mieścił się tutaj wydział sztuk pięknych UMK, a dziś pełni on funkcje biurowe.



To oczywiście nie wszystko, bo piękne (nie przesadzam, bo prostu na nie spójrzcie!), stoją także przy ulicach: Marii Konopnickiej, Stanisława Moniuszki oraz Sebastiana Klonowica. Aż trudno uwierzyć, jak dużo ich tutaj!



Zielono i błękitnie
„Fajne to Bydgoskie Przedmieście – wszystko tutaj jest: zabytki, usługi. Tylko zieleni brakuje” – mógłby powiedzieć ktoś, przeczytawszy artykuł do tego miejsca. Pomyliłby się jednak, gdyż tych zielonych terenów jest na Bydgoskim naprawdę dużo! A obcowanie z nimi rozpocząć można od Parku Miejskiego, położonego na południe od ul. Bydgoskiej.


To miejsce historyczne, bo park powstał, jako ogród typu angielskiego, w 1817 r. Co więcej, utworzono go na dawnych terenach, które wykorzystywała, w poszukiwaniu gliny, cegielnia, toteż z początku nazywano go Parkiem Cegielnia. Pierwsze lokale rozrywkowe powstały tutaj już w latach 20. XIX w. a więc na długo przed rozwojem samego Przedmieścia. Bardzo dużą popularnością cieszył się m.in. lokal „Tivoli”, przy ul. Bydgoskiej 12. Na terenie zielonym utworzono zaś m.in. rotundę przypominającą Świątynię Westy oraz usypano Wzgórze Wilhelma.



W latach 60. XIX w. park połączono z sąsiednim Laskiem Cegielnia (względnie Laskiem przy Cegielni) i dzisiaj całość tworzy naprawdę duży kompleks. Są więc kilometry ścieżek, z których wiele wiedzie wśród gęstej zieleni. Ja czuję się tutaj jak w pełnoprawnym lesie! Są stawy połączone małym strumieniem, są fontanny. Ważnym punktem jest starorzecze Wisły, zwane Martówką lub Martwą Wisłą, nad którym rozciągnięto mały mostek. Do tego dołóżcie m.in.: boisko, amfiteatr, a także Pomnik Poległych Żołnierzy Wojsk Balonowych (nawiązanie do wojsk balonowych, stacjonujących w koszarach o których mowa wyżej). Interesującą instalacją jest także tzw. Ławka Schillera z 1909 r., upamiętniająca Friedricha Schilllera, autora „Ody do radości”.



Z parku dostać można się nad samą Wisłę, gdzie czeka nas już dużo mniej uporządkowany, ale jakże czarujący, zielony teren. Zachodnia część parku zajęta jest głównie przez rodzinne ogródki działkowe: „Wolna Wisła”, „Kotwica”, „Swoboda”, „Flisak”, „Pod Topolami” oraz „Jutrzenka”. Są też nieliczne budynki: schroniska dla zwierząt, powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej czy otwartych basenów miejskich.



Osobno należy wspomnieć znajdujące się na skraju parku, centrum targowe. Od 2017 r., budynek nosi nazwę Centrum Targowe PARK, jednak jego historia jest zdecydowanie dłuższa. Powstał w 10 rocznicę odzyskania niepodległości, w 1928 r., na potrzeby I Pomorskiej Wystawy Ogrodniczo-Przemysłowej, jako największa w kraju hala targowa! Po wojnie służyła przez pewien czas jako hala produkcyjna, a potem jako klub muzyczny, ale w końcu wróciła do swojej pierwotnej funkcji. Charakterystyczną elewację gmachu zaprojektowanego przez Kazimierza Ulatowskiego, kojarzyć możecie z kręcono tutaj w latach 2012-2014, TVN-owskiego serialu „Lekarze”.


W północno-wschodniej części osiedla, po obu stronach ronda Hoffmana, znajdują się zaś porośnięte lasem wzgórza. Ten tajemniczy obszar, to ostatnia pozostałość po dużo większym niegdyś kompleksie wzgórz, zwanych Zajęczymi Górami, a za Niemca Hasenberge, W zasadzie jest to porośnięta lasem wydma, którą dekady temu przecięła ulica (zwana dziś) Bema – potem doszły jeszcze Broniewskiego i Kraszewskiego. Dla rozróżnienia dwóch oddzielonych części, zaczęto wykorzystywać nazwy: Przednie i Tylne Góry Zajęcze (te znajdują się na terenie Bydgoskiego Przedmieścia). Dziś teren Gór to bardzo ładny i naturalny park, do którego mieszkańcy osiedla mogą wejść od strony ul. Juliusza Słowackiego.
We wschodniej części osiedla, tuż obok Starego Miasta, znajduje się niewielkie zielone założenie, zwane parkiem 100-lecia Powrotu Torunia do Wolnej Polski. W jego północnej części umieszczono pomnik w hołdzie ofiarom stalinowskiego ludobójstwa, w południowej monument upamiętniający marszałka Józefa Piłsudskiego.

Co poza tym?
Zadziwiające jest to, że na Bydgoskim Przedmieściu nie znajdziecie kościołów. Kościół parafialny pw. św. Michała Archanioła i bł. ks. Bronisława Markiewicza to już – według przyjętego przez nas przebiegu granic – Rybaki. Przy ul. Fałata działa co prawda kaplica FSSPX pw. św. Jana Marii Vianneya, ale pełnoprawną świątynią jej nie nazwiecie.
Panaceum na niedobór świątyń (który był odczuwany już dekady temu) miał być kościół pw. Matki Boskiej Różańcowej. Ten stanąć miał u zbiegu ul. Chopina i al. 500-lecia jeszcze przed II wojną światową. Nic z tego jednak nie wyszło.
Kościołów nie ma, ale za to jest fort! Fort IX, czyli część kompleksu Twierdzy Toruń, to dawny fort Heinricha von Plauena, dziś (od 1920 r.) noszący patronat Bolesława Chrobrego. Fort powstał w latach 1882-1885, ale już krótko po II wojnie światowej przestał być wykorzystywany przez wojsko – były nawet plany rozbiórki, które częściowo się powiodły – na szczęście nie doprowadzono ich do końca. Działało tutaj przedsiębiorstwo „Las” oraz… przetwórnia dziczyzny. Obecnie pozostaje w rękach prywatnych.
Przy ul. Mickiewicza 77, w charakterystycznym budynku działa od lat „Biedronka”. Warto jednak pamiętać, że to miejsce z filmową historią. Przez lata funkcjonowało tutaj bowiem słynne kino „Bałtyk”. Co więcej, kinematograficzna historia tego miejsca rozpoczęła się już w XIX w., kiedy uruchomiono tutaj restaurację „Kaiser Saal”, a potem „Polonia”. W międzywojniu, była to siedziba kinoteatru „Palace”, gdzie odbył się pierwszy w mieście seans filmu z dźwiękiem.

Na skraju osiedla wybudowano w 2011 r. największą w Toruniu galerię handlową, czyli „Plazę”, nazywaną potocznie często „Plażą”. To prawdziwy moloch o powierzchni ponad 40 tys. m2. Wraz z sąsiednim, młodszym pawilonem, mieszczącym markety „Jula” i „Jysk”, a także znajdującym się naprzeciwko pawilonem „Zieleniec”, tworzą prawdziwe zagłębie handlowe tej części miasta. Zresztą, na osiedlu marketów jest już naprawdę sporo, choćby: „Aldi”, „Netto”, „Biedronka” (ta w dawnym budynku kina „Bałtyk”).
Jest też szeroko pojęta gastronomia. Przy ul. Henryka Sienkiewicza działa od lata fast-foodowy bar „Widelec” (bardzo spoko), przy Mikołaja Reja: „Bistro Pyra” oraz Pizzeria „Venus”. Najbardziej kultowy jest jednak chyba pub „Czarny Tulipan” przy ul. Henryka Sienkiewicza 15. To klasyczny do bólu lokal w stylu irlandzkim, gdzie w oparach dymu z papierosów możecie pograć w bilard. Klimat bardzo spoko, szczególnie dla wszystkich tych, którzy lubią atmosferę w stylu retro. Pub mieści się zresztą w powstałej w 1890 r., i wyróżniającą się ciekawymi zdobieniami, kamienicy.

Zgodnie ze współczesną modą, na osiedlu są też murale. I to całkiem sporo. Te witają nas już na wjeździe na osiedle, od strony Bydgoszczy, tuż za wspomnianą „Plazą”. Na ścianach bloków przy ul. Broniewskiego zobaczycie m.in.: „Królów Nieba” ku czci wojsk balonowych oraz „Milczącą Armię”, upamiętniającą toruńską organizację konspiracyjną z okresu okupacji. Oba murale to dzieła Andrzeja Poprostu.


Przy ul. Gagarina 200 upamiętniono zaś dwie persony, związane z szeroko rozumianym… kosmosem. Mowa oczywiście o Jurijm Gagarinie i Mikołaju Koperniku. Zresztą Kopernik ma także drugi mural, przy ul. Reja 31. Swój malunek (słusznie) otrzymał także Grzegorz Ciechowski, którego „Republika” powstała przecież właśnie w Toruniu.


Mimo całego tego ogromu zabytków i historycznych budynków, dziś Bydgoskie Przedmieście to przede wszystkim bardzo duże osiedle mieszkaniowe. Według statystyk, mieszka tutaj grubo ponad 20 tys. osób, w większości w powojennych blokach, ale takich sprzed XXI w. – nowych inwestycji, z uwagi na zabytkową tkankę miasta, wiele tutaj nie ma. Osiedle jednak wciąż ewoluuje – pojawiają się nowe usługi, a całość – po latach powojennych zaniedbań, wróciła na swoje właściwe miejsce. Czyli takie, w którym postrzegane jest jako elitarne, jednocześnie spokojne, dobrze skomunikowane, jak i położone w pobliżu terenów zielonych i Starego Miasta.


Wpadnij na Bydgoskie!
Tak jak wcześniej zachęcałem Was do wizyty na Podgórzu, tak teraz apeluję: „Idźcie na Bydgoskie!”. A szczególnie, jeżeli lubicie klimat przełomu XIX i XX w., klimat międzywojnia, dzielnicy przesiąkniętej duchem bohemy. Wszystko to tutaj jest i nawet nie musicie tego przesadnie dokładnie szukać. Wystarczy że udacie się na ulicę Bydgoską, Mickiewicza czy Sienkiewicza, a samo „rzuci” Wam się w oczy.

Piękno to doprawdy pomost, między Starym Miastem, a przedmieściami Torunia. Nic tylko pozazdrościć grodowi Kopernika tak świetnego osiedla i… przy okazji nacieszyć oczy tym widokiem! Serdecznie polecam!

Tymczasem dziękuję Wam za przeczytanie artykułu. Za parę dni widzimy się na toruńskich Bielanach, w ramach ostatniego tegorocznego odcinka z cyklu „Toruńskie osiedla BEZ FILTRÓW”.
PS
Jeżeli chcielibycie jeszcze mocniej zagłębić się w historię i współczesność Bydgoskiego Przedmieścia, sięgnijcie po fachowe publikacje, traktujące właśnie o tej części Torunia. Krótka, acz treściwa, jest publikacja toruńskiego przewodnika, Marcina Łęckiego. Przekrojowym zbiorem informacji, okraszonym wieloma historycznymi zdjęciami, jest z kolei książka p. Katarzyny Kluczwajd z cyklu „Toruńskie przedmieścia sprzed lat”. Po polecanej Wam ostatnio publikacji dot. Podgórza, to kolejne bardzo wysoko przeze mnie oceniane, dzieło p. Kluczwajd.
