Czasami największe zabytki „kryją się” w bardzo małych miejscowościach. Bywa i tak, że ta wielkość nie wiąże się wcale z rozmiarami, a z długą i interesującą historią czy walorami estetycznymi. Tak jest i w przypadku najważniejszego zabytku niewielkiego Czarnowa w powiecie toruńskim. O czym mowa? Oczywiście o kościele pw. św. Marcina, do odwiedzin w którym serdecznie zachęcamy!
Dzień dobry Czytelniczko/Czytelniku!
Niniejszy artykuł jest częścią cyklu „Powiat toruński przez dziurkę od klucza”, dofinansowanego ze środków Starostwa Powiatowego w Toruniu. Poza nim, w najbliższych dniach na blogu pojawi się jeszcze 1 tego typu tekst. Tekst, w ramach którego odkryjemy historię i współczesność ważnych, obiektów, znajdujących się w graniach powiatu toruńskiego. Wybieramy budynki/miejsca, które są niedostępne (całkowicie lub częściowo), lub które odwiedzić można, ale owiewa je pewna aura tajemniczości.
Pierwszy odcinek cyklu, w którym przedstawiliśmy Zamek w Złotorii (czy też raczej to co z niego zostało), znajdziecie TUTAJ.
W drugim, w którym zgłębialiśmy tajemnice Zamku Bierzgłowskiego, przeczytasz W TYM MIEJSCU.
Podobny cykl, dotyczący bydgoskich obiektów, realizujemy od 2021 r. Dotychczas opisaliśmy w jego ramach niemal 30 obiektów i miejsc. Wszystkie teksty z serii „Bydgoszcz przez dziurkę od klucza” znajdziesz TUTAJ.
Miłej lektury!
Zwiedzanie Bydgoszczy z przewodnikiem! Odkryj tajemnice bydgoskich osiedli z Piotrem Weckwerthem – pasjonatem historii i znawcą miasta. Zadzwoń lub napisz i umów się na wycieczkę: +48 884002977, turystykabezfiltrow@gmail.com
Małe Czarnowo…
W dzisiejszym odcinku cyklu „Przez dziurkę od klucza”, odwiedzamy niewielką, nieco zapomnianą wieś Czarnowo, w powiecie toruńskim. Mieszkańcy Bydgoszczy i Torunia, znają ją zapewne głównie z krótkich momentów, w których ta „towarzyszy”, im w trakcie podróży droga krajową nr 80. No i faktycznie, nie jest to zbyt długa wizyta, bo przez wieś przejeżdża się w dosłownie kilka chwil. Wszak mówimy o miejscowości, zamieszkiwanej przez niecały tysiąc osób.
Główna część Czarnowa znajduje się po północnej części szosy, gdzie w ostatnich latach rozwinęło się osiedle szeregowców, w znaczy sposób wpływające na podwyższenie liczby mieszańców tych terenów. No i ta liczba będzie rosła, bo kolejne deweloperskie osiedla wciąż tutaj wyrastają. Może to dziwić, biorąc pod uwagę fakt, że to najprawdziwsze tereny zalewowe. Do Wisły stąd rzut beretem!
W tym miejscu warto jednak wspomnieć, że niepozorne Czarnowo, to miejscowość iście historyczna! Pierwsze wzmianki o niej to rok 1222, kiedy to znajdowała się pod władaniem biskupa Prus Chrystiana. Potem wieś przechodziła z rąk do rąk, znajdując się pod władzą m.in.: Krzyżaków (od 1228), Polaków (od 1454 r.), Prusaków (w trakcie zaborów, tj. od 1772 r. do 1920 r.) i ponownie Polaków (od 1920 r.). Oczywiście ciekawych historycznie wydarzeń było tutaj mnóstwo, a wśród nich wymienić można choćby osiedlenie się tutaj w XVI w. Menonitów, czyli przybyszów z Niderlandów, specjalizujących się w osuszaniu podmokłych terenów (i tutaj warto wspomnieć powyższą informację o terenach zalewowych), ale o tym opowiem innym razem.
Wart odnotowanie jest też fakt, iż był czas – krótki bo krótki, ale jednak – w którym Czarnowo miało połączenie kolejowe i własną stację! Taki stan utrzymywał się w latach 1910-1966, a z Czarnowa można było wówczas dojechać do samego Torunia, do dworca Toruń Północ. Pozostałością po tej linii są dawne budynki stacyjne w miejscowościach przy trasie nr 80, w tym i w Czarnowie.
Na koniec tej części tekstu, spójrzmy na historyczne nazwy wsi. Tutaj pojawiają się bardzo różne wersje, tj.: Zcharnowo, Zacharnowo, Czarnow, Czarnaw, Cezarnaw, Szczarnow, Tczarmaw, Scharnau. Pośród nich wszystkich, Czarnowo brzmi według mnie zdecydowanie najlepiej, także trzymajmy się tej nazwy.
…mały kościół, ale…
Po wspomnianej już, północnej stronie DK80, znajduje się najbardziej interesujący obiekt w Czarnowie. Najbardziej interesujący i taki z najdłuższą metryką. Mowa o kompleksie sakralnym, z kościołem pw. św. Marcina na czele. Ten dostrzeżecie z łatwością, gdyż stoi dosłownie kilkanaście metrów od drogi (jadąc od strony Bydgoszczy po prawej stronie, a od Torunia po lewej).

Kościół, otoczony jest niewielkim cmentarzem, a całość daje wrażenie typowego, wiejskiego obiektu sakralnego. Jednak jeżeli przyjrzymy się bliżej, dostrzeżemy, że to konstrukcja naprawdę leciwa. Ba, konstrukcja o charakterze gotyckim! I wcale nie mam na myśli neogotyku, a oryginał, którego korzeni poszukiwać należy jeszcze w XIII wieku!
Tę leciwość możemy ocenić po układzie cegieł, które dostrzec można w ścianach świątyni. Zastosowano tutaj charakterystyczny dla pierwszej połowy XIII w. styl wendyjski. Polega to na tym, że jedna lub dwie wozówki (cegły położone wzdłuż), przeplatane są jedną główką (tj. cegłą ułożoną wszerz).

Ale po kolei. Mówimy o naprawdę małej, ceglanej konstrukcji – prawdziwej gotyckiej katedrze, ale w wersji mini. Jest to konstrukcja jednonawowa, przykryta spadzistym dachem, z prezbiterium zdecydowanie wyróżniającym się na tle pozostałej części obiektu (młodsze, niższe, również przykryte dachem spadzistym). W tylnej części obiektu mamy jeszcze otynkowaną (to jedyny taki element) zakrystię. Ta ostatnia stanowi rozszerzenie prezbiterium w kierunku północnym, co tworzy dość nietypowy kształt (powiększenia dokonano nie na długości, a na szerokości).


Całość konstrukcji wieńczy trójkątny szczyt, ściany budowli podparte są przyporami. Do środka prowadzą dwa historyczne wejścia: od zachodu i północy (plus jedno młodsze, w dobudowanej zakrystii).

Jest i dzwonnica, pięknie wieńcząca bryłę konstrukcji, dostawiona do niej od strony jezdni, tj. od północy. Ta jest oczywiście drewniana (a biorąc pod uwagę jej wiek, należy uznać, że przetrwała do dziś szczęśliwie). Na terenie kompleksu znajduje się także budynek dawnej organistówki, dziś pełniący funkcję cmentarnej kostnicy. No właśnie, bo jest i cmentarz, ale o nim więcej niżej.

…jakże historyczny!
Z estetyką, jak widać wyżej, jest dobrze, choć niewielkie rozmiary i skromna liczba detali, sprawiają, że całość może nie powalać. Jeśli jednak zagłębimy się w historię obiektu, będziemy naprawdę pozytywnie zaskoczeni! Mówimy bowiem o kościele z rodowodem XIII-wiecznym! A więc bez wątpienia, jest to jeden z najstarszych obiektów sakralnych na terenie naszego województwa!

Parafia w Czarnowie istniała już zapewne przed opanowaniem tych terenów przez Krzyżaków, a więc w pierwszej połowie XIII w. Tak przynajmniej uważał legendarny ksiądz Stanisław Kujot, a więc ojciec polskiej regionalistyki, pochowany całkiem niedaleko od Czarnowa, bo w Grzybnie (powiat chełmiński). Nawet gdyby przyjąć ostrożną rachubę i powiedzieć, że ośrodek duszpasterski powstał tutaj ok. 1300 roku, i tak robi to duże wrażenie.

Tym bardziej, że i z tego okresu (przynajmniej!) jest sam kościół. Ok, pierwsze wzmianki o nim pochodzą z 1445 r., ale biorąc pod uwagę styl w jakim go wzniesiono, z pewnością jest dużo starszy. Najpewniej, w kontekście naszego dzisiejszego „bohatera”, powinniśmy więc mówić o 4 ćwierci wieku XIII. Wcześniej w tym miejscu istnieć mógł zaś obiekt drewniany, który – jak wszystko wówczas – najpewniej spłonął.

Oczywiście całość wygląda dziś nieco inaczej, aniżeli przed wiekami. Sam korpus jest w dużej części oryginalny, jednak budynek został poddany solidnemu remontowi i przebudowie w końcówce wieku XV, kiedy to „lifting” zafundował toruński mieszczanin, Jan Heitman. Młodsze jest z pewnością prezbiterium, które wzniesiono w XVI w., a także zakrystia, którą datuje się na XVII w. Drewniana wieża powstała z kolei w XVIII stuleciu. Tę ostatnią konstrukcję ufundował kanonik chełmiński, Sebastian Gierłowski.

Dziś kościół podlega oczywiście pod diecezję toruńską, utworzoną w 1992 r. Wcześniej, przez wieki, była to diecezja chełmińska. A przynależność do powiatu toruńskiego? Cóż, od wieków był to obszar „oddziaływania” Torunia (wszak to ziemia chełmińska), i tak pozostało do dziś. A oficjalnie Czarnowo zostało nadane Toruniowi i tamtejszych mieszczan, przez króla Kazimierza Jagiellończyka, w 1457 r.

Sprawdź nasz kanał na YouTube!
Wnętrze skromne lecz ciekawe!
Wejdźmy jednak do środka kościoła pw. św. Marcina w Czarnowie! Tym bardziej, że jest naprawdę interesujące i po prostu estetyczne. Oczywiście i tutaj, słowem, które pierwsze przychodzi do głowy obserwatora jest: skromność. Przestrzeń udostępniona dla wiernych jest bowiem bardzo niewielka. Została zorganizowana w taki sposób, że całą szerokość nawy głównej (i zresztą jedynej), zajmują dwa szeregi bardzo krótkich ławek, oraz wąskie przejście pomiędzy nimi.

Mimo to, i w tej przestrzeni znalazło się miejsce na chór! Drewniana i bardzo malutka, konstrukcja została umieszczona centralnie nad wejściem do świątyni. Na nim znajdują się niewielka organy. Kiedy jednak spojrzymy wyżej, na sklepienie, dostrzeżemy piękne kasetony, wypełnione kształtami geometrycznymi i kwiecistymi. Całość utrzymana została w ciemnych barwach.


Wnętrze prezbiterium nakryte jest sklepieniem kolebkowym, zaś w zakrystii dwa przęsła wyróżniają się posiadaniem sklepienia krzyżowego. Łuk tęczowy (oddzielając kościół główny od prezbiterium) jest dość ostry, ale najciekawiej jest dalej. Samo prezbiterium, z uwagi na rozmiary, ma formę, przypominającą… jaskinię! I nie zrozumcie mnie źle – według mnie to walor, wygląda to naprawdę interesująco.


W wyposażeniu kościoła króluje barok. Na ścianach, mimo braku miejsca, znajdziecie aż 3 ołtarze – dwa boczne i główny – wszystkie z XVIII w. Jest też chrzcielnica ze zdobioną przykrywą (na niej umieszczono rzeźby ukazujące Chrystusa i Jana Chrzciciela, oczywiście w trakcie chrztu), kilka obrazów (w tym jeden, ukazujący ognie piekielne wraz z grupą potępieńców, a nawet kościotrupem), stacje drogi krzyżowej, ciekawe witraże (te są już bardziej współczesne), a także rzeźba św. Antoniego z Dzieciątkiem Jezus.



Najstarszy element wystroju to jednak płyta/płaskorzeźba z 1535 roku (tak przynajmniej wskazuje data, którą znajdziecie u jej dołu, choć niektórzy uważają, że jest jeszcze starsza). Ukazano na niej scenę ukrzyżowania Jezusa, wokół którego znajdują się postacie z wyciągniętymi kielichami – jakby próbująca złapać w nie boską krew. U dołu znajduje się także postać podtrzymywanej przez kogoś Maryi, a także postacie, które (zdaje się) wydają wyrok na Chrystusa. Czym jest ta płyta? Czy to dawna płyta nagrobna, czy po prostu element wystroju świątyni? Nie wiem i z pewnością tego teraz nie rozstrzygniemy.


Średniowieczny cmentarz
Jako się rzekło, kościół otoczony jest przez cmentarz. I choć ten został w ostatnich dekadach znacznie powiększony, z pewnością jego korzeni poszukiwać należy w okresie… średniowiecza! Najstarsze znane pochówki, to oczywiście znajdując się pod posadzką kościoła głównego krypty. To też ewenement, rzecz spotykana w już naprawdę niewielu obiektach sakralnych naszego regionu. Wiemy na pewno, że tutaj, w Czarnowie, spoczywają proboszczowie: Nabszuchowski, Frywalski i Krygier. Najstarsza odszyfrowana płyta nagrobna pochodzi zaś z pierwszej połowy XVI wieku.


Na cmentarzu otaczającym kościół znajduje się kilka lub nawet kilkanaście warst pochówków. Jak wskazują kroniki, groby zmieniały swoich „właścicieli” co kilkadziesiąt lat, toteż musi być tutaj naprawdę „gęsto”. Jeśli w trakcie kopania trafiano na jakieś szczątki, te lądowały w kaplicy cmentarnej (innej, starszej niż ta obecna, prawdopodobnie bezpośrednio przylegającej do kościoła). A co kiedy i w kaplicy było zbyt dużo kości? Od tego było drodzy państwo ossarium, a więc miejsce w formie zbiorowego grobu, do którego trafiały szczątki wykopane ze likwidowanych mogił. Rozwiązanie, które stosuje się zresztą i po dziś dzień, na wielu polskich cmentarzach.



Oczywiście, do dziś nie zachowały się żadne średniowieczne nagrobki. Są jednak takie z wieku XIX, co też uznać należy za sporych rozmiarów zabytek (jakkolwiek to nie brzmi w kontekście grobów). Niemniej, wzdłuż ścian czarnowskiej świątyni pochowano wielu księży, w tym proboszczy tutejszej parafii. Spoczywa więc tutaj choćby urodzony jeszcze w XVIII wieku (1799 r.) ks. Kazimierz Tarnowski (zm. 1877), a także księża proboszczowie: Anastazy Orliński (1845-1891) pochowanego wraz z bratem, Bolesławem, Paweł Deja (1871-1906) czy Józef Czajkowski (1896-1964), który został pochowany razem z matką, Rozalią (z domu Pawłowską).




Na tym ostatnim grobie znajdują się historyczne porcelanki, tj. zdjęcia portretowe zmarłych – księdza Czajkowskiego niestety mocno uszkodzona, zachowana w połowie. Nad nagrobkiem matki i syna wznosi się bardzo charakterystyczna figura, pochylobego anioła. To oczywiście nie wszystko bo są tutaj i inni duchowni, choćby Alfons Żurek, rektor kościoła pw. św. Leona w Wejherowie.




Na cmentarzu znajduje się także symboliczna mogiła, ku pamięci polskich ofiar niemieckich okupantów z lat 1939-1942. Na tablicy przedstawiono imiona i nazwiska mieszkańców Czarnowa, którzy zostali zamordowani w tym okrutnych czasie. Nad grobem wznosi się figura Matki Boskiej.


Wśród wielu innych, na tablicy możecie odnaleźć m.in. nazwisko księdza Romana Gdańca, ostatniego przedwojennego proboszcza czarnowskiej parafii, którego okupanci najpierw uwięzili w forcie VII w Toruniu, a następnie rozstrzelali w trakcie tzw. Zbrodni w Barbarce. Ksiądz był jedną z ok. 600 ofiar tamtej, podtoruńskiej masakry.
Koniecznie odwiedźcie!
Na koniec chciałbym Was serdecznie zachęcić do wizyty w czarnowskim kościółku. Jeżeli tak jak ja, przez lata mijaliście go i zastanawialiście się, co to za niepozorny obiekt, i dlaczego – do diaska – wygląda jak zmniejszona przy wykorzystaniu jakiejś kosmicznej technologii gotycka katedra, koniecznie się tutaj zatrzymajcie. Zdecydowanie Warto, choćby z uwagi na długą i bogatą historie świątyni. Jestem przekonany, że nie będziecie rozczarowani. A nawet jeśli, wiecie gdzie kierować pretensje.

Przykościelny cmentarz możecie zwiedzić w dowolnej porze, w ciągu całego tygodnia, zaś wnętrze kościoła przed i po każdym nabożeństwie. Te odbywają się zaś w niedziele o 8:00, 10:00 i 11:30, zaś w dni powszednie o 18:00. Nie dziękujcie!

Dzięki za czytanie i do następnego odcinka!
Piotr Weckwerth
